Still fucking here! – Agnostic Front – „Another Voice” [recenzja]

Agnostic Front to żywa legenda nowojorskiego hard core’u. Od ponad 30 lat niepodzielnie stoją na piedestale tego gatunku, przecierając najpierw szlaki dla swoich następców i dokopując w tekstach wszystkim tym, którzy nasz świat obracają w ruinę. Polska wytwórnia Metal Mind z okazji dziesięciolecia jednego z lepszych osiągnięć Amerykanów, albumu Another Voice, postanowili wypuścić na rynek jego reedycję w limitowanym nakładzie. I bardzo dobrze. Bo to dalej jest muzyka waląca pięścią prosto między oczy.

Nie jest to krążek aż tak uwielbiany przez fanów, jak klasyczne Victim In Pain z 1984 czy Cause of Alarm z 1986 roku. Jednakże Agnostic Front na swoich płytach nieustannie utrzymuje równy poziom. I tak jest na Another Voice. Pierwsze co się rzuca w uszy jest to, że brzmienie nic a nic się nie zestarzało. Jest potężnie, mocarnie, głośno. Po prostu ołów leje się z głośników. Co najważniejsze, kompozycje po latach są świeże, naładowane porcją energii, którą można by obdzielić dziesiątki metalowych kapel współczesnej sceny.

Roger Miret już na początku swoim z lekka sfatygowanym, niewyraźnym głosem deklamuje: I’m not in ths fight alone! Still in your face, still fucking here! Till my last dying breath! Agnostic Front na dzień dobry pokazuje, że nie będzie brać jeńców. Ich hard core od lat charakteryzował się krótkimi strzałami, trwającymi około dwie minuty i tak było na Another Voice. Amerykanie często byli w swojej karierze zaliczani do nurtu crossover, gdzie obok hard core’u łączono elementy thrash metalu i punk rocka. Doskonale to pokazuje All Is Not Forgotten, gdzie mamy piekielne tempo i potężne brzmienie z uderzeniami gitar wbijającymi w ziemię. Kompozycja ta, niejako jest wyrazem pewnego synkretyzmu. Siedemdziesięciopięciosekundowy Fall Of The Parasite to z początku czysty thrash z typowymi dla gatunku zwolnieniami, zaśpiewami; oczywiście wszystko to zachowane jest w hard core’owej konwencji. Dużo się dzieje w krótkim czasie.

AGNOSTIC FRONT - So Pure To Me (Official Music Video)

Agnostic Front potrafi również zaprezentować wolniejsze tempo, jak w Pride, Faith, Respect. Wolniejsze, oczywiście w rozumieniu twórczości Agnostic Front. Momentami jest klasycznie hard core’owo, jak w So Pure To Me ze świetnym refrenem. Dedication jest czystym punkiem ze świetną robotą Mike’a Gallo na basie. Podobne klimaty na płycie prezentuje ponad No One Hears You. Ciężki jak diabli Peace ze świetnym riffem i zwolnieniami z potężnymi uderzeniami perkusji na dwie stopy również zostaje w pamięci ze względu na mocny tekst: Our freedom fighters are their terrorists/Their heroes are our nemezis(…)Peace Is Not An Option! Na płycie wystąpili ponadto goście, tak jak znany z grupy Terror Scott Vogel, który udzielił się w hymnowym Another Voice. Jamey Jasta z Hatebreed z kolei wsparł Rogera Mireta w chyba najbardziej melodyjnym kawałku na płycie, czyli Still Here.

Potężne brzmienie, krótkie aczkolwiek dosadne, naładowane emocjami, trafiające w punkt kompozycje, do tego nieskomplikowane aranżacje, niespożyta energia i riffy składają się na 28 minut jazdy bez trzymanki. Nie muszę chyba przypominać, że właśnie taki czas tracklisty miały najwspanialsze dokonania ciężkiego grania? Agnostic Front na Anohter Voice sporo zabrakło, aby tak kategoryzować to dzieło, ale na pewno jest to album, do którego warto wracać, i ta płyta potwierdza dobitnie fakt, że Amerykanie nigdy nie schodzą poniżej pewnego poziomu. Warto sobie odświeżyć tę muzykę.

Foto: Metal Mind.

Write a Review

Opublikowane przez

Jakub Pożarowszczyk

Czasami wyjdę z ciemności. Na Głosie Kultury piszę o muzyce.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.