Filmy,Wielogłos

Wielogłosem o…: „Wysoka dziewczyna”

wysoka dziewczyna
wysoka dziewczyna

Nagrodzona w Cannes Wysoka Dziewczyna pokazywana w ramach sekcji Un Certain Regard to drugi film cudownego dziecka rosyjskiej kinematografii, reżysera Kantemira Bałagowa. Kolejne dzieło, po wysoko ocenionej przez krytyków Bliskości, to kino napakowane emocjami, pełne cierpienia, bolesnych doświadczeń i ran, które wciąż są otwarte. Rosyjski kandydat do Oscara traktuje również o wojnie, która nie ma w sobie nic z kobiety, jednak oglądana z perspektywy dwóch przyjaciółek, Iły i Maszy, tworzy kino nieoczywiste, dwuznaczne, a zarazem wizualnie perfekcyjne. Klaudia i Mateusz dzielą się z Wami swoimi doświadczeniami po seansie Wysokiej dziewczyny. Zapraszamy do lektury Wielogłosu, tym bardziej że kinowa premiera już za dwa dni, za sprawą Stowarzyszenia Nowe Horyzonty.

WRAŻENIA OGÓLNE 

Mateusz Cyra: Niestety nie miałem okazji zapoznać się z pierwszym dziełem najbardziej obiecującego reżysera w rosyjskiej kinematografii (Bliskość z 2017 roku), więc nie będę mógł zestawić Wysokiej dziewczyny z jego poprzednim dziełem. Ale może to i lepiej, ponieważ skupię się tylko na tegorocznym zdobywcy nagrody FIPRESCI w sekcji ‚Un Certain Regard’ w Cannes. Ty miałaś okazję obejrzeć debiut Kantemira Balagova?

Klaudia Rudzka: Miałam okazję obejrzeć Bliskość w ramach festiwalu Sputnik nad Polską w 2017 roku, gdzie był pokazywany  w panelu konkursowym obok Niemiłości Zwiagincewa. To, co łączy debiut Balagova z omawianą przez nas Wysoką Dziewczyną, to na pewno przytłaczająca ciasnota i hermetyczność widoczna na pierwszy rzut oka w obu filmach.  Zarówno w Bliskości, jak i kolejnym dziele reżysera w centrum wydarzeń znajdują się kobiety, to za ich pośrednictwem Balagov tworzy opowieść w konfrontacji z niewygodną rzeczywistością i społeczeństwem. Cechą wspólną jest również atmosfera – w obu przypadkach jesteśmy skonfrontowani z przytłaczającym obrazem emocjonalnego rozpadu bohaterów, który pomimo niemiłego uczucia zmęczenia budzi nasze zaangażowanie.

Mateusz: Wrócę jednak do wrażeń ogólnych – Wysoka dziewczyna to poruszający, momentami wręcz wstrząsający, dramat z perfekcyjną stroną wizualną i świetnie napisanymi dialogami. Jestem pod ogromnym wrażeniem i jakiś wewnętrzny głosik nakazuje mi umieścić ten film w zestawieniu najlepszych premier 2019 roku. Podzielasz mój zachwyt?

Klaudia: Moje odczucia są właściwie zbieżne z Twoją oceną. Wysoka dziewczyna to bez wątpienia jeden z lepszych filmów tego roku, a już na pewno zasłużony kandydat do Oscara. To film przepełniony wrażliwością, budujący napięcie i oddziałujący na nasze serca. Poruszająca historia opowiedziana z perspektywy powojennych doświadczeń, stworzona z wielkim wyczuciem wizualnym, budzi mój zachwyt z uwagi na to, że jest dopiero drugim dziełem 27-letniego rosyjskiego reżysera.

