Piątkowa ciekawostka o… : „Życie jest piękne”

Sierpień w pełni! A w zasadzie to dopiero w połowie. Jednych wiadomość ta smuci, drugich… niee, o czym ja w ogóle myślę, nie ma żadnych drugich. Nic tylko smutek i czarna rozpacz, bo i z czego tu się cieszyć? Z kończących się wakacji? Ze zmierzającego ku końcowi urlopu (pozdrowienia dla Michała, który zazwyczaj tworzy tę rubrykę)? A może z tego, że za chwilę słoneczne dni odejdą w niepamięć, a my znowu zostaniemy pochłonięci przez starą, (nie)dobrą, szarą (i chłodną) rzeczywistość? Nieee, zdecydowanie nie ma powodów do radości. No chyba że spojrzymy w kalendarz i okaże się, że znów nastał piątek, że życie jednak jest piękne! Jeśli więc piątek, to czas na Piątkową ciekawostkę, a w niej – skoro życie rzeczywiście potrafi być piękne – słów kilka o jednym z najpiękniejszych filmów w historii kina, obok którego nie da się przejść obojętnie i na którym nie sposób zarówno nie zaśmiać się, jak i nie wzruszyć. Jaki to film? Chyba już wiecie. Życie jest piękne!

Prawdopodobnie większość osób czytających ten tekst, wie, o czym opowiada La vita è bella, jednak, żeby formalności stało się zadość, na początek kilka słów odnośnie fabuły. Życie jest piękne to obsypany nagrodami, włoski film, w reżyserii Roberto Benigniego (aktor zagrał w nim również główną rolę oraz współtworzył scenariusz) z 1997 roku. Trudno jednak produkcję tę przypiąć pod konkretny gatunek, w końcu jest to w dużej mierze komedia, której tematem jest… holocaust. I już z racji tego, dzieło Benigniego zawiera w sobie cechy zarówno komedii, jak i filmu wojennego, a śmiało można dodać tu jeszcze dramat oraz romans. Głównym bohaterem historii jest obdarzony bujną wyobraźnią oraz poczuciem humoru Guido Orefice (oczywiście Benigni). Ten nieco błaznowaty wieśniak, przyjeżdża pewnego dnia do dużego miasta w Toskanii, gdzie szukając pracy, zakochuje się w pięknej Dorze (Nicoletta Brashi). Dzięki kilku zwariowanym pomysłom Guido zdobywa serce kobiety; zakładają rodzinę oraz udaje im się doczekać potomka, synka Giosué (Giorgio Cantarini). Rodzinna sielanka nie trwa jednak zbyt długo ponieważ w związku z wybuchem wojny, główny bohater wraz z synem, jako pół-Żydzi, zostają zesłani do obozu koncentracyjnego (Dora, choć nie musi, sama zgłasza się na ochotniczkę do obozu kobiecego i rusza w ślad za swoimi chłopcami). Aby oszczędzić małemu Giosué traumatycznych przeżyć, ojciec wmawia mu, że wszystko, co się dzieje (od momentu wepchnięcia do pociągu z pozostałymi więźniami) to tylko wielka przygoda oraz świetna zabawa, a oni sami uczestniczą w grze, której zwycięzca otrzyma wspaniały czołg.

21

Mimo stworzenia pięknego i ponadczasowego filmu (osobiście uważam Życie jest piękne za najlepszy, jaki widziałem), nie udało się twórcom ustrzec kilku błędów. Dwa z nich odnoszą się do postaci Giosué. W jednej ze scen, konkretnie podczas rozmowy odbywającej się już na terenie obozu, widać jak Benigni podpowiada młodemu aktorowi kwestie, które ten ma wymawiać. Ponadto w końcowej fazie filmu, w momencie, kiedy chłopiec wychodzi z ukrycia, wyraźnie widać, że wpatruje się on i zmierza w kierunku namalowanej na ziemi kropki, po czym staje dokładnie na niej.

24

Jak przyznał reżyser, inspiracją do wymyślenia przez niego tak przewrotnego (zważając na fabułę) tytułu, były słowa Lwa Trockiego. Trocki, który na emigracji w Meksyku, zdawał sobie sprawę z tego, że ma zostać zabity przez stalinowskich agentów, zobaczył swoją żonę w ogrodzie i na przekór wszystkiemu, napisał: życie jest piękne.

22

Wcielająca się w rolę żony Guido – Dorę, Nicoletta Brashi ( i tu być może kolejna ciekawostka – para ta rzeczywiście, poza kamerami, była podczas kręcenia filmu – i jest po dziś dzień – małżeństwem), w kilku scenach mówi do męża „Roberto” zamiast „Guido”. Pary dotyczy jeszcze jeden z błędów. Mowa o momencie, w którym udający na nazistowskim bankiecie kelnera, Guido, chcąc dać Dorze znak, że wciąż żyje, odtwarza na gramofonie utwór Barcarole z opery The Tales of Hoffman Offenbacha. Błąd polega na tym, że Offenbach był Żydem i puszczanie jego muzyki było definitywnie zabronione, zwłaszcza na terenie obozu koncentracyjnego.

25

Wcielający się w niemieckiego lekarza, dr. Lessinga, Horst Buchcolz, sam zdubbingował swoją postać zarówno w angielskiej, jak i niemieckiej wersji filmu. A skoro jesteśmy już przy Niemcach i żartobliwym przedstawianiu nazizmu w kinie, warto z pewnością dodać, że numer więziennego uniformu noszonego przez Benigniego, jest taki sam, jak numer noszony przez Charliego Chaplina w kultowym Dyktatorze z 1940 roku.

23

W latach 1943-1945 ojciec Roberto Benigniego, Luigi, był więźniem w obozie koncentracyjnym Bergen-Belsen i to właśnie opowieści ojca wykorzystał w filmie reżyser. Być może właśnie to, ta prawda, spowodowało, że La vita è bella, znalazło uznanie zarówno w oczach widzów, jak i krytyków. Film zdobył aż 24 nagrody na różnych festiwalach, w tym trzy Oscary (przy okazji Benigni został podczas oscarowej ceremonii w 1999 roku czwartą personą w świecie kina, która w trakcie jednej gali nominowana była w kategoriach dla Najlepszego aktora, Reżysera oraz Scenarzysty). Statuetkami prosto z Hollywood uhonorowano Życie… w kategoriach – Najlepszy aktor pierwszoplanowy (Benigni), Najlepszy film nieanglojęzyczny oraz Najlepsza muzyka oryginalna w dramacie (dla Nicoli Piovaniego). Radość po ogłoszeniu (przez rodaczkę Benigniego – Sophię Loren) wygranej w drugiej z wymienionych przed chwilą kategorii, była tak ogromna i entuzjastyczna, że przeszła już do historii oscarowych gal. Dla tych, którzy jeszcze nie widzieli, oraz tych, którzy chcieliby sobie ten moment przypomnieć, na zakończenie – szalona radość Roberto Benigniego! I pamiętajcie – życie jest piękne!

"Life Is Beautiful" Wins Foreign Language Film: 1999 Oscars

 

Fot.: BMG Video, Miramax Films

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.