Książki

0

Przypadkowy bohater – Noah Hawley – „Przed katastrofą” [recenzja]

Ze wszystkich katastrof najbardziej przeraża mnie myśl o tych lotniczych. Podróż samolotem przyprawia mnie o dreszcze, gdy tylko ktoś o niej wspomni. Powód mojego strachu jest dość prosty i przy tym pewnie banalny – uratować się z tej katastrofy graniczy z cudem. Jeśli samolot spada, praktycznie nie ma już ratunku. I właśnie ta nieodwołalność tragedii, jej bezmiar, bo pochłania wszystkich, nie zostawiając szans, jej bezwzględność tak mnie przerażają. A jednak raz na niewyobrażalnie małą ilość przypadków, komuś z tego typu katastrofy udaje się uratować. I choć pół świata uznaje to za cud i niesamowity wyczyn, a także dowód niezwykłej siły woli, drugie pół podejrzewa całą masę niewiarygodnych rzeczy. I tak cud ocalenia staje się dla głównego bohatera powieści Przed katastrofą początkiem nagonki medialnej, chaosu i próby ucieczki przed wszędobylskimi pytajnikami wydobywającymi się z głów reporterów. Czy zwykły człowiek, który – jak twierdzi – znalazł się na pokładzie feralnego samolotu przypadkiem, w dodatku wsiadając do niego w ostatniej chwili, mógł przyczynić się do tego strasznego wypadku? Na to pytanie odpowiada scenarzysta serialu Fargo, Noah Hawley, czyli autor omawianej tu książki.

Strażak 0

Wielogłosem o…: „Strażak”

Michał i Przemek – dwaj wierni fani twórczości Stephena Kinga – biorą pod lupę najnowszą powieść latorośli Króla Horroru, Strażaka, autorstwa Joego Hilla. Oczekiwania względem nowego wydawnictwa były wśród fanów gatunku ogromne, a to z dwóch powodów: pierwszym była wysoko postawiona przez samego autora poprzeczka, gdyż wcześniejsze dokonania Joego z miejsca przysporzyły mu tysiące (miliony?) fanów; drugi, bardziej sentymentalny – większość czytelników, jak jeden mąż, twierdzi, że styl Hilla jest niemal kalką tego, co od dekad serwuje nam jego ojciec. Jakie więc wrażenia odnieśli nasi redaktorzy? Czym jest smocza łuska? Jak przetrwać ciążę w postapokaliptycznym świecie? Czy strażak, który wznieca pożary, zamiast je gasić, to dobry strażak? O tym i nie tylko w poniższym tekście. Zapraszamy do lektury.

sfejsowani 0

Facebookoholicy – Suzana Flores – „Sfejsowani” [recenzja]

Nie potrafimy już żyć bez mediów społecznościowych (doskonale wie o tym młodzież).  To drugie, wirtualne życie pochłonęło nas bez reszty. Wpatrujemy się w ekrany naszych telefonów, komputerów. Kompulsywnie sprawdzamy, czy dostaliśmy wiadomość. A potem? Postujemy, komentujemy, lajkujemy, rzucamy wirtualne wyzwania. Dr Suzana Flores w swojej książce opisuje, jak media społecznościowe wpływają zarówno na nasze życie, emocje, jak również relacje z innymi. Uzależnienie od Facebooka staje się bowiem nowym nałogiem, choć niektórzy wolą określać to mianem chwilowej fascynacji. Bez względu na nomenklaturę, badania sprawdzające skutki zdrowotne wykorzystywania mediów społecznościowych potwierdziły, że nieumiejętne z nich korzystanie ma na nas destrukcyjny wpływ.

zdrowy 1

Japońskie zdrowie – Naomi Moriyama, William Doyle – „Zdrowy jak japońskie dziecko” [recenzja]

Rok 2012 – w czasopiśmie medycznym „Lancet” ukazują się wyniki badania zakrojonego na światową skalę. Potocznie mówi się o nich „światowe igrzyska w zdrowiu”. Wśród 187 państw pod względem przewidywanej długości zdrowego życia (zarówno kobiet, jak i mężczyzn) na pierwszym miejscu uplasowała się Japonia. Czy to przypadek? Bynajmniej. Mieszkańcy tego dalekiego kraju rozkochani są w wartościowym i pysznym jedzeniu. Dlatego też publikacja Zdrowy jak japońskie dziecko zawiera siedem sekretów, które pozwolą rodzicom pielęgnować i poprawić stan zdrowia ich pociechy. Wśród nich znajdziemy zachęcanie do próbowania bardziej różnorodnych posiłków, nauka elastycznej powściągliwości, czerpanie radości ze smakołyków i przekąsek, codzienna aktywność fizyczna, „mądre nagrody” czy wspólne posiłki. Pamiętajmy: dzieci dorastają, wzorując się na rodzicach.

szczęscie 0

Szczęście w nieszczęściu – Oliver Burkeman – „Szczęście. Poradnik dla pesymistów” [recenzja]

Naszą cywilizacją bezsprzecznie rządzi dążenie do szczęścia, mimo że niespecjalnie wychodzi nam osiąganie upragnionego celu. Co więcej, wzrost gospodarczy (podobnie jak poziom wykształcenia oraz zwiększony wybór dóbr konsumpcyjnych) niekoniecznie przekłada się na poziom zadowolenia społeczeństwa. Z pomocą nie przychodzą nam już nawet wszelkie poradniki psychologiczne. Takich właśnie danych dostarczają nam przeprowadzone badania. Czy jest więc za czym tak gonić? Może warto bliżej przyjrzeć się filozofii Olivera Burkemana zawartej w Poradniku dla pesymistów, według której powinniśmy wcześniej przygotować się na przykre doświadczenia, a wówczas łatwiej będzie nam przez nie przejść?