PLUSY I MINUSY FILMU 

Mateusz: Wysoka dziewczyna to przede wszystkim genialny dramat. Bardzo cieszy fakt, że twórca tak młody (Kantemir Balagov to rocznik 1991) jest jednocześnie tak dojrzały emocjonalnie i świadomy efektów, które pragnie osiągnąć i przenieść je na widza. Reżyser nie boi się szokować, wzbudzać w odbiorcy srogi dyskomfort, przy okazji unikając tandetnego moralizatorstwa i wskazywania palcem, kto jest zły, a kto dobry. Właśnie ta narracyjna równowaga w kreacji Maszy i Iły sprawia, że nawet po seansie nie potrafimy jednoznacznie wskazać, czy bliżej nam do podejścia pierwszej, czy drugiej, bo każda ma na swoim koncie zachowania, które trudno rozgrzeszyć, a jednocześnie każda z bohaterek jest kłębowiskiem tylu emocji i zdarzeń z przeszłości, że trudno wytyczyć jasną granicę ich postępowania. Kolejną zaletą jest fenomenalna warstwa wizualna. Zdjęcia w tym filmie to coś pięknego – wielokrotnie łapałem się na myśli, że chętnie zatrzymałbym daną scenę, żeby zachwycić się nieco dłużej nad tym, co widzę.

Klaudia: Niewątpliwym walorem filmu jest warstwa wizualna, która zapisuje się na długo w pamięci. Reżyser w minimalistyczny, a zarazem teatralny sposób  przedstawia realia powojennego Leningradu. Nie sposób tu jednak szukać spektakularnych scen, których można by się spodziewać po kinie opowiadającym o doświadczeniach wojny, ani nadmiernego symbolizmu. Przyszło mi na myśl, że kolejna cecha wspólna Bliskości i Wysokiej Dziewczyny to charakterystyczne kolory, które malują przedstawiane na ekranie liryczne obrazy. Najznamienitsza jest tu zieleń, czerwień, rozświetlająca ciemność żółć ulicznego oświetlenia i pokojowych lamp. Głębokie, nasycone kolory korespondują z mroczną narracją, będąc jednocześnie symbolicznym odpowiednikiem wnętrz i charakterów bohaterek.

Mateusz: Zastanawiam się cały czas, jaki jest powód, dla którego nie mogę dać najwyższej noty Wysokiej dziewczynie i wreszcie to do mnie dotarło – muzyka! Oglądałem film wczoraj, ale już teraz nie potrafię wskazać żadnego punktu charakterystycznego, jakiegoś przewodniego motywu, dominującego instrumentu – nic. W głowie mam kompletną pustkę. Faktem jest, że w wielu mocnych i emocjonujących scenach nie było muzyki, ale pamiętam, że jakaś była. Tyle tylko, że dla mnie była ona kompletnie nijaka. Może Ty jesteś w stanie wskazać jakieś poważniejsze uchybienia?

Klaudia: Z mojego punktu widzenia jedyną wadą filmu jest zbyt długi seans. Po dużej dawce emocjonalnego ładunku na początku, a wraz z nim rosnącymi oczekiwaniami wobec późniejszej części historii,  gdzieś w połowie tempo zaczyna odrobinę zwalniać i rozczarowywać. Zdaje się przez to, że reżyser wypuszcza z rąk to, co sobie założył na początku, czyli bogatą wielowątkowość, skupiając się na jednym i zapominając o  uprzednio zarysowanej rzeczywistości. Niemniej jednak po konsultacji z Mateuszem uznaliśmy, że zorientowanie na konkretnym aspekcie ma również wymiar symboliczny i nie można odczytywać tego jako wady – oceńcie sami.

