Oznaczone tagiem: adaptacja komiksu

0

Wielogłosem o…: “Deadpool 2”

Ach ten Deadpool 2… Czekaliśmy na niego i czekaliśmy… tymczasem wyszliśmy z kina zawiedzeni, niezadowoleni i zdołowani. Ryan Reynolds zawodzi po raz kolejny i naprawdę nie możemy doczekać się, kiedy powtórzy swój sukces aktorski z takich filmów jak Zielona latarnia czy Narzeczony mimo woli. W kontynuacji tej fatalnie przyjętej serii z mężczyzną w czerwonym stroju nie spotkało nas nic, co mogłoby film uratować – nie było ani zabawnie, ani widowiskowo. To, że budżet został obcięty o połowę, widać gołym okiem, podobnie jak to, że aktorzy chcieli, lecz już nie mogli – ze względu na umowę – się wycofać z tego projektu. Do dziś pewnie siedzą w kącie i płaczą, że zgodzili się na udział w tym filmie. No cóż – było, minęło. Pozostaje nam tylko czekać, aż trzecia część Deadpoola nie powstanie i czym prędzej nie iść na nią do kina. Jesli chciecie wiedzieć więcej i interesuje Was, co w największej kinowej porażce ostanich miesięcy nie podobało nam się najbardziej – zapraszamy Was do lektury Wielogłosu, w którym Mateusz, Michał i Sylwia dyskutują właśnie o tej kasowej klapie ;).

ulubieńcy miesiąca 0

Ulubieńcy miesiąca: Kwiecień 2018

Maj brnie sobie w najlepsze przez kalendarz i nasze życia (choć według utworu Jeszcze w zielone gramy było chyba na odwrót – to człowiek pędził przez kolejne grudnie, maje…), a my tymczasem wracamy wspomnieniami do kwietnia i dzielimy się z Wami tym, co zawładnęło naszymi sercami właśnie w tamtym miesiącu. Słowem – kolejni Ulubieńcy miesiąca przed Wami. Znów będzie różnorodnie, ale w Ulubieńcach o to właśnie chodzi. Mamy nadzieję, że poniższym tekstem zachęcimy naszych Czytelników do zapoznania się z choć jednym tytułem z tej listy – bo wiecie… jak coś się bardzo nam podoba, to zawsze chcemy, by inni również to odkryli, poznali i mieli szansę ocenić po swojemu. W kwietniu zawładnęły nami zarówno bardziej, jak i mniej komerycjne tytuły – mówimy o serialach, filmach, teledyskach czy muzycznych albumach. Zapraszamy więc serdecznie do lektury i ponieważ ten tekst ukazuje się dość późno, my już lecimy zastanawiać się nad naszymi Ulubieńcami maja (których niektórzy z nas już mają zaznaczonych na czerwono). A Wy? Czym zachwycaliście się w kwietniu? Jeśli macie chwilę, to podzielcie się z nami swoimi odkryciami i ulubieńcami – z chęcią przeczytamy i być może dzięki Wam coś nowego trafi w nasze gusta.

Avengers: Wojna bez granic 0

Wielogłosem o…: “Avengers: Wojna bez granic”

Są produkcje, na które czeka się latami; filmy, które w niedalekiej przyszłości staną się symbolem naszych czasów, a konkretniej popkultury. Z tego względu trudno jest określić presję, jaka spoczywała, a w zasadzie wciąż spoczywa, na braciach Russo, reżyserach filmu Avengers: Wojna bez granic. Już teraz można powiedzieć, że kolejna odsłona losów dobrze nam znanych bohaterów zapewne pobije wszelkie rekordy oglądalności i będzie jedną z najbardziej kasowych produkcji w historii superbohaterskiego kina. Twórcy kolejnej części Avengers podjęli się zadania niemal niemożliwego do wykonania: uniknięcie luk fabularnych w naszpikowanym herosami filmie, który ma być punktem kulminacyjnym całej dekady wydarzeń z uniwersum MCU? Tak się w ogóle da? Da się w smaczny i spójny sposób połączyć ekipę Mścicieli ze Strażnikami Galaktyki, tak, by wyglądało to całkowicie naturalnie? Może zdradzimy już nieco w samym wstępie: okazuje się, że tak. Choć Michał i Magda, którzy opowiedzą Wam o swoich wrażeniach po seansie Infinity War, wpisują się w główny nurt chwalenia dzieła braci Russo, zauważają w nim pewne wady. Przekonajcie się, czy za bardzo wzięli do siebie rolę krytyków, czy jednak ich czepialstwo jest całkiem zasadne.

co w trawie piszczy 0

Co jest grane #126

Niektórzy szczęśliwcy już od jutra zaczynają rekordowo długą majówkę, jeśli jednak planowaliście w tym czasie każdego dnia chodzić do kina, obawiam się, że nie wystarczy Wam premier. Ostatni weekend kwietnia to w kinach zaledwie trzy premierowe tytuły (z czego jeden, Avengers: Wojna bez granic, można oglądać już od dzisiaj!). Trudno powiedzieć, czy jest to wina samej majówki, czy też tego, że ten tydzień jest właściwie zdominowany przez jedną, ogromną produkcję obfitującą w superbohaterów prosto ze stajni Marvela i na inne tytuły po prostu nie starczyło już miejsca. Jeśli jednak nie jesteście fanami komiksowych klimatów, do wyboru macie jeszcze dość dobrze zapowiadającą się biograficzną czarną komedię o śmierci Stalina (ze Stevem Buscemim w roli Chruszczowa!) oraz niezbyt wymagający komediowy akcyjniak (który niestety nie zbiera zbyt pochlebnych recenzji) ekipy znanej z programu Saturday Night Live, z nieco wiekowym już Arnoldem Schwarzeneggerem w roli głównej. Zapraszam zatem na niezbyt długie, ale za to treściwe Co jest grane.

czarna pantera 0

Z wizytą w Wakandzie – Ryan Coogler – “Czarna Pantera” [recenzja]

Wraz z Czarną Panterą trzecia faza kinowego uniwersum Marvela dobiega powoli końca. Do wielkiej kulminacji (i kumulacji bohaterów) w postaci Avengers: Infinity War coraz mniej czasu, a tymczasem w kinach możemy poznać bliżej postać, której przedsmak mieliśmy w trzeciej odsłonie przygód Kapitana Ameryki. Bohaterem tym jest oczywiście książę T’Challa (a wraz z rozwojem fabuły król), lepiej znany jako Czarna Pantera, oraz jego ojczyzna Wakanda – tajemniczy i ukryty przed ludźmi kraj, znajdujący się gdzieś w Afryce. Marvel po raz kolejny przygotował dla nas wielkie widowisko, na pewno zapierające dech w piersiach, jeśli chodzi o stronę wizualną. Lecz czy podobnie jest z warstwą fabularną?