Świętości się nie rusza – Władysław Pasikowski – ,,Psy 3. W imię zasad” [recenzja]

Władysław Pasikowski stanął przed ogromnym wyzwaniem,  tworząc kontynuację kultowych w latach 90. filmów  PsyPsy 2: Ostatnia krew. Po 28 latach od premiery pierwszej części  to naturalne, że oczekiwania wobec nowego dzieła reżysera, motywowane przede wszystkim ciekawością, były ogromne i chcąc nie chcąc trudno nie odwoływać się do poprzednich części – choć być może jest to najlepsze rozwiązanie.

PsyPsy 2: Ostatnia krew to kino, za które dozgonnie jesteśmy wdzięczni Pasikowskiemu. To dzieła, które ukształtowały język, typy bohaterów i konwencje narracyjne typowe dla kina gangsterskiego w Polsce tamtego okresu. Powtarzając za Marcinem Adamczakiem:  Psy zapoczątkowały nurt bandycki w polskim kinie razem z filmami Żamojdy, Ślesickiego, Wylężałka i Skalskiego. Bardzo trudno wobec tego kontynuować filmy, które pokochały miliony, stały się kultowe, a dialogi z wyżej wymienionych dzieł były swego czasu cytowane niemalże wszędzie.

W Psach 3. W imię zasad Franz Maurer – kwintesencja męskości w postaci Bogusława Lindy wychodzi po 25 latach z więzienia. Zastaje go zupełnie nowa rzeczywistość, zasady jednak pozostają te same. Z jednej strony ciężko nie odbierać Psów 3. przez pryzmat poprzednich części, zważywszy na fabułę, bohaterów, zabiegi techniczne i resztę czynników charakterystycznych dla owych produkcji. Z drugiej jednak być może to jest kluczem do tego, by nie rozczarować się kontynuacją – potraktowanie Psów 3 jako zupełnie oddzielnego, współczesnego filmu gangsterskiego, który w zestawieniu z filmami Patryka Vegi wypada naprawdę nieźle. Warto wybrać się do kina, chociażby dla samego Bogusława Lindy.  To w końcu wciąż ten sam zagubiony we współczesności stary dobry Franz Maurer, na którego niektórzy widzowie spojrzą z nutą nostalgii, inni natomiast zrozumieją, skąd wziął się jego fenomen.

Mimo scenariuszowych niedociągnięć i wrażenia, że gdzieniegdzie film się rozjeżdża, że jest w nim dużo  dobrych pomysłów – niestety słabo rozwiniętych,  na uwagę natomiast zasługują kreacje aktorskie. Relacja Franza Maurera z Morawcem (Cezary Pazura) stanowi szkielet, na którym opiera się historia. Spokojnie można byłoby go podzielić na relację Maurer-Morawiec oraz sytuacje dziejące się we współczesnym świecie. Wspaniała kontynuacja ich stosunków z poprzednich części okraszona 25 latami odsiadki Maurera jest ogromnym walorem filmu. Jedną z lepszych scen jest ta, mająca miejsce na balkonie, gdzie do bohaterów dociera, że tak naprawdę już nic nie znaczą. Bez wątpienia dialog: Napijmy się za żywych i martwych, zawsze wiernych – będzie toastem niejednego spotkania. Widać, że aktorzy wzajemnie się uzupełniają i nadal można wyczuć od nich tę samą energię znaną z poprzednich części. Zresztą w Psach 3. W imię zasad jest więcej dialogów, które może nie zasługują na miano kultowych, ale na pewno nie zostaną szybko zapomniane.

Oprócz wyżej wymienionej kreacji nowi aktorzy również znakomicie odnaleźli się w Psach 3. Marcin Dorociński  doskonale odzwierciedlił rolę „jedynego sprawiedliwego”,  duże zaskoczenie stanowił także Jan Frycz – aż szkoda, że nie brał udziału we wcześniejszych Psach, biorąc pod uwagę jego umiejętności aktorskie (znakomity w Ślepnąc od świateł). Pozytywnym zaskoczeniem był również triumfujący ostatnimi czasy Sebastian Fabijański i Tomasz Schuchardt.

Pomimo wielu pozytywnych czynników nie sposób bezkrytycznie podejść do seansu Psów 3.  Pasikowski wyraźnie odwołuje się do szeroko komentowanych wydarzeń ostatnich lat, demaskując swoją niechęć do policji i jej niewłaściwego sposobu funkcjonowania.  Wszystkie wydarzenia podane są jednak dość „łopatologicznie”, co sprawia, że trudno się w nie zaangażować. W swoich osądach nie można jednak przesadzać z krytyką. Słabe punkty Pasikowskiego w nowym dziele nie są niczym nowym dla widzów dobrze znających poprzednie części. Aktorstwo Lindy jest mocno zmanierowane, czasem wręcz przerysowane (lecz czy nie za to kochamy Psy?), muzyka Michała Lorenca z charakterystycznym motywem przewodnim jest mocno ilustracyjna, wątek miłosny jest wręcz tragiczny, ale czy nie od zawsze Pasikowski „nie miał ręki do postaci kobiecych”? Również praca kamery wydaję się momentami szwankować, ukazując nieostre zbliżenia i kadry niczym żywcem wyjęte z  Drogówki.

Mimo wszystko Psy 3. W imię zasad odzwierciedlają biegłość warsztatową reżysera. Udało się przywrócić klimat i utrzymać aurę poprzednich filmów. Pasikowski udowodnił, że w kinie sensacyjnym czuje się świetnie i umie to robić, a Patryk Vega na przykładzie Psów 3. powinien się wreszcie nauczyć, jak powinno wyglądać  współczesne kino akcji. Jestem na tak.

Psy 3. W imię zasad - Zwiastun PL (Official Trailer)

Film obejrzeliśmy dzięki Cinema City

psy 3

Write a Review

Opublikowane przez

Klaudia Rudzka

Kino w każdej postaci, literatura rosyjska, reportaż, ale nie tylko. Magister od Netflixa, redaktor od wszystkiego. Właściwy człowiek we właściwym miejscu – chętnie zrelacjonuję zarówno wystawę, koncert, płytę, jak i sztukę teatralną.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *