Włoska uczta – Tessa Capponi-Borawska – „Moja kuchnia pachnąca bazylią” [recenzja]

Włoska arystokratka Tessa Capponi-Borawska ponad trzydzieści lat temu zamieniła toskańskie wzgórza na serce Europy – Polskę. To miłość do warszawskiego historyka zmieniła jej życie. Oprócz torby podróżnej wzięła ze sobą butelkę oliwy i ciekawość świata. Po dwóch latach odbył się ślub cywilny w Warszawie i kościelny we Florencji. Samochód, którym po uroczystościach weselnych wracała młoda para, wypełniony był prezentami po brzegi. Wśród nich sporo miejsca zajęły książki kucharskie. Nie mogło zabraknąć Il talismano della felicita Ady Boni, ale to włoska sztuka dobrego gotowania, Pellegrino Artusiego była najważniejsza. Według przyjaciółki każda panna młoda powinna wnieść w wianie Artusiego. Nic dziwnego, że do dzisiaj autorka czerpie radość z gotowania, jedzenia i dzielenia się przepisami.

Opowieść o miłości i pysznym jedzeniu zaczyna się w XV w. Nie jest to jednak długa, nudna historia. Raczej pokazanie korzeni, historii rodzinnych, które poprzez kolejne pokolenia wywarły wpływ na autorkę. Poznajemy pałac Capponich we Florencji oraz jego domowników w tym pradziadków i dziadków, a także służbę. Najwięcej uwagi poświęconej zostało rodzicom i dzieciństwu spędzonemu także w willi Calcinai. A skoro mowa o Toskanii, to nie może obejść się bez winobrania, butelkowania (wraz z tworzeniem rodowych etykiet), zbiorów oliwek i gotowania z sezonowych warzyw i owoców. I oczywiście przepisów, które sprytnie są przeplatane rodzinnymi anegdotami.

Nanny (której zawód zrównał się do imienia) dbała także o dyscyplinę związaną z posiłkami. Każdy dzień rozpoczynał się śniadaniem, na które składały się płatki kukurydziane na mleku, dwie kromki chleba z marmoladą lub masłem orzechowym i kubek gorącego mleka wymieszanego z kawą zbożową. Drugim daniem w ciągu dnia był lunch złożony aż z trzech elementów: makaronu lub ryżu na pierwsze danie, potem królowało mięso lub ryby z gotowanymi jarzynami i sałatą, a całości dopełniały owoce lub okazjonalnie deser. Mała Tessa najbardziej lubiła pierwsze dania. I tak zostało to jej do dnia dzisiejszego. Szczególną słabość ma do spaghetti z sosem pomidorowym. Idealne spaghetti musi być wówczas najlepszej jakości, ugotowane al dente, a sos delikatny, pełen smaku i nie za bardzo tłusty. Przepis na perfekcyjny (najlepiej z świeżych pomidorów) znajdziemy w książce.

A skoro już o makaronie mowa, zacznijmy od tego, że włoska uczta musi rozpocząć się od dania z makaronem. Jest on pełnoprawnym posiłkiem, a nie jak to bywa nad Wisłą jedynie dodatkiem. Różni się kształtem pasty, sosem, dodatkami. Mimo bogactwa dań z makaronem roli głównej w książce nie zabrakło też przepisów na dania mięsne, zupy czy słodycze. Kuchnia włoska to jedna z najpopularniejszych na świecie. I choć wiele można by o niej pisać, to tym, co ją wyróżnia jest prostota połączona z bogactwem smaków dająca mieszankę, zadowalającą każde, nawet najbardziej wyrafinowane kubki smakowe.

Kto by pomyślał, że książka Tessy Capponi-Borawskiej ma już dwadzieścia lat, doczekała się trzeciego wznowienia i w ogóle nie straciła na aktualności. Zresztą sama autorka jest „kultowa”. Uczyła tysiące Polaków, czym są włoskie smaki. Jej książka mogłaby umknąć w oceanie książek kucharskich (wszak obecnie każdy zna się na gotowaniu). Ma jednak przewagę nad innymi, jest prawdziwą historią z miłością do kuchni w tle. W dodatku nienapisaną dla pieniędzy i sławy. Dociera więc do tych, dla których celebracja życia i jedzenia jest ważna.

Fot.: Wydawnictwo Czarne

Write a Review

Opublikowane przez

Magdalena Kurek

Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Gdańskim. Zgodnie z sentencją Verba volant, scripta manent (słowa ulatują, pismo zostaje) pracuje nad rozprawą doktorską poświęconą interpretacji muzyki w prasie lat ’70 i ‘80. Jej zainteresowania obejmują literaturę i sztukę, ale główna pasja związana jest z tempem 33 obrotów na minutę (mowa oczywiście o muzyce płynącej z płyt winylowych).

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.