Od miłości do zemsty – Tom Ford – “Zwierzęta nocy” [recenzja]

Nie ulega wątpliwości, że Zwierzęta nocy przyciągają uwagę od pierwszej minuty, choć sposób, w jaki to robią, niekoniecznie każdemu musi się… podobać? Film zaczyna się dziwnie, nie wiadomo, co o nim myśleć – czy Tom Ford od razu chciał wzbudzić szok, czy może to alegoria wnętrz niektórych postaci? Trudno powiedzieć, a podobnie niejasnych do odczytu scen w niniejszym dziele nie brakuje.

Susan Morrow otrzymuje od byłego męża paczkę, w której znajduje się napisana przez niego książka, dodatkowo jej zadedykowana. Zaintrygowana kobieta postanawia ją przeczytać, jednak nie spodziewa się, że jest ona wyrafinowaną formą zemsty ze strony dawnego ukochanego. Widz śledzi wydarzenia aktualne, przeszłe oraz te opisywane w powieści. Co mają ze sobą wspólnego? O co w tym chodzi? Te pytania nie dają spokoju do końca seansu.

Fabuła Zwierząt nocy taka właśnie jest – nie zawsze zapewnia klarowane odpowiedzi. Tom Ford prowadzi z widzem fascynującą grę, odkrywając kolejne tajemnice, ale nie dając wielu wyjaśnień. Ponadto kilka scen z czasem może nabrać nowego znaczenia, co powoduje, że nawet po obejrzeniu filmu wracamy do niego myślami i staramy się właściwie go przeanalizować. Przy czym warto dodać, że to nie typ produkcji, który powoduje wyłącznie konfuzję. Ogląda się go z nieustannym napięciem, tylko po ujawnieniu pewnych faktów inaczej patrzy się na wcześniejsze zdarzenia.

Zwierzęta nocy

Czuć w tym prawie doskonałość. Niewielu twórców jest w stanie wywoływać podobny efekt jak Tom Ford – trzymać przy ekranie, skłaniać do myślenia i sprawić, by obejrzana historia zapadła w pamięci. Z przyjemnością smakuje się wszystkich tropów oraz zagłębia się w misternie utkaną intrygę, oczekując od niej zwalającej z nóg perfekcji. Chociaż zakończenie w pierwszej chwili może wywołać zawód, to po zastanowieniu szybko nabiera sensu i dowodzi złożoności scenariusza. Osobiście trochę mi to przypomina Zaginioną dziewczynę, która też potrafiła wodzić za nos i niejednokrotnie zaskakiwać, ale oczywiście Zwierzęta nocy poruszają zupełnie inne kwestie, mimo że w obu tytułach oglądamy związek dwójki ludzi.

Film z powodzeniem lawiruje pomiędzy różnymi motywami – miłości, zemsty, wrażliwości i pokonywania własnych słabości. Istotna jest tu każda postać, ale zachwycają przede wszystkim pierwszoplanowe, wokół których skupiają się wymienione wątki – Susan, Edward i Tom, bohater książki (obu mężczyzn gra Jake Gyllenhaal, więc od razu nasuwa się wniosek, że istnieje między nimi jakieś powiązanie). Oni przechodzą wyraźną, odpowiednio uzasadnioną przemianę, a ich charakterystyki są skomplikowane. Zarówno Tom, jak i pozostali, odnoszą się do relacji Susan i Edwarda, tylko na jakiej zasadzie? Następne pytanie, któremu trzeba poświęcić trochę czasu.

Zwierzęta nocy

Postać grana przez Amy Adams to femme fatale najwyższej jakości – wywołująca sprzeczne emocje, niejednoznaczna i jak wspaniale się prezentująca. Ciemny makijaż i finezyjny styl dodają jej drapieżności, ale kobieta ma także zupełnie normalną, ludzką i przyjaźniejszą stronę. To sztuka połączyć tak dwa różne aspekty w jednym charakterze. Edward pozostaje tajemnicą, ale wydaje się, że można utożsamiać go z Tomem, który odkrywa oblicze człowieka… Jakiego? Słabego? Wrażliwego? Ocena jego zachowania zależy od widza, Tom Ford ponownie nie zamierza mu niczego wykładać na tacy.

Zwierzęta nocy to thriller, który potrafi wbić w fotel, podkręcając adrenalinę i nie pozwalając odejść od ekranu. To też historia o miłości, mającej tragiczny skutek oraz dramat, pokazujący problemy bohaterów i sposoby radzenia sobie z nimi. Znajdują się tu również elementy właściwie dla kryminału, a osobowości postaci przywodzą na myśl produkcję psychologiczną. Tak różną gatunkowość należy rozpatrywać jako zaletę, ponieważ każdy z wątków odpowiada za tworzenie rozbudowanej fabuły. Nie mniejszą uwagę zwraca klimat filmu – przesiąknięty mrokiem, nagością i nasycony intensywnymi barwami.

Zwierzęta nocy

Aktorzy kreują intrygujące sylwetki i muszą dbać o najmniejszy drobiazg swojej mimiki, bo kamera często zbliża się na ich twarze. W każdym momencie wypadają wiarygodnie, a najlepiej gra tajemnicza Amy Adams, poruszający Jake Gyllenhaal, wcielający się w twardego policjanta Michael Shannon oraz mający szaleństwo w oczach Aaron Taylor-Johnson. Koniec końców Zwierzęta nocy to produkcja świetna, która powinna powalczyć o najwyższe nagrody. Za wadę można ewentualnie uznać ukazanie zachwytów bohaterki nad czytaną książką – my nie jesteśmy w stanie podzielać ich ani rozumieć. Opowieść przedstawiana na ekranie jako jeden z trzech głównych wątków prezentuje się dobrze, lecz wątpię, aby podobnie było, gdyby stanowiła jedyną część fabuły i uświadczylibyśmy jej w formie literackiej – wydawałaby się wtedy zbyt prosta. Pozostaje więc wierzyć Susan na słowo, że jest wysokiej jakości. 9/10

Fot.: United International Pictures

Krzysztof Lewandowski

Student dziennikarstwa i miłośnik fantastyki. Uwielbia czytać książki (fantastyczne) oraz oglądać filmy i seriale telewizyjne (nie tylko fantastyczne). Nie ma nic przeciwko dobrej grze, zwłaszcza z gatunku cRPG, ale ostatnio częściej grywa w Fifę. Piłka nożna to jego pasja, lecz zdarza mu się śledzić zmagania w innych dyscyplinach sportowych – gdy jest komu kibicować.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *