wyspa doktora moreau recenzja

Granice człowieczeństwa – H.G. Wells – „Wyspa doktora Moreau” [recenzja]

H.G. Wells uznawany jest dziś za klasyka literatury science fiction. Motywy z jego wczesnych powieści zaadaptowała popkultura na wiele sposobów. Wyspa doktora Moreau opowiada historię szalonego naukowca, który wbrew wszystkiemu poświęca się swoim badaniom nad granicą plastyczności żywego ciała. Na swoim koncie autor ma jednak również takie tytuły jak Wojna światów, Wehikuł czasu czy Niewidzialny człowiek. Aby lepiej zrozumieć i poznać motywy pojawiające się w dzisiejszej popkulturze, warto sięgnąć do źródeł.

W historii Odyseusza ludzi w zwierzęta zamieniała magia czarodziejki Kirke – magia pochodząca od istoty nadludzkiej. Była to kara za zakłócanie spokoju wyspy. W historii Wellsa zwierzęta przybierają ludzką postać przez ingerencję człowieka. Zmiana ta jest niedoskonała i związana z ogromnym cierpieniem, a główną jej przyczyną jest – ciekawość ludzka. Czym sobie zasłużyły zwierzęta na takie traktowanie?

Historia szalonego doktora Moreau

Na wstępie może trochę o fabule dla tych osób, które nie znają jeszcze powieści. Głównym bohaterem jest Edward Prendick – rozbitek, który trafia na tajemniczą wyspę doktora Moreau. Naukowiec ten znany jest już szerszej opinii publicznej dzięki przeprowadzaniu kontrowersyjnej wiwisekcji na zwierzętach. Aby móc prowadzić w spokoju swoje badania, odizolował się na oddalonej od stałego lądu wyspie. Kiedy nasz bohater trafia na ową wyspę, spotyka przedziwne istoty przypominające ludzi, ale w karykaturalny sposób zniekształconych i posiadających cechy zwierząt. Były to obiekty badań doktora, który przez wiwisekcję i transplantację kształtował zwierzęta na obraz człowieka. Następnie uczył je mówić i zachowywać się jak ludzie.

Zwierzoludzie zaczęli kształtować coś na podobieństwo pierwotnej kultury. Mieli swoje prawa, budowali razem zalążki społeczeństwa i religii. Niestety zwierzęta podczas przemiany w ludzi odczuwały ogromne cierpienie, a ich oskarżające wrzaski słychać było na całej wyspie. Zmiana ta była również tymczasowa. Regres zwierzoludzi stał się źródłem katastrofalnych skutków dla wszystkich mieszkańców wyspy. To tak pokrótce, aby nie zdradzać zbyt dużo szczegółów.

Pytania o granicę nauki i człowieczeństwa

Wells wydał Wyspę doktora Moreau w 1896 roku. Czytając ją, z chęcią zanurzyłam się w specyficzną narrację, której próżno dziś szukać w literaturze – nie tylko fantastycznej. Edward Pendrick swoją historię spisał długo po wydarzeniach na wyspie. Relację tę pozostawił w testamencie swojemu bratankowi, który po śmierci wuja ujawnił ją szerszej publiczności. Wówczas oskarżenia o szaleństwo nie mogłyby zrobić mu już żadnej krzywdy. Ta zapośredniczona narracja od razu wystawia naszą wiarę w prawdziwość historii na próbę. Ponadto spisana historia w dużej mierze opierała się na pamięci ludzkiej – zawodnej i nietrwałej. W toku narracji niejednokrotnie możemy usłyszeć wątpliwości narratora co do szczegółów przytaczanych wydarzeń. Historia doktora Moreau ma więc znamiona legendy, mitu, która, jak każda tego typu opowieść, niesie ze sobą także uniwersalne znaczenia.

Główne pytanie, które stawia powieść, dotyczy granic nauki i przeprowadzanych doświadczeń. W czasach, w których Wells spisał swoją opowieść, nastąpił mocny rozłam pomiędzy naukami humanistycznymi i przyrodniczymi. Doprowadziło to do powstania specjalizacji i zawężenia dziedzin nauki. Wells w swojej powieści ostrzega przed skutkami tego procesu. Nauka, szczególnie przyrodnicza, badająca żywe organizmy, oddzielona od refleksji humanistycznej przestanie zadawać pytania o etyczny wymiar prowadzonych badań. Czy tak wielkie cierpienie zwierząt podczas wiwisekcji jest dostatecznie usprawiedliwione rozwojem nauki?

Samo mieszanie gatunków przedstawione w powieści stawia również pytania o granice człowieczeństwa. Co sprawia, że człowiek jest człowiekiem i ile z człowieka pozostaje po transplantacji konkretnych części ciała, organów? W powieści Wellsa próby łączenia gatunków są nieudane. Natury nie da się oszukać, a to, co czyni z nas ludzi, jest czymś więcej niż ciałem. Lecz czym to jest? Dziś te pytania dalej nurtują naukowców i humanistów zajmujących transhumanizmem. Coraz śmielsze eksperymenty ze sztuczną inteligencją, implementacją robotycznych protez i organów udowadniają, że stawiane w powieści pytania są ponadczasowe i aktualne także dziś.

Po wydarzeniach na wyspie główny bohater zaszywa się w swoim domu oddalonym od miasta. Tam oddaje się prowadzeniu niewielkiego gospodarstwa i studiowaniu ksiąg oraz astronomii.  Jak twierdzi:

[…] to w wielkich, niezmiennych prawach materii, a nie w codziennych troskach, grzechach i przewinach ludzkich musi szukać spokoju i nadziei to w nas, co jest więcej niż zwierzęce.

Pielęgnujcie zatem swój człowieczy pierwiastek i czytajcie. Jedną z pozycji, po którą możecie sięgnąć, jest właśnie Wyspa doktora Moreau. Klasyka literatury fantastycznej ma bowiem do zaoferowania więcej niż opowieść.

Fot. Wydawnictwo Vesper

wyspa doktora moreau recenzja

Write a Review

Opublikowane przez

Anna Bugajna

Kulturoznawca, literaturoznawca, pisze tu i ówdzie o tym i o tamtym. "Niektórzy noszą baletki i wierzą, że na koniec wszystko będzie dobrze. Inni noszą kowbojki, które stukają, i wierzą w co innego: że trzeba wyjść na zewnątrz i zobaczyć świat, póki jeszcze trwa" R. J. Waller. Baletki to z pewnością nie jej typ obuwia.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.