„[…] nigdy nie kłócę się ze swoją wyobraźnią” – Wywiad z Małgorzatą Oliwią Sobczak

Szelest wydobywa na wierzch wiele mroku, z którym czytelnikowi przyjdzie zmierzyć się podczas lektury – lektury ciężkiej i skłaniającej do wielu przemyśleń. Czy można uciec od przeszłości? Wymazać z ciała traumę? Co nam przyjdzie z igrania z najnowszymi technologiami? O tym, a także o inspiracjach pisarskich i nadziejach na kontynuację przygód bohaterów książki, rozmawiam z Małgorzatą Oliwią Sobczak.

Zapraszamy do lektury wywiadu.

Powieści kryminalne i thrillery w tej chwili są najpopularniejszym gatunkiem książek, a czytelnicy chętnie po nie sięgają, szukając dreszczyku emocji. Ma Pani w dorobku powieści kryminalne, które świetnie się przyjęły, więc jaki jest Pani przepis na udany kryminał?

Myślę, że przepisem na udaną książkę jest nie szukać przepisu. Nigdy nie myślę o tym, czy mój pomysł na powieść się sprzeda. Po prostu przychodzi do mnie opowieść i kategorycznie żąda, bym przełożyła ją na papier, bym przedstawiła ją dokładnie w taki sposób, w jaki ją poczułam, w jaki usłyszałam ją w głowie. Wszystkie zabiegi, które stosuję w kryminałach mojego autorstwa, są czymś, co przychodzi do mnie naturalnie. Nie kombinuję, czy dany rozdział przedstawić w taki, czy inny sposób – dokładnie wiem, jak to powinnam zrobić. Może i jest w tym szczypta magii, a może zwyczajnie instynktu? W każdym razie zawsze za tym czymś podążam i nigdy nie kłócę się ze swoją wyobraźnią; czuję świat, który kreuję, wszystkimi zmysłami i staram się, by czytelnicy wszystkimi zmysłami go odbierali. Przerzucam do książek całą moją emocjonalność i wrażliwość, jaką w sobie od dziecka niosę, i przypuszczam, że to właśnie one są tak sugestywne dla odbiorców, które lubią moje powieści.

Szelest to dość mocny, nawet miejscami brutalny thriller kryminalny, a niektóre opisy są bardzo sugestywne i profesjonalne, więc też i wyobraźnia czytelnika działa na najwyższych obrotach. A jak z wyobraźnią autora, czy wszystko jest własną inwencją, czy jednak zanurzyła się Pani w świat miejsc zbrodni, śladów na ciele, sekcji zwłok?

Powieści kryminalne to zawsze mieszanka fikcji i prawdy, pewnie dlatego to tak fascynujący gatunek. Wszystkie historie, które pojawiają się w moich powieściach, są jak najbardziej produktem mojej wyobraźni. Z drugiej strony te opowieści rozgrywają się w prawdziwych realiach, przy zachowaniu faktów i dogmatów naukowych dotyczących procedur śledczych i medycyny sądowej. Tym samym w mojej biblioteczce znajduje się wiele podręczników i opracowań związanych ze sztuką przeprowadzania sekcji zwłok, czy oględzin miejsca zbrodni. Paradoksalnie tylko poruszając się w sztywnych ramach rzeczywistości, możemy stworzyć wiarygodne fikcyjne światy. Przy czym słowo „wiarygodne” stanowi klucz do sukcesu książki kryminalnej. Bo tylko wiarygodność fabuły sprawi, że czytelnik prawdziwie przeżyje opowiedzianą historię – faktycznie zanurzy się w roztoczonym mroku, by głęboko odetchnąć po wypłynięciu.

W powieści Szelest, obok tajemnicy i zagadki kryminalnej, mamy dość dużą dozę erotyki, różnie pokazanej seksualności. Skąd pomysł, żeby podkreślić akurat te sfery życia bohaterów?

