Recenzje,Seriale

Zabić dla miłości – Marcos Siega – “Ty” [recenzja]

Netflix skończył 2018 rok w wielkim stylu. W serwisie niedawno pojawił się dziesięcioodcinkowy serial, którego oryginalny tytuł brzmi You. Główną rolę gra w tej produkcji Penn Badgley. Tak, znacie go z serialu Plotkara, w którym pojawił się jako Daniel Humphrey. Mimo że nie zmienił się w ogóle przez te kilka lat, jeśli mowa o wyglądzie, tak w umiejętnościach aktorskich w niczym nie przypomina chłopaka z Gossip girl. Tutaj objawia się widzom jako psychopata, który dla miłości potrafi zrobić wszystko.

Jeśli jesteście jeszcze przed oglądaniem serialu – wróćcie do lektury recenzji po obejrzeniu wszystkich odcinków: tekst zawiera spoilery dotyczące fabuły.

Zwiastun zapowiadał You jako nieco mroczny serial. Główny bohater to psychopata, który próbuje za wszelką cenę ochronić przed złymi ludźmi swoja dziewczynę Beck. I to by niby miało być na tyle. Kiedy zaczynasz oglądać pierwszy odcinek, już wiesz, że nic w tym serialu nie jest takie proste, jak by się mogło wydawać. Okazuje się, że główny bohater, Joe, ma powody, aby postępować w odpowiedni według siebie sposób. Stracił rodzinę, a opiekę przejął nad nim księgarz, który – powiedzmy szczerze – nie nadawał się do pełnienia funkcji opiekuna chłopaka. Wszelkie zachowania, które my, jako widzowie, określilibyśmy jako nienormalne (w znaczeniu: tak robią tylko psychopaci), Joe przejął właśnie od niego (pojawia się też pytanie, czy mały chłopiec Paco – syn sąsiadki, który sporo czasu spędza z Joe, za kilka lat stanie się taki sam jak on?). Stąd zamknięcie w piwnicy chłopaka Beck, a później jej samej. Wszystko tłumaczone tym, że chce ochronić dziewczynę przed nieodpowiednimi dla niej ludźmi. W sumie sam bohater zabija w ciągu dziesięciu odcinków kilka osób i jak dowiadujemy się z biegiem akcji – nie są to jego pierwsze ofiary. Na co dzień normalny chłopak, w momencie zazdrości zmienia się nie do poznania. Śledzi, kontroluje, planuje. Ostatni odcinek sprawia, że widz nagle zaniemówi, choć z drugiej strony, mógł się przecież spodziewać takiego potoczenia się wydarzeń. Ty ma otwarte zakończenie. Przeszłość puka do drzwi Joego, a raczej przychodzi w postaci jego byłej (rzekomo zmarłej i zabitej przez samego bohatera) dziewczyny. Czarny ekran i napisy końcowe. Koniec serialu. Widz pozostaje tylko z pytaniem: co dalej? Miejmy nadzieję, że powstanie drugi sezon, ponieważ naprawdę dobrze się to ogląda.

Wielki plus dla obsady. Naprawdę świetnie dobrano aktorów, a sam Penn Badgley doskonale wpasował się w klimat serialu – niepokorny chłopak, który skrywa mroczne i krwawe tajemnice. Chociaż powiedzmy sobie szczerze – nie jest to serial, w którym morduje się kogoś co pięć minut, ale co dwa odcinki. Ludzie stają się niewygodni, dlatego trzeba ich usunąć z tego świata. Niektórzy według Joego po prostu zasługują na śmierć, inni wiedzą za dużo. W związku z tym jest to thriller, kryminał i dramat psychologiczny w jednym.

Nie spodziewałam się aż tak dobrej produkcji. I wnioskując z recenzji i opinii przeczytanych w Internecie, wielu widzów również zostało pozytywnie zaskoczonych. Umysł psychopaty to studnia bez dna. Taki człowiek zawsze znajdzie powód, by zniszczyć, a nawet i zabić człowieka. W tym przypadku rządzi miłość, ale czy to jest prawdziwe uczucie? Czy może jakaś wyimaginowana potrzeba? Na zachowanie Joego z pewnością wpłynęło dzieciństwo i okres młodzieńczości. Potrzebę czułości i bliskości bohater przekłada w dorosłym życiu na swój sposób. Dla osoby, która kocha, potrafi zrobić dosłownie wszystko.

Nie wierzę, że to robię, ale przyznaję serialowi You 10 punktów na 10. Myślę, że na to zasługuje.

Fot.: Netflix

Ocena10
10Ocena ogólna