Nowy początek – Maigra – „Encrypted” [recenzja]

Maigra

Maigra to zespół, o którym chyba wielu zdążyło zapomnieć. Swego czasu wrocławianie grali pionierskie, rzadko spotykane dźwięki w kraju nad Wisłą, jednak od pierwszej EP-ki, zatytułowanej End of Process, minęło dobrych 8 lat i przez ten czas na krajowym rynku pojawiło się wiele bandów działających w tych stylistycznych rejonach, wokół których oscyluje Maigra. Nie zmienia to faktu, że płyta Encrypted to mnóstwo dobrej muzyki, obok której niełatwo przejść obojętnie.

Na pewno ta płyta przypadnie do gustu fanom nowoczesnego metalu, którzy lubują się w eklektycznych mieszankach math core’a, groove metalu, elektroniczno-industrialnych wstawek z djentowymi gitarami. Aczkolwiek moje powyższe wynaturzenia raczej upraszczają charakter nowego dzieła Maigry. Panowie dokładnie przyłożyli się do komponowania i zaproponowali jedenaście kompozycji, które są pokazem mocy, siły i nieprzeciętnych umiejętności w operowaniu instrumentami muzycznymi. Słuchacz od pierwszych dźwięków ma świadomość, że obcuje z dopracowanym w każdym szczególe dziele.

Niestety, wiele kapel doskonale grających technicznie gubi po drodze esencję tego, jak powinna wyglądać dobra kompozycja. Czyli poza graniem coraz bardziej skomplikowanych dźwięków przy nieustannie zmieniającym się metrum nie dzieje się nic ponadto, a kolejne odsłuchy powodują znużenie na twarzy. No dobrze, trochę trywializuję, ale coś w tym jest. Trochę bałem się, jak zawsze zresztą, gdy sięgam po takie krążki, że jedyne, co będę chwalił, to techniczną biegłość instrumentalistów Maigry. Na szczęście tak się nie stanie. Panowie przygotowali kompozycje, które potrafią na dłużej zagościć w świadomości słuchacza, niejednokrotnie zaskakując melodią i chwytliwością, jak na przykład Hormone, w którym też zespół wpuszcza powietrze i daje odpocząć od dźwiękowej nawałnicy. Ważne jest również to, że riffy są odpowiednio wyeksponowane, kapela daje czas na przyswojenie słuchaczowi konkretnych tematów, dźwięków, zagrywek tudzież solówek. Dzięki temu kompozycje takie jak Matter Decoded czy wbijający w ziemię Self-Intrusion pozostają na dłuższy czas w pamięci. Niewątpliwie godnym zauważenia jest cover kompozycji Depeche Mode, czyli I Feel You. Maigra zaaranżowała go na swoją modłę i, co tu dużo mówić, wypadł naprawdę dobrze; osoba nieznająca Depeche Mode pomyślałaby, że to oryginalna kompozycja Maigry przeznaczona na promocję radiową.

Album Encrypted to rzecz niezwykle starannie dopracowana i ułożona, co należy docenić na każdym kroku, mając na uwadze eklektyzm gatunkowy, z jakim spotykamy się na krążku. Trochę szkoda, że zespół na swój pełnoprawny debiut czekał aż osiem lat – przez ten czas wiele się zmieniło na scenie i wrocławska ekipa musi walczyć o to, aby ponownie ją zauważono. I może być z tym lekki problem, bo pomimo faktu, że płyta Encrypted mi się podoba i ją sobie chwalę, to trzeba uczciwie przyznać, że podobnych do niej na rynku jest wiele i Maigra będzie musiała się natrudzić, aby wyróżnić się wśród tłumu. Na pewno płyta Encrypted jest jednak dobrym krokiem na drodze do tego, by to osiągnąć.

MAIGRA – Hormone (Official Video)

Fot.: Maigra

Na Głosie Kultury odpowiedzialny za pisanie o muzyce. Gustuje w każdym gatunku oprócz rapu, jednak im większy gitarowy hałas, tym lepiej. Z każdą kolejną recenzją coraz bardziej złośliwy, krytyczny i cyniczny. Jeśli boisz się krytyki albo jej nie lubisz - odpuść sobie. W sprawie kontaktu proszę pisać na: redakcja@gloskultury.pl lub pozar.j@gmail.com. Zachęcam do kontaktu szczególnie młode, debiutujące zespoły, kontaktujcie się z nami i podsyłajcie mp3 - z pewnością napiszę parę słów o Was!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *