Ludzkość to dobry żart – Stanisław Lem – „Fiasko” [recenzja]

Jeśli kiedyś ktoś zapyta mnie o najtrudniejszą powieść, jaką kiedykolwiek było mi dane przyswoić, bez zająknięcia przywołam Fiasko Stanisława Lema. Wydawać by się mogło, że to skromny objętościowo – książka liczy sobie niewiele ponad 320 stron, natomiast audiobook trwa niemal 13 godzin – tytuł, który jednak miażdży nieprzygotowanego czytelnika rozmachem, wirtuozerią pióra, wyobraźnią autora oraz naukowymi teoriami. A w dalszym ciągu uważam, że wstępnie napisałem zdecydowanie za mało, nieudolnie określając to, co Lem przygotował swoim czytelnikom.

Fiasko to ostatnia powieść Stanisława Lema. I trzeba przyznać że, facet doskonale wiedział, jak zejść z prozatorskiej (powieściowej) sceny w spektakularny sposób. Cały czas jestem tylko amatorem w dziedzinie literackiego hard science fiction, nie czytałem zbyt wielu powieści tego konkretnego podgatunku ale to, co zaprezentował Lem w niniejszej powieści istnie powala na łopatki i zapewne w moim przekonaniu przez długi czas nic nie wyprzedzi Fiaska pod względem tego, jak twarda jest to fantastyka naukowa. Ostatnie dzieło polskiego pisarza jest na tyle trudne, że bez regularnego korzystania z internetu nie ma w ogóle możliwości, by czerpać jakąkolwiek radość z lektury. Lem nie negocjuje z czytelnikiem. Stawia sprawę jasno – albo się dostosujesz i będziesz nadrabiał braki w trakcie czytania, albo wypad. Można oczywiście próbować czytać tę powieść bez jakiegokolwiek wsparcia, które pomogłoby nam wypełnić luki w filozofii, fizyce oraz rozmaitych teoriach dotyczących kosmosu, elektroniki, inżynierii, robotyki i czego tam jeszcze chcecie, jednak moje zdanie jest takie – bez tego wsparcia czeka Was nic innego, jak tytułowe fiasko.

Fiasko, nie pierwszy raz u polskiego pisarza, porusza temat prób nawiązania kontaktu przez naszą rasę z obcymi cywilizacjami. Oczywiście Stanisław Lem jeszcze przed rozpoczęciem lektury daje czytelnikowi odpowiedź na pytanie pojawiające się najczęściej w głowie czytelnika podczas czytania, co jest zabiegiem ciekawym i przemyślanym, ponieważ ludzkość jako taka ponownie przez Lema jest dobitnie punktowana za głupotę, upór i bezsensowność działań. Fiasko rzecz jasna opowiada o tym, jak to ludzki gatunek na siłę próbuje wejść swoimi obrzydliwymi buciorami na obcą planetę, bo odkryliśmy, że jest tam jakieś życie, jakaś inteligencja i przecież jak to tak, żeby oni nie chcieli poznać nas, skoro my tak bardzo do tego dążymy i nie mamy w żadnym razie złych intencji. Liczne próby są stosowane przez Ziemian, jednak każda kolejna kończy się… fiaskiem. Zdesperowany i poirytowany – z każdym podejściem mocniej – człowiek, wymyśla coraz bardziej kreatywne i coraz bardziej inwazyjne sposoby na zwrócenie na siebie uwagi oraz na jedno krótkie „witajcie Ziemianie”, które przynieść ma nam… no właśnie, co? Niestety, na cele Misji zostały przeznaczone niebotyczne wręcz sumy, technologia również pozwala na nieograniczone wręcz pole działania, dlatego członkowie Misji muszą ukończyć ją z pozytywnym rezultatem.

Zakończenie, a dokładniej ostatnia scena Fiaska to literacki fenomen – małe dzieło sztuki, które po całej lekturze wywołuje w czytelniku tak nieskończony wszechświat emocji, że nie sposób go ogarnąć na sucho, jednorazowo, bez przewijania tej sceny w umyśle. Dramatyczny, pełen emocji finisz to jedna strona medalu, drugą natomiast jest depresyjno-gorzka pigułka, którą podaje nam pisarz. Czytelników może  tylko  cieszyć fakt, że są twórcy, którzy nie zamierzają nas głaskać dla poprawności literackiej (czy też społeczno-politycznej), ani nie próbują sobie zaskarbić miłości mas banałami bądź ckliwym podejściem do tematu. Coś wspaniałego.

Bardzo długo nad tym myślałem, jednak dochodzę do wniosku, że powieść Fiasko mimo wszystko nie powinna mieć wersji audio. Oczywiście cieszy mnie to, że dzięki audiotece.pl mogłem zapoznać się z dawno nie wznawianym ostatnim dziełem wybitnego polskiego pisarza, jednak w moim odczuciu jest to powieść zbyt trudna, wymagająca od czytelnika zbyt wielu przystanków i narzucająca zbyt wiele podróży do komputera lub encyklopedii, aby ten był w stanie przebrnąć przez wybitnie skomplikowany żargon naukowy, a  audiobook nie ułatwił mi w  tym przypadku przyswojenia treści. Tak dla jasności – Andrzej Hausner wykonał swoja robotę perfekcyjnie i miło słuchało mi się jego głosu oraz tego, jak możliwie sprawnie przybliżył mi tak trudne dzieło. Nadal jednak mam swoje „ale”. Podczas przesłuchiwania wielokrotnie musiałem przewijać, żeby wrócić do jakiegoś trudniejszego słowa, aby móc z kolei wpisać je w wyszukiwarkę, zdarzało się również, że chciałem wrócić do jakiegoś fragmentu, który był przytaczany wcześniej, jednak niemal godzinne rozdziały skutecznie mi w tym przeszkadzały. Do kwestii technicznych nie mam żadnych uwag – audioteka.pl poniżej pewnego poziomu nie schodzi, ale dla mnie, jako dla czytelnika, Fiasko jest zwyczajnie powieścią nieodpowiednią na audiobooka.

Jeszcze chwila i Stanisław Lem dołączy do grona moich ulubionych pisarzy. Ten człowiek mógł pochwalić się olbrzymią inteligencją i udowadnia to kolejną swoją powieścią. Fiasko jest dla mnie sztandarowym przykładem tego, jak powinno wyglądać dobre hard science fiction – być klasyką, jeśli chodzi o poruszaną tematykę, kłaść odpowiedni nacisk na zagadnieniach naukowych, wymagać od czytelnika bardzo dużo, jednak dając w zamian ogromną satysfakcję oraz pozostawiać w umyśle coś, co zapamiętamy na dłużej. Ostatnia powieść Lema to rewelacja, której nie sposób sprawiedliwie ocenić ani opisać.

audioteka claim PL reserved black

Fot.: Audioteka.pl

Write a Review

Opublikowane przez

Mateusz Cyra

Redaktor naczelny oraz współzałożyciel portalu Głos Kultury. Twórca artykułów nazywanych "Wielogłos". Prowadzący cykl "Aktualnie na słuchawkach". Wielbiciel kina, który od widowiskowych efektów specjalnych woli spektakularne aktorstwo, a w sztuce filmowej szuka przede wszystkim emocji. Koneser audiobooków. Stan Eminema. Kingowiec. Fan FC Barcelony.  

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.