wysoka dziewczyna

PROBLEMATYKA

Mateusz: Wysoka dziewczyna opowiada o młodej sanitariuszce Iji, która przez znajomych nazywana jest Tyczką ze względu na swój imponujący wzrost. Kobieta pracuje w przepełnionym leningradzkim szpitalu, a po pracy w miejscu, z którego zewsząd atakuje beznadzieja, wraca do równie przepełnionego lokum, w którym ma dla siebie i swojego synka Paszki pokój. Ija nie potrafi odnaleźć się w tych ludzkich skupiskach, wszędzie czując się wyobcowana. Sytuacji nie polepsza jej przypadłość – wysoka blondynka w różnych momentach dnia miewa coś, co przypomina osłupienie katatoniczne i bardzo trudno ją z tego stanu “wybudzić”. Jako taką stabilizację Iji burzy powrót z frontu Maszy – dawnej przyjaciółki z czasów wojny, która wraca po swój najcenniejszy skarb. I to tak naprawdę od pojawienia się Maszy otwiera się przed widzami ogromne pole do interpretacji, analiz i dyskusji na temat relacji tej dwójki. Wysoka dziewczyna to przede wszystkim film o usilnym, niedającym się w żaden sposób wygłuszyć pragnieniu miłości. O jej potrzebie tak silnej, jak usilnie próbujemy złapać oddech po wysiłku. To także ponury portret próby posklejania cywilizacji po najmroczniejszych dla człowieka wydarzeniach, które wchodzą w skład każdej wojny. Obraz Balagova często w bezwzględny, ale niezwykle piękny wizualnie sposób pokazuje jak ułomne, niewłaściwe (z perspektywy dzisiejszego odbiorcy, który o wojnie wie jedynie z książek i filmów) i karykaturalne są ludzkie uczucia i emocje z nich zrodzone. To nierzadko szokujące studium rozczłonkowania ludzkiej psychiki i nieudolnych prób poskładania jej do przysłowiowej kupy. Dylda (tytuł oryginalny, z rosyjskiego: Tyczka) to także pozbawiona nadziei opowieść o ludzkiej potrzebie bliskości, o desperacyjnej potrzebie stworzenia nowego życia w świecie pełnym śmierci i rozkładu. Dodałabyś coś do tego?

Klaudia: Wysoka dziewczyna to również  w pewnym sensie historia wojenna, skupiająca  się na wybuchach i sile. Nie jest to jednak kino wojenne, jakie znamy. To nie są bomby spadające na zrujnowane miasto, w którym dalej unosi się zapach śmierci. Są to raczej wystrzały emocji, tłumionych smutków, wewnętrznych przeżyć, rozterek i doświadczeń bohaterek.  Z całą pewnością można powiedzieć, że jest to również kino kobiet wzbogacone historiami bohaterek z reportażu Swietłany Aleksijewicz zatytułowanej Wojna nie ma w sobie nic z kobiety. Mężczyźni pełnią tu bowiem drugorzędną rolę, wcielając się w nieudolnych zalotników, ofiary frontu, ludzi strudzonych losem bez wnikania w ich wnętrze.

wysoka dziewczyna

NAJBARDZIEJ ZAPADAJĄCA W PAMIĘĆ SCENA (UWAGA, SPOILERY)

Mateusz: Ogólnie rzecz biorąc – film jest naszpikowany świetnymi, emocjonalnymi scenami. Na mnie jednak najmocniej zadziałały dwie – jedna z samego początku filmu, w której Ija doznaje kolejnego ataku, leżąc na małym Paszce. Odkąd jestem rodzicem, strasznie trudno mi oglądać takie sceny i pozostać wobec nich obojętnym. Drugą sceną godną zapamiętania jest rozmowa Maszy z matką zakochanego w niej po uszy Saszy.

 

Klaudia: Dla mnie najbardziej zapadającą sceną była ta, w której mały Paszka przychodzi z Iją do szpitala. Podczas jego wizyty schorowani mężczyźni próbują bawić się z chłopcem, odgrywając przed nim różne zwierzęta. Malec z trudem nieśmiało je rozpoznaje. Z jednej strony widzimy radość, a raczej cień radości, który z uporem próbują zbudować schorowani pacjenci szpitala w konfrontacji z małym, niewinnym przecież dzieckiem. Z drugiej jednak niepewność chłopca zatrważa nas, niepokoi i smuci. Wydawać by się mogło, że w tej scenie mężczyźni symbolizują chęć powrotu do życia, mimo tego, co przeżyli na froncie, często walczą o życie, albo  są pogodzeni z losem. Paszka natomiast wciąż uosabia mrok i trud wojny, z którego niełatwo się wychodzi.

