Książki,Recenzje

Refleksja nad naturą zła – Jaume Cabré – “Kiedy zapada mrok” [recenzja]

kiedy zapada mrok
kiedy zapada mrok

Zło w człowieku to często temat tabu, ale mimo wszystko w literaturze taki nie bywa. Refleksja nad człowiekiem złym i występnym, nad grzesznikiem czy mordercą od zawsze fascynowała twórców każdej epoki. Zafascynowała również Jaume’a Cabré, katalońskiego pisarza, który w krótkiej literackiej formie postanowił zebrać swoje przemyślenia na temat zła w człowieku. Kiedy zapada mrok to zbiór opowiadań gęsto spowity melancholią i pewnego rodzaju mrokiem właśnie. Cabré wychodzi z założenia, że zbiory powinny łączyć opowiadania wspólne w temacie, opowiadania, które mają wiele wspólnego, przedstawiają różną wizję wybranego zagadnienia. Wydaje mi się, że można by je w tym przypadku nazwać powieścią szkatułkową, gdyż połączenie tych odrębnych historii daje pełen wgląd w fabułę i zamysł autora. Dopiero po lekturze każdego z trzynastu opowiadań jesteśmy w stanie dostrzec głębszą ideologię, która wyłania się z tytułowego mroku, zamysł autora, oraz wysnuć własne wnioski.

Jaume Cabré zasłynął w Polsce głośną powieścią Wyznaję. Jednak może mało kto wie, że ten pisarz zaczynał właśnie od formy opowiadania i to one stały się jego znakiem rozpoznawalnym w rodzinnym kraju. Przemyślane, pełne nostalgii, bardzo twórcze i pomysłowe – takie były jego krótkie formy, ale również powieści. Sama muszę przyznać, że zafascynował mnie jego styl pisania (szczególnie sposób konstruowania zdań, które z pozoru chaotyczne, pokazywały niezwykły kunszt pisarski) po lekturze wspaniałych Głosów Pamano. Widać było, że Jaume Cabré nie unika trudnych tematów, nawet tych, które traktują o rozliczeniu z historią własnego narodu. W Kiedy zapada mrok mierzy się on z jeszcze cięższym kalibrem, bowiem jego opowiadania nie tylko traktują o kiełkującym w człowieku mroku, ale również całą swoją atmosferą sprawiają, że czytelnik czuje się nieswojo, w jakiś sposób źle i niekomfortowo.

W zbiorze czytelnik zostaje rzucony w wir niesamowitych wręcz opowieści, przygnębiających i smutnych. Akcja dzieje się w wielu miejscach, czasach, nawet tych mało rzeczywistych. Bohaterami są mordercy, duchy czy nawet sama śmierć. Ich snucie się po świecie w poszukiwaniu sensu jest w pewien sposób wyniszczające, a wędrówka nieskończona. Wybory, jakich dokonują, często są ostateczne i nieodwracalne. Fabuła jest wieloznaczna, zapętla się, nawiązuje do siebie i wraca jak bumerang. Główną tematyką jest zło i śmierć, ale nie wypada to tak zachwycająco, jak miałam nadzieję zastać. Wydaje mi się, że moje oczekiwania były bardzo wysokie i możliwe, że nie do zrealizowania, ale właśnie Cabré już wcześniej pokazał, że potrafi być zachwycający.

To pierwotne pytanie, czym jest zło i dlaczego jeden człowiek staje się bezlitosnym mordercą, a drugi bezwolną ofiarą, zafascynowało pisarza i znalazło wydźwięk w zbiorze. Pyta o sprawy, na które praktycznie nie ma odpowiedzi, mimo to nie ustaje w wysiłkach w dążeniu do ich poznania. Pyta, co zrobić, aby powstrzymać zło dojrzewające w człowieku. Tutaj takim dobrym przykładem jest opowiadanie Mężczyźni nie płaczą, którego bohaterem jest mały chłopiec – skrzywdzony i porzucony, a w sierocińcu spotykają go sytuacje traumatyczne, które na zawsze zmieniają jego osobowość. Co sprawiło, że to właśnie on stał się tym złym? Co sprawiło, że właśnie on, a nie któryś z jego przyjaciół, z ofiary stał się katem? To opowiadanie jest przytłaczające z wielu przyczyn. Mamy zetknięcie bezbronnego dziecka z samotnością, wykluczeniem, ale również z przemocą i wykorzystywaniem seksualnym. To bardzo aktualny temat i daje sporo do myślenia, a rozwój wydarzeń wykreowany przez Jaume’a Cabré powoduje gęsią skórkę.

Kiedy zapada mrok to swoista analiza wszelkiej maści morderców. Jaume Cabré ich ofiarami czyni żony, przestępców, zagorzałych wrogów, dziewczynki, obcych, dawnych rywali i znajomych. Zabójcami są tutaj mężczyźni, oni też przodują w statystykach kryminalnych, a autor nadaje im historię, przeszłość i motywację. Czyni z nich prawdziwych ludzi, jest to bardzo realne i jednocześnie przerażające. To nie tylko postaci z papieru, ale również takie, które miałyby szansę naprawdę istnieć. I naprawdę istnieją. Nie należy jednak spodziewać się goniącej akcji i kryminalnego zacięcia, gdyż proza Jaume’a Cabré jest prozą refleksyjną. Docieka przyczyn tego, co doprowadziło do przejścia na morderczą ścieżkę, analizuje zachowania, przemyślenia bohaterów i ich moralność. Opowiadania z Kiedy zapada mrok naznaczone są bólem, mrokiem, gniewem, ale nie zabraknie też w nich ironii, fantazji i to dowodzi niezbicie kunsztu literackiego pisarza.

Podczas lektury doceniamy wyobraźnię autora, jego kunszt i zdolności snucia wciągających historii, które po wniknięciu w całość okazują się posiadać to drugie dno. Możemy wyczytać wręcz dylematy Jaume’a Cabré i samemu popaść w melancholię nad naturą zła w człowieku. Zagląda on w duszę mordercy, czyni to sprawnie, przez co ciarki towarzyszyły mi często. Cabré podkreśla, że my i mordercy wcale zbytnio się od siebie nie różnimy, co sprawia, że zagłębianie się w opowiadania wywoływało duże emocje.

Fot.: Wydawnictwo Marginesy

Podobne wpisy:

Na zakurzonych bibliotecznych półkach odkrycie pulpowego horroru wprowadziło mnie w świat literackich i filmowych fascynacji tym gatunkiem, a groza pozostaje niezmiennie w kręgu moich czytelniczych oraz recenzenckich zainteresowań. Najbardziej lubię to, co klasyczne, a w literaturze poszukuje po prostu emocji.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone gwiazdką *