Dziennikarka Alicja Grabska i detektyw Oskar Korda narodzili się przy okazji propozycji napisania opowiadania do antologii świąteczno-erotycznej Gorąca Gwiazdka. Wymyśliłam sobie wtedy dwójkę bohaterów – dziennikarkę i detektywa policyjnego, trochę takich zantagonizowanych pod względem wyglądu, bo Alicja jest atrakcyjną blondynką, ultra kobiecą, a Korda jest trochę takim przystojnym brzydalem, pokroju Joaquina Phoenixa, tylko zamiast pozostałości po zajęczej wardze ma ciągnącą się po całym policzku bliznę. Natomiast oboje są w jakiś sposób pokiereszowani przez życie, każdy ma jakiegoś trupa w szafie, swoją mroczną historię, która wpłynęła na ich teraźniejsze zachowanie. Oboje nie potrafią angażować się w związki, boją się bliskości i oddają krótkotrwałym seksualnym uniesieniom. Tym samym od samego początku ta para moich bohaterów naznaczona była swoistym rodzajem seksualności, którą traktują jak ucieczkę. Ta seksualność stanowi immanentny element ich życia, a tym samym odgrywa dość ważny wątek w Szeleście.

Skoro już o bohaterach mowa, to Alicja Grabska wydaje się bardzo różna od innych bohaterek kryminałów, czy to filmowych, czy właśnie powieściowych. Widać w niej ciemną stronę, jest bardzo tajemnicza, a przy tym piękna i zmysłowa. Czy łatwo było Pani wykreować jej postać? Bo muszę przyznać, że wyszło świetnie.

Alicja Grabska to taka trochę przewrotna bohaterka. Piękna na zewnątrz i zepsuta w środku. Silna, a zarazem najwątlejsza z wątłych. Zakładająca maski, które prowizorycznie sklejają wypełniające ją pęknięcia. Pewnie nie każdy ją polubi, bo zdarza jej się działać impulsywnie i irracjonalnie, bo bywa egoistyczna, bo dąży do autodestrukcji, bo kontakt fizyczny z drugim człowiekiem traktuje instrumentalnie, szukając chwilowego ukojenia, a zarazem traktując ten brutalny akt jak narzędzie kary dla samej siebie. Nie do tego przyzwyczajony jest czytelnik. Nie tak powinna postępować kobieta. Ale na szczęście w literaturze nie zawsze musi bywać tak, jak powinno. Dziennikarka Alicja Grabska nie miała łatwego życia – matka nigdy nie okazywała jej miłości i zrozumienia, mąż, który obiecał zawsze ją chronić, przez lata stosował wobec niej różnoraką przemoc. Moja bohaterka to wypadkowa wszystkiego, co kiedyś ją spotkało. Jej postępowanie to implikacja przeszłości, która wciąż ją goni i nie daje o sobie zapomnieć.

Drugi bohater pierwszego planu w powieści Szelest to detektyw, Oskar Korda. Taki niebezpieczny typ, chyba niezbyt ładny, bywa niemiły, sarkastyczny. Gdyby miała Pani sobie wybrać jakiegoś aktora, który miałby go zagrać w filmie lub serialu, to kogo by Pani wybrała?

Oskar Korda to taki niedostępny, nieprzenikniony typ bezimiennego rewolwerowca z westernu Sergia Leonego. Niewiele o nim wiemy. Niewiele zdążył nam na razie o sobie opowiedzieć. Ukrywa w sobie jakąś tajemnicę z przeszłości, której emanacją jest ciągnąca się przez policzek, od oka po krawędź ust, blizna. Nie mam pojęcia, kto najlepiej potrafiłby się wcielić w tę postać. Jest to ciężkie o tyle, że wizja tego bohatera w mojej głowie jest niemal dotykalna. Tym samym chciałoby mi się szukać aktora, w którym Korda przejrzałby się jak w lustrze, a to przecież niemożliwe.

Temat przemocy domowej, małżeńskiej jest bardzo dojrzale potraktowany i z pewnością pokazuje różne jej oblicza. Jako czytelnik zawsze zastanawiam się, skąd takie wyobrażenia? Czy opierała się Pani na zasłyszanych historiach, sprawach medialnych czy może filmach, książkach?