 

OMÓWIENIE WYBRANYCH POSTACI

Mateusz: Masza to zdecydowanie jedna z tych kobiet, które wojna doświadczyła w najgorszy i najbardziej intensywny sposób. Poznała się z Iją na froncie i z tego, co widzimy na ekranie – możemy śmiało założyć, że połączyła je bardzo bliska relacja. Na tyle bliska, że Masza powierzyła swojej przyjaciółce opiekę nad kilkuletnim synkiem, gdy Ija w wyniku wstrząśnienia mózgu i następujących po nim niekontrolowanych osłupieniach została odesłana do Leningradu. Wielokrotnie zadziwiać będą nas reakcje Maszy na kolejne kłody, które położy przed jej drogą los już po wojnie. Tym bardziej że kobieta bardzo często skrywa emocje za fasadą przygaszonego uśmiechu. A prawda jest taka, że wnętrze bohaterki to istny huragan emocji – dominuje oczywiście potworne wręcz pragnienie miłości i potrzeba wypełnienia życia jakimś celem. Jednak w parze z tymi pragnieniami idzie nieznosząca sprzeciwu zaborczość, przerażająco chłodna kalkulacja oraz dziecięcy wręcz upór. Psychika Maszy jest skrzywiona i koślawa, niczym odbicie w gabinecie luster i prawdopodobnie byłoby w tym coś dziwnego, gdyby nie fakt, że tuż po wojnie wszyscy ludzie usilnie próbują odnaleźć wewnętrzny spokój i balans. Dlatego też tak trudno jednoznacznie potępić Maszę lub jej kibicować. Zresztą podobne odczucia mamy w odniesieniu do Iły, prawda?

Klaudia: W tym aspekcie również podzielam Twoje zdanie, Mateusz. Duet Iły i Maszy oraz przedstawienie ich relacji budzi wiele pytań, wątpliwości, tworzy swoiste pole do dyskusji. Te dwie skrajnie różne osobowości onieśmielają, intrygują, wzbudzają nasze współczucie, żal, złość – jednym słowem: cały wachlarz emocji. Obie bohaterki są swego rodzaju uosobieniem cierpienia przedstawionego na ekranie. Ich postawy często są niejednoznaczne, choć skrajnie różne. Jednocześnie też uzupełniają się, będąc tak samo zniewolonymi przez osobiste doświadczenia. W zestawieniu z bohaterkami filmu na uwagę zasługuje również Saszka – zakochany w Maszy. Pomimo przypadkowego spotkania, okoliczności i wycofania dziewczyny obdarza ją opieką i miłością. Symbolizuje on czystą dobroć w zepsutym wojną świecie oraz pokazuje kontrast pomiędzy tymi, którzy „walczyli”, a „tymi, którzy wojny nigdy nie przeżyli”.

AKTORSTWO 

Mateusz: Rosyjska kinematografia nie jest moją codziennością, dlatego musiałem posiłkować się internetem, gdy szukałem informacji na temat aktorów. Ciekawostką jest fakt, że większość głównej obsady stanowią debiutanci! A grają tak naturalnie i swobodnie, jakby mieli wieloletnie doświadczenie w swoim fachu. To naprawdę zdumiewające i godne podziwu, bo kreacje Maszy i Iły na pewno szybko nie wyparują z umysłu widza – tak złożone i tak dobrze zagrane były to postaci. Viktoria Miroshnichenko oraz Vasilisa Perelygina wykonały na planie tytaniczną pracę, bo każda z nich miała do zagrania zarówno mocno fizyczne, jak i chyba jeszcze bardziej emocjonalne role i obu udało się to zadanie w sposób rewelacyjny. Wykreowały bohaterki złożone ze sprzecznych emocji, jednocześnie przyciągające i odpychające (również siebie nawzajem).

Klaudia: Aktorzy w filmie Kantemira Balagova są tak samo charakterystyczni, jak postacie przez nich grane. Viktoria Miroshnichenko o ascetycznej, niemal albinoskiej urodzie wciela się w postać całkowicie, nie sposób doszukać się tu sztuczności czy manieryczności. Podczas seansu zastanawiałam się, kto w Polsce mógłby wcielić się w jej rolę. Może Agata Buzek? W przypadku Maszy granej przez Vasilise Perelygine skupiamy się głównie na mimice. Przeszywające spojrzenie bohaterki uświadamia nam, tak jak mówiłeś, że pod pozornym uśmiechem kryje się mnóstwo bólu, złości i żalu.

wysoka dziewczyna

KWESTIE TECHNICZNE 

Mateusz: Wspominaliśmy już na początku, że Wysoka dziewczyna to techniczne dzieło sztuki i tutaj wreszcie możemy coś więcej na ten temat porozmawiać. Zacznę od tego, co moim zdaniem niekoniecznie się udało, czyli do tej nieszczęsnej muzyki – ja naprawdę bardzo staram się sobie cokolwiek przypomnieć, ale mam wrażenie, jakbym był głuchy na muzykę zaproponowaną przez Evgueniego Galperine. I w tym wypadku postrzegam to jako wadę. A Tobie coś technicznie nie zagrało?

