Muzyka,Recenzje

Kiedy padający deszcz cieszy – Internal Quiet – “When the rain comes down” [recenzja]

internal quiet
internal quiet

Ostatnio powróciła u mnie wiara w polski heavy metal, więc czas na kolejną recenzję płyty z tego właśnie nurtu i mój wybór padł na pochodzący z 2016 roku debiut formacji Internal Quiet – When the rain comes down. Czy to naprawdę jest udany album, czy jednak z wiekiem bierze u mnie górę tani sentymentalizm nad poszukiwaniem świeżości i nowych trendów w muzyce?

A może, cholera, chce mi się po prostu posłuchać fajnej muzyki bez całego bagażu awangardowości i sztucznego, hipsterskiego wręcz szukania nowych dźwięków i wrażeń? Chyba jednak to drugie, bo ostatnio się łapię na tym, że zamiast uczciwie poznawać i recenzować nowych artystów, to z uporem maniaka, z dodatkiem dziecięcej radości, zanurzam się na powrót w klasycznym heavy metalu i w moim odtwarzaczu częściej goszczą Manillia Road, Saxon czy inne Judas Priesty.

Nieprzypadkowo w recenzji Internal Quiet umieszczam powyższe nazwy zespołów, bo formacja z Aleksandrowa Łódzkiego jest jak najbardziej osadzona stylistyczne w klasycznym heavy metalu. Trzeba przyznać, że płyta w całości raczej nie zaskoczy, ale mam wrażenie, że nie o to tutaj chodzi. Koniecznie należy pamiętać, że jest to fonograficzny debiut bandu, w dodatku w gatunku, który od dawna jest, powiedzmy sobie szczerze, skansenem.

Niemniej całość mi się jednak podoba. Na pierwszy rzut ucha wrażenie robi brzmienie. Mięsiste, gęste, bardzo dynamiczne, przyjemne dla ucha, zdecydowanie nieprzesterowane. Druga rzecz to stylistyka, jaką przyjął zespół. Mówienie o heavy metalu jest mimo wszystko drogą na skróty. Internal Quiet udanie wplątał w swoją muzykę chociażby elementy rocka progresywnego, czego dowodem jest wyróżniająca się klimatem kompozycja Energy. Tutaj dochodzimy do kolejnej rzeczy. Takich nastrojowych kompozycji jest naprawdę dużo. Zespół ma nie tylko do zaproponowania dobrej jakości riffy, dynamiczne gonitwy perkusji i basu. Mamy liczne zwolnienia, wyciszenia, w których mocniej akcentowane są klawisze, które raczej podkreślają mrok kompozycji i nie gryzą się z metalowym charakterem całości. Internal Quiet pokusił się nawet o udaną akustyczną kompozycję w stylu Blind Guardian i mam tutaj na myśli Reaching The Stars.

Niedawno chwaliłem debiut Hellhaim, teraz chwalę debiut Internal Quiet. Może faktycznie polski heavy metal ma jeszcze wiele do powiedzenia? Wiem, że aleksandrowska ekipa tworzy już następcę When the rain comes down i jestem strasznie ciekawy, co tym razem pokażą, szczególnie że sami sobie zawiesili wysoko poprzeczkę, no i nie będą mieli alibi w postaci debiutu, więc potknięcia będą raczej wypominane, aniżeli przemilczanie. Wszak posiadają już odpowiedni bagaż doświadczeń. Niemniej trzymam kciuki i czekam z niecierpliwością na kolejną porcję heavy metalu od Internal Quiet.

Internal Quiet 'Chase Your Dreams' [Official Audio]

Fot.: Pronet Records

Na Głosie Kultury odpowiedzialny za pisanie o muzyce. Gustuje w każdym gatunku oprócz rapu, jednak im większy gitarowy hałas, tym lepiej.