Książki,Recenzje

Seks, narkotyki i koszykówka – Marcin Harasimowicz – “Los Angeles Lakers. Złota historia NBA” [recenzja]

Bałem się tej książki. Bałem się tego, że Marcin Harasimowicz zawali sprawę, mając w pamięci jego poprawną do bólu, nudnawą biografię LeBrona Jamesa wydaną rok temu. Na szczęście autor wyciągnął wnioski, uzmysłowił sobie, że naprawdę potrafi pisać i stworzył udane story jednego z najsłynniejszych, jeśli nie najsłynniejszego klubu koszykarskiego świata. Fani Los Angeles Lakers i koszykówki w Polsce powinni być zadowoleni. Ja jestem, i to bardzo.

Powiedzmy sobie szczerze, że drużyna Lakers, w której grali tacy zawodnicy jak: Goerge Mikan, Jerry West, Kareem Abdul-Jabbar, Magic Johnson, Shaquille O’Neal czy Kobe Bryant, to znacznie lepszy materiał na biografię niż grzeczny, ułożony wzór sportowca jakim jest niewątpliwie LeBron James (hejterzy zaraz mogą wypomnieć mi jego flopowanie). Lakers to ponadto synonim sukcesu, sławy i blichtru. Od połowy lat siedemdziesiątych na mecze Jeziorowców regularnie chadza nie kto inny, jak sam Jack Nicholson czy ostatnio Leonardo DiCaprio. Bliskie położenie Hollywood sprzyjało zbudowaniu dzisiejszego wizerunku klubu. No i Lakers, to szesnastokrotni mistrzowie NBA. Piętnastokrotni finaliści finałów play-off. Na blisko 68 finałów ligi, Lakersi byli w nich aż trzydziestojednokrotnie. Więcej tytułów, o jeden, mają ich odwieczni rywale z Konferencji Wschodniej – Boston Celtics. Jakby tego było mało, w pierwszej piątce najlepiej punktujących zawodników w historii NBA jest czterech byłych zawodników Lakers. Tym jednym rodzynkiem w gronie jest niejaki Michael Jordan.

Imponujące statystyki są poparte wyjątkowymi dziejami. Niesamowity dla polskiego kibica jest fakt, że drużyna powstała dzięki pieniądzom biznesmena pochodzącego z Ostrowca Świętokrzyskiego. Harasimowicz prowadzi liniowo historię Lakers, zacząwszy od lichych początków w Minneapolis w latach pięćdziesiątych, bo pomimo, że drużyna zdobywała tytuły, to czasy dla NBA były parszywe. Grano w paskudnych halach, zainteresowanie kibiców było znikome, tym bardziej mediów, jak telewizja czy prasa. Autor na szczęście w opowiadanie o zespole interesująco wkomponowuje całą historię ligi.

Dalej, to już klasyka gatunku. Początek rywalizacji z Celtics i epoka Jerry’ego Westa i Wilta Chamberlaina. Koniec kariery tych panów spowodował w latach siedemdziesiątych kryzys drużyny. Symptomatyczne było to, że cała liga przeżywała kryzys popularności. Na szczęście zatrudnienie w roli trenera Pata Rileya, transfer duszącego się w prowincjonalnym Milwaukee Bucks Karema Abdul-Jabbara i wybór w drafcie Earvina „Magica” Johnsona, a następnie dobór graczy, jak James Worthy, Byron Scott spowodował powstanie ery Showtime i wspaniałej rywalizacji z Celtics prowadzonymi przez Larry’ego Birda. Naturalnie sukcesy z ostatnich lat nie są przemilczane i właściwa narracja kończy się na ostatnim tytule Lakers pod wodzą Kobego Bryanta i Phila Jacksona.

Harasimowicz odrobił lekcje i powyciągał na potrzeby książki smakowite anegdoty, historie i opowieści, zdecydowanie uatrakcyjniając treść. Nie chcę za wiele przytaczać, aby nie psuć czytelnikowi lektury, ale osobliwie się czyta w dzisiejszych czasach o przesadnie grzecznej NBA o seksualnych podbojach Johnsona i narkotykach w szatni zespołu i innych ekscesach z czasów Showtime. Dzięki tym zabiegom książkę czyta się z zapartym tchem i chce się więcej! Autor zmienił w ten sposób również samą narrację. Nie ma już rzucania w co drugim zdaniu wyników i statystyk meczowych, jak to było w biografii LeBrona. Opowieść jest płynna – liczy się story, a nie suche przedstawienie faktów. Wszystko to jest poparte masą cytatów, materiałów źródłowych, a także rozmów z zawodnikami (Jerry West!) i trenerami Lakers. Wisienką na torcie są dołączone jako bonus wywiady z Magicem Johnsonem i dziennikarzami: Rolandem Lazenbym, Dave’m McMenamin, Samem Smithem i Jimem Hillem. Oczywiście standardem jest kolorowa, wydrukowana na kredowym papierze wkładka ze zdjęciami.

Trochę zakłócę ten idylliczny obraz, bo idealnie nie jest. Nie rozumiem za bardzo rozwlekłego, umieszczonego w oddzielnym rozdziale, wywodu na temat problemu korupcji w świecie amerykańskiej koszykówki (i to głównie w wydaniu akademickim), będący tym samym wstępem do bardzo krótkiego opisu kontrowersyjnego rozstrzygnięcia meczu numer sześć w Playoffs 2002 z Sacramento Kings, gdzie sędziowie rzekomo wypaczyli rezultat spotkania na korzyść Lakers. Wszystko w porządku, tylko akapit później Harasimowicz zaczyna opowieść o korupcji w polskim baskecie. Nie wiem, co sobie autor myślał, umieszczając ten rozdział. Ani sensu, ani logiki w tym wszystkim nie widać. Szkoda też, że Harasimowicz nie pociągnął narracji do dnia dzisiejszego, bo można było wspomnieć parę słów o ekipie Mike’a Browna, która jeszcze nie wyglądała najgorzej  do momentu przyjścia do drużyny Dwighta Howarda i weterana Steve’a Nasha w 2012 roku, co zakończone zostało kompletną katastrofą, a miało być nową, wielką trójką wzorem Miami Heat z czasów Bosha, Wade’a i LeBrona. Szczególnie, że w szatni Lakers wówczas było bardzo gorąco, czego potwierdzeniem była rzekoma bójka Bryanta i Howarda. Ostatnie dwa sezony to Lakersi tankujący, i tak historia zatoczyła koło, bo właśnie jeszcze za czasów Minneapolis Lakers, włodarze klubu w sezonie 1955/56 postanowili mieć najgorszy bilans w lidze, aby mieć szansę na wysoki wybór w drafcie. To prawdopodobnie pierwszy przypadek perfidnego tankowania w historii NBA.

Masa faktów, anegdot i pikantnych historyjek. Lekki styl, interesujący sposób narracji i wciągająca treść powodują, że książka Harasimowicza to pewniak w biblioteczce każdego fana Los Angeles Lakers i NBA. Pomimo niedociągnięć i jednej małej wpadki, gwarantuje udaną lekturę. Szkoda, że Harasimowicz nie jest takim fanem Celtics, jak fanem Lakers. Już bym zacierał ręcę na kolejną pozycję spod jego pióra. A może się mylę?

Fot.: wsqn.pl

Avatar

Na Głosie Kultury odpowiedzialny za pisanie o muzyce. Kontakt: redakcja@gloskultury.pl lub pozar.j@gmail.com