Klaudia: Jeśli chodzi o kwestie techniczne, to tutaj również z dużą dozą wyrozumiałości mogę stwierdzić, że nie widzę wad. Młody reżyser to wschodząca gwiazda rosyjskiego kina, która buduje kadry równie intensywne i precyzyjne, jak te u Zwiagnicewa. Światło, cień, kolor, atmosfera i scenografia – to wszystko sprawia, że całość prócz ogromnego wymiaru psychologicznego posiada również potężną siłę wizualną. W przeciwieństwie do Ciebie – mnie nie brakowało muzyki. Fakt, że była ona nieznaczną częścią filmu, potęgował moje odczucia i nie rozpraszał mnie, a przede wszystkim pozwolił mi na dowolność, bo nie ukrywajmy – czy muzyka często nie kreuje przeżywanych przez nas emocji?

Mateusz: Coś w tym jest. Mamy za sobą wady, czas na zalety – ten film to uczta dla oczu i dzieje się tak głównie za sprawą bardzo umiejętnego operowania kolorystyką, o czym już wspomniałaś wcześniej. Dominują oczywiście dwie barwy: brunatna oraz zielona. Widać to oczywiście w ubiorze bohaterek, na ścianach budynków, czy w poruszających się tramwajach [o podobnym zabiegu możecie przeczytać w artykule o ciekawostkach związanych z filmem Wielkie nadziejeprzyp. red.]. Z pewnością taki zabieg miał też znaczenie symboliczne, które widzowie mogą na własną rękę odczytywać podczas interpretacji Wysokiej dziewczyny. Zachwycam się scenografią oraz kostiumami, bo te wypadły nad wyraz dobrze. Brudne korytarze szpitala, zniszczone, zapadające się łóżka, szarobure wnętrza kontrastują z ziarnistym, ale ciepłym oświetleniem oraz ubiorem bohaterów i te rzeczy po prostu cieszą oczy. Film Balagova jest po prostu pięknie wystylizowany  – w pozytywnym tego słowa znaczeniu.

wysoka dziewczyna

SŁOWEM PODSUMOWANIA 

Mateusz: Wysoka dziewczyna w wizualnie piękny sposób pokazuje zdeformowane i silnie upośledzone emocje bohaterów, którzy z całych sił łakną nadziei i wiary w lepszą przyszłość w krajobrazie powojennym. To historia dla osób o mocnych nerwach, ale i o sporych pokładach empatii. Nie jest to kandydat do miana filmu roku, ale z pewnością zagrzeje miejsce w pierwszej dziesiątce 2019 u wielu osób. Kantemir Balagov może śmiało pretendować do miana jednego z najwybitniejszych twórców kina XXI wieku, jeśli tylko utrzyma tak wysoki poziom w przyszłości.

Klaudia: Film jest dla mnie wieloznaczną przypowieścią, gdzie niemalże każdą scenę można zinterpretować na swój sposób. To opowieść o kobietach i o wojnie doświadczanej z ich perspektywy. Film traktuje także o silnej potrzebie miłości, nieodłącznej nadziei, męczącej desperacji i dusznym cierpieniu. To też opowieść o świecie tak zepsutym, jak ludzie, sprowadzeni niemalże do poziomu maszyn. Wysoka dziewczyna to kino ciężkie, wymagające, niekiedy wręcz przytłaczające, które jednak warto obejrzeć bowiem o Kantemirze Balagovie na pewno jeszcze usłyszymy.

Fot.: Stowarzyszenie Nowe Horyzonty 


Przeczytaj także:

Recenzja filmu Girl

Recenzja filmu Ága

Ocena Klaudii9
Ocena Mateusza9
9Ocena ogólna
Do NOT follow this link or you will be banned from the site!