Można powiedzieć, że Szelest to przede wszystkim książka o przemocy. O jej różnych obliczach, o osobach, w których przemoc mocno się zakorzeniła, i o tych, którzy jej doświadczyli. I choć oczywiście wielokrotnie oglądałam filmy i czytałam książki, w których przemoc była jednym z głównych bohaterów, to najbardziej pomocna w tym kontekście okazała się psychologia. Przemoc to bowiem złożony mechanizm rozgrywający się pomiędzy katem a ofiarą. Jest swoistym rodzajem teatru, w którym każda ze stron odgrywa mniej lub bardziej uświadamianą rolę. Wynika ze zwierzęcego instynktu, poczucia wstydu, niskiej samooceny lub doznanych niegdyś krzywd. Jest bodźcem, który można uciszyć, a jednak tak wiele osób nie potrafi lub nie chce go zagłuszać, pozwalając, by narastał i wybuchał jako najwyższy rodzaj strachu i bólu u najbliższych z reguły osób, w tym kobiet, bo to one bardzo często doświadczają przemocy domowej. Co więcej, latami się jej poddają, nie potrafiąc wyzwolić się z przemocowego związku. Na przykładzie Alicji Grabskiej chciałam pokazać, że wykształcenie i wiedza nie chronią przed przemocą. Każda kobieta może stać się jej ofiarą, obwiniając się za to, co ją spotyka, w momencie, gdy jej umysł podstępnie uczy się oddychać napięciem i uodparniać się na ból psychicznych i fizyczny. Co więcej, nawet ostateczne zerwanie więzi z oprawcą nie powoduje, że przemoc przemija. Ona zagnieżdża się w umyśle ofiar. Prześladuje latami. Wraca w myślach w najmniej oczekiwanych momentach, wpływając na dalsze decyzje, działania, poczucie własnej wartości, czy jak u Alicji Grabskiej inklinacje do autodestrukcji. Można powiedzieć, że wszystkie lekkomyślne zachowania Alicji można uzasadnić na płaszczyźnie psychologicznej.

Kilka słów o aplikacji, która jest w Szeleście taką siłą napędową fabuły. Wiem, że Place to Rest była inspirowana istniejącą już aplikacją, ale czy ten motyw stał się też trochę głosem w sprawie zagrożeń w sieci ?

Pisząc Szelest, nie miałam na celu umoralniania czy też edukowania czytelników. Raczej chciałam wiarygodnie odtworzyć rzeczywistość, w której od jakiegoś czasu funkcjonujemy. Z drugiej strony w pewnym sensie moja powieść stała się pewnego rodzaju głosem na temat zagrożeń wynikających z używania nowoczesnych technologii. Pokazałam bowiem, że aplikacja komputerowa może stać się narzędziem nie tylko w rękach cyberprzestępcy czyhającego na informacje poufne, ale także może posłużyć jako narzędzie w rękach psychopaty czyhającego na nasze życie. Oczywiście jest to sytuacja bardzo hipotetyczna, jednak prawdą jest, że tak samo, jak nigdy nie możemy być pewni, kto kryje się po drugiej stronie ekranu lub kto tak naprawdę jest nadawcą treści, które wyświetlają się nam w internecie, tak samo nigdy też nie możemy być pewni, kto jest twórcą danej aplikacji i jakimi intencjami kierował się w procesie jej tworzenia. Co więcej, aplikacje internetowe mogą działać niczym koń trojański – obok funkcji pożytecznej mieć w sobie funkcje złośliwe, które dodatkowo na bieżąco mogą być aktualizowane, włączane, wyłączane i zmieniane. Jest to tym bardziej groźne, iż bardzo często zupełnie nieświadomie wyrażamy zgodę na dostęp aplikacji do naszego aparatu, mikrofonu czy folderu ze zdjęciami. Przecież niemal nikt nie czyta zapisanych małym druczkiem regulaminów!

Czy Szelest to osobna historia, czy możemy jednak spodziewać się kolejnych odsłon z Alicją Grabską i Oskarem Kordą?

Szelest stanowi pierwszą książkę z cyklu „Granice ryzyka”, więc jak wskazuje tytuł serii, kolejne części również będą mroczne i skupione na problematyce przekraczania granic i zachowań człowieka w sytuacji ryzyka. Każda część będzie opowiadać o odrębnej zagadce śledczej, a zatem można będzie czytać poszczególne tomy zupełnie niezależnie od siebie. Z drugiej strony cykl będą spinać dziennikarka Alicja Grabska i detektyw Oskar Korda i inni poboczni bohaterowie, których relacje wciąż będą się rozwijać, dynamizując wpisane w świat przedstawiony emocje.

Dziękuję za rozmowę.

Fot.: W.A.B

Write a Review

Opublikowane przez

Anna Sroka-Czyżewska

Na zakurzonych bibliotecznych półkach odkrycie pulpowego horroru wprowadziło mnie w świat literackich i filmowych fascynacji tym gatunkiem, a groza pozostaje niezmiennie w kręgu moich czytelniczych oraz recenzenckich zainteresowań. Najbardziej lubię to, co klasyczne, a w literaturze poszukuje po prostu emocji.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.