Filmy,Patronat,Recenzje

Subtelność kina – Christian Vincent – “Subtelność” [recenzja]

Subtelność
Subtelność

 W kinematografii cenię to, że nawet gdy zabieram się za pozornie nieciekawy film, w trakcie seansu tak wsiąkam w opowiadaną historię, że nie mogę się nadziwić, jakimi metodami ludzie wciąż potrafią mnie zaskoczyć. Podobnie jest z francuskim filmem Subtelność, który nie zwiastował niczego ponadprzeciętnego, a okazał się solidnym obrazem z naprawdę udanym i przemyślanym scenariuszem. Wspominałem już jakiś czas temu, że polski dystrybutor, Aurora Films, ma nosa do filmów i nawet, jeśli z początku może się komuś wydawać, że ta konkretna nowość będzie potknięciem i filmowym przeciętniakiem, to późniejszy seans weryfikuje wszelkie wątpliwości, bo oto widzieliśmy kolejną produkcję, która choć jest niszowa, to zostaje w naszym umyśle naprawdę długi czas i najzwyczajniej w świecie się podoba.

Subtelność opowiada o Michelu Racinie, który jest sędzią. W początkowych ujęciach pozuje na człowieka twardego, który z żelazną konsekwencją bez ani krzty zawahania wchodzi w kolejny dzień, nie bacząc nawet na tak trywialne sprawy, jak atakująca go właśnie grypa. Nie ma problemu – zastrzyk oraz leki od lekarza muszą wystarczyć, ponieważ zbliża się kolejny proces, w którym przyjdzie mu osądzić domniemanego zabójcę swojej siedemnastomiesięcznej córeczki. W środowisku prawniczym Michel Racine może i jest szanowany, ale współpracownicy niespecjalnie za nim przepadają, snując za jego plecami domysły na temat jego życia prywatnego, zastanawiając się nawet, jak taka chłodna, ekscentryczna i zdystansowana osoba może w świecie normalnie funkcjonować. Jego surowość jest na tyle znana, że przylgnął do niego przydomek „Pan 10+”, ze względu na to, że w większości przypadków dziesięć lat to najniższy wymiar kary, na jaki może liczyć oskarżony.

sub 2Wszystko w życiu sędziego ulega zmianie, gdy podczas procesu, który przyjdzie nam oglądać, na ławie przysięgłych zasiada Ditta Lorensen-Côteret. Scenariusz stopniowo odkrywa przed widzem swoje karty, jednak po wymianie spojrzeń od razu wiemy, że coś tę dwójkę niegdyś łączyło. W uporządkowany, rządzony schematami świat sędziego wkrada się nowy czynnik, który całkowicie burzy wszystkie, być może budowane latami, fasady. Dzieło Christiana Vincenta krąży między dramatem sądowym a romansem, robiąc to – nomen omen – w sposób niezwykle subtelny, dzięki czemu widz nawet przez chwilę nie odnosi wrażenia sztuczności bądź przesady. Nie, tutaj wszystko jest na swoim miejscu, a reżyser i scenarzysta zarazem zadbał o to, by każdy najdrobniejszy nawet detal miał znaczenie. Tak też jest chociażby z ubiorem głównego bohatera. W ogóle – ubiór to szalenie istotny element Subtelności, ponieważ poprzez niego twórca filmu przekazuje w sposób nie dosłowny kwestie istotne tak dla bohaterów, jak dla widza. I bardzo mi się ten zabieg podoba.

