Na celowniku mordercy – Kamila Cudnik – „Rytuał”

Na dobry kryminał trzeba mieć pomysł – taki, który czytelnika zaskoczy i sprawi, że będzie po prostu usatysfakcjonowany rozwojem poprowadzonej fabuły. Oprócz tego jednak powieść kryminalna musi mieć w sobie „to coś”, co wyróżni ją i sprawi, że stanie się po prostu atrakcyjna. Na naszym rynku kryminałów jest sporo, to najbardziej poczytny gatunek literacki i – rzeczywiście – jest z czego wybierać. Kamila Cudnik w powieści W cieniu twierdzy zarysowała frapująca fabułę i ciekawą zagadkę, która zyskała na tyle skomplikowane dno, że mogła pokusić się o jej kontynuację. Dla nas, czytelników, to bardzo dobrze, gdyż jej nowa powieść ponownie zabiera nas do malowniczego Torunia, który spływa krwią i tajemnicą, a młode kobiety zdają się tutaj być na celowniku mordercy, który nie cofnie się przed niczym, aby zrealizować swój szaleńczy plan. Rytuał Kamili Cudnik to historia z dreszczykiem, która ponownie wikła nas w ponury i mglisty krajobraz minionego już dawno Torunia i jego mieszkańców. Nie odetchnęli oni jeszcze po tragicznych wydarzeniach nocy świętojańskiej, a już są świadkami kolejnych, ponurych wydarzeń. 

Głos Kultury objął książkę patronatem medialnym.


Przyszedł czas na Rytuał

Rytuał Kamili Cudnik to druga część opowieści o Toruniu, o zuchwałym Von Offenbergu i Luizie Zagórskiej  (która, jak na damę w opałach przystało, ratuje się sama). Muszę przyznać, że spodziewałam się takiej gry z utartymi konwencjami, gdyż autorka przedstawiła nam już w poprzedniej powieści niecodzienne rozwiązania, które wyłamywały się z przyjętych standardów takiej retro historii kryminalnej. Dlatego bohaterka nie jest w żadnym wypadku oschłą mimozą, ale to dziewczyna, która ma zapał, ma charakter oraz w pewien sposób jest nieskrępowana obyczajowo, co całkowicie nie przystoi jej pozycji i temu, w jakich czasach żyje. Wyłania się z jej postaci taki bunt, życie przeciwko narzuconym zasadom, wolność. Dzięki temu Rytuał ma w sobie pewne feministyczne elementy i bardzo dobrze to tutaj wypada, w żaden sposób jednak nie jest przesadne czy nachalne. Dlatego powrót do takich bohaterów jak Zagórska i Walter von Offenberg to czysta przyjemność, zwłaszcza że autorka znacznie pokomplikowała ich relację. Poprzednio Luiza i oficer wdali się w, wydawałoby się, nieskomplikowany związek, ale w powietrzu czuje się, że tak naprawdę łączy ich coś więcej, choć oni sami zdają się tego nie dostrzegać. Pamiętajmy, że bagaż doświadczeń von Offenberga raczej nie powinien skłaniać żadnej kobiety do wybrania go na życiowego partnera i wydaje się, że Luiza to wie. Dodatkowo sprawy komplikuje mezalians wynikający z realiów społecznych oraz historycznych. Po prostu mało to możliwe, aby mogli żyć oni jako mąż i żona, a w tamtych czasach inny układ byłby zapewne obyczajowym skandalem. Te perypetie są na pewno ciekawe dla czytelnika zainteresowanego takim obyczajowym aspektem powieści i myślę, że rozwój tych relacji może się spodobać, może zaciekawić i zaskoczyć.

Kto jest mordercą?

Rytuale mamy barwną historię kryminalną, która toczy się nieprzerwanie od wydarzeń z powieści W cieniu twierdzy, kiedy to zaginęła Luiza Zagórska i być może okazało się, że jest ona bliżej mordercy kobiet niż ktokolwiek. Akcja powieści Rytuał gna tutaj na łeb, na szyję, jesteśmy w samym środku śledztwa, które rozpoczęło się wraz ze znalezieniem zwłok młodej dziewczyny na cmentarzu. Teraz z Wisły wyłaniają się kolejne zwłoki kobiety, która została brutalnie zamordowana. Ciało odkrywa lekarka, Ada Baumann, która także powiązana jest siecią intryg z toruńskim podziemiem, a to wszystko także komplikuje rys fabularny powieści. Mogłoby się zdawać, że nagromadzenie różnych wątków, w tym tych politycznych i wynikających z ówczesnej sytuacji na ziemiach toruńskich, a także szerzej, polskich, zaciemnia obraz fabuły. Jednak mamy tutaj naszkicowany dość wierny portret takich zmian społecznych, wydźwięku politycznego i ówczesnych nastrojów, że bez trudu odnajdujemy się w tym gąszczu zdarzeń i sytuacji. Śledzimy te wydarzenia, zastanawiając się, na ile bohaterowie połapią się w zagadce morderstw, bo my, czytelnicy, myślimy, że bezbłędnie odgadujemy tożsamość mordercy oraz powody, które za nim stoją. Jak to bywa jednak w kryminałach, wiele spraw bywa przewrotnych i nie są tym, czym się z początku wydają.

Rytuał Kamili Cudnik to powieść w stylu retro, pędzący kryminał, w którym akcja ani na chwilę nie odpuszcza, nie daje czytelnikowi momentu na złapanie oddechu. Możemy spodziewać się tutaj tajemniczych morderstw, konspiracyjnych tajemnic, sieci powiązań i wzajemnych relacji, a także kiełkującego uczucia, co spodoba się też miłośnikom romansów. To powieść napisana z wdziękiem, z dbałością o szczegóły i odmalowaniem takiego specyficznego klimatu początku XX wieku. Jest tutaj ta tajemnica, która oplata bohaterów niczym gęsta mgła, jest zagadka brutalnych zabójstw, która wywołuje poruszenie wśród mieszkańców, a także jest niebywałym wyzwaniem dla toruńskich policjantów.

Fot.: Zysk i S-ka

Write a Review

Opublikowane przez

Anna Sroka-Czyżewska

Na zakurzonych bibliotecznych półkach odkrycie pulpowego horroru wprowadziło mnie w świat literackich i filmowych fascynacji tym gatunkiem, a groza pozostaje niezmiennie w kręgu moich czytelniczych oraz recenzenckich zainteresowań. Najbardziej lubię to, co klasyczne, a w literaturze poszukuje po prostu emocji.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.