Subtelność udowadnia, że nawet w miejscu tak stresującym i niezbyt sprzyjającym tego typu emocjom i uczuciom możliwe jest to najpiękniejsze w życiu każdego człowieka, czyli zakochanie. Michel Racine z każdym kolejnym dniem rozprawy ma w sobie coraz większe pokłady tego uczucia względem Ditty i obserwujemy, jak nieswojo i nieporadnie się z tym wszystkim czuje. Niegdyś sztywny i zdystansowany człowiek zaczyna rozkwitać, co widzimy nawet w sposobie, w jakim sędzia chodzi. Jego chód stał się sprężysty, lekki, a sam mężczyzna jest bardziej wyprostowany i gotowy chwycić okazję, póki ma na to jakąkolwiek szansę.

sub 1

Uwielbiam oglądać filmy, w których widz na początku wyrabia sobie (błędną) opinię na temat bohaterów, a później stopniowo musi ów osąd zweryfikować i przyznać się do własnej pomyłki. Niezwykle cenię takie filmowe perełki, które opierają się na dialogach, a ich wyjątkowość jesteśmy w stanie wyłuskać, po prostu uważnie je oglądając. Taka właśnie jest Subtelność – to obraz głęboko osadzony w codziennej rzeczywistości, nastawiony na zupełnie zwyczajnych, by nie powiedzieć „przeciętnych” bohaterów, na ich przemyślenia, wady, zalety, słabości czy chwile uniesienia.  Nie ma tu miejsca na oczywiste fajerwerki, którymi posiłkuje się wiele produkcji, byleby odwrócić uwagę widza od scenariuszowych niedoskonałości. Subtelność kiełkuje powoli, stopniowo przeobrażając się z nasionka w coraz bardziej zachwycający kwiat, by w finale zachwycić widza piękną pointą, co – niestety – jest rzeczą coraz rzadszą w dzisiejszej kinematografii.

Nie byłbym sobą, gdybym nie wspomniał o muzyce – ta wpasowuje się w film Vincenta tak, jak brakujący trybik do maszyny. Na specjalną uwagę zasługuje piosenka Dreamers z repertuaru Claire Denamur, która przewija się w kluczowych i prawdopodobnie najlepszych scenach filmu

Claire Denamur - Dreamers (Extrait de la bande originale de L'Hermine)

Aktorstwo stoi na bardzo wysokim poziomie, ale nie każdy je doceni. To takie dzieło, w którym różnicę robi uśmiech złapany w pół słowa, wymiana spojrzeń na sali sądowej, skrywana ekscytacja, ukryta uraza lub prozaiczne ujęcie dłoni. Prym w tych drobnych gestach oraz zachowaniach wiodą główni bohaterowie i odgrywający swoje postacie Fabrice Luchini oraz Sidse Babett Knudsen, którzy wczuli się w Subtelność perfekcyjnie. Mimo iż grający sędziego Luchini wykonał kawał świetnej roboty, to o oczko wyżej cenię rolę Knudsen, której gra kojarzyła mi się z niezapomnianą rolą Julii Louis-Dreyfus w filmie Ani słowa więcej. Ta pierwsza za swoją kreację otrzymała zresztą w tym roku Cezara za najlepszą  aktorkę drugoplanową.

sub 3

Subtelność to film wyjątkowy, dedykowany tym widzom, dla których magia kina zawiera się w drobnych gestach, przemyślanym scenariuszu i relacjach międzyludzkich. Cieszy fakt, że w dobie kina nastawionego na rozrywkę (w lwiej części niestety wtórną, przewidywalną i niestrawną) są filmy takie jak ten. To dojrzała opowieść o ludziach, wraz z całym ich bagażem doświadczeń oraz lekcja pokory dla tych, którzy wydają wyroki oraz oceniają innych, bazując jedynie na tym, co widzimy na powierzchni.

Ocena: 8/10

Fot.: Aurora Films

Podobne wpisy:

Redaktor naczelny oraz współzałożyciel portalu Głos Kultury. Twórca artykułów nazywanych "Wielogłos". Prowadzący cykl "Aktualnie na słuchawkach". Wielbiciel kina, który od widowiskowych efektów specjalnych woli spektakularne aktorstwo, a w sztuce filmowej szuka przede wszystkim emocji. Koneser audiobooków. Stan Eminema. Kontakt: redakcja@gloskultury.pl lub czarnepioro@gmail.com

Komentarze: 1

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone gwiazdką *