Sekretny rytuał – Carolina de Robertis – „Bogowie tanga” [recenzja]

Leda to młoda włoszka, świeżo upieczona mężatka, imigrantka. Gdy tylko dociera do nieznanego lądu, dowiaduje się, że została wdową. Ten cios jednak nie jest w stanie odesłać jej z powrotem do rodzinnych stron. Wszak po lepsze życie przedzierała się aż przez wzburzony ocean. W Argentynie jednak kobieta nie jest w stanie utrzymać się samodzielnie, jest więc całkowicie zależna od mężczyzny. I tak młodziutka kobieta staje przed trudnym wyborem – albo wyjdzie szybko za mąż, albo… sama przeistoczy się w mężczyznę. Wybiera to drugie. Zakłada ubranie męża, przybiera jego imię – Dante – i małymi kroczkami wkracza w brutalny świat, który okazuje się także porywający jak tango, grane przez nią każdego dnia na skrzypcach. Zgodnie z życzeniem ojca instrument ten wniósł  wiele piękna do jej/ jego życia.

Tango. Dziwna, nowa muzyka. Muzyka miasta, amerykańska muzyka. Potrafi być smutna albo żywa, szybka albo ospała, grana wyłącznie na instrumentach albo śpiewana. Jej słowa pozwalały zapomnieć o nędznym życiu, sprowadzały słuchacza do burdelu i wzmagały pożądanie. Dlatego też przeznaczona była wyłącznie dla mężczyzn. Kobiety mogły jedynie do niej tańczyć.  Nic dziwnego, że żaden muzyk nie chce jej uczyć grać tanga.

Od tego momentu Leda każdej nocy wkłada ubrania Dantego i udaje, że gra na skrzypcach. Męskie przebranie zmieniało jej tożsamość niczym teatralny rekwizyt. Był to jej sekretny rytuał. Nagle ruchy jej rąk stają się płynne i pewne, mimo że dźwięk może sobie jedynie wyobrazić. Te ćwiczenia przygotowują ją jednak do późniejszego grania, już w zespole.

Skrzypce, które widnieją wraz z papierosem na okładce książki, mają długą historię. Zamknięte w czarnym futerale pamiętały czasy, gdy należały do króla Neapolu. Ich wywiezienie z ziemi włoskiej było więc świętokradztwem. Choć chyba większym byłoby pozwolić im zamilknąć na wieczność. Gdy pewnego dnia stały się jednym ciałem z Dantem, przez długi czas zostały jedynym powiernikiem Ledy. To one akceptowały ją w pełni. Znały każdą chwilę jej życia na obcej ziemi. Czasem wyobrażała sobie, ze się z nimi kocha, przekonana, że na inną miłość nie ma w tej sytuacji szans. Na nie przelała wszystkie swoje emocję: tęsknotę, siłę, żal, ból, ale i miłość.

Wraz z nowym życiem zasmakowała wolności. Mogła palić papierosy, chodzić nocami po mieście, przeklinać i pluć na ulicy. Mogła utrzymać pracę, w której zarabiała dwukrotnie więcej od kobiet. Jednak nowe życie oznaczało również nowe wymagania. Musiała bezustannie uważać na swoją posturę (głowa do góry, ramiona wyprostowane) i chód (długie kroki i żadnego kręcenia biodrami). Musiała przez cały czas emanować pewnością siebie, jeśli nie brawurą. Panować nad głosem i dbać o to, by był wystarczająco niski.

Jak długo uda się zachować tajemnicę? Czy ktoś ją zdemaskuje? Z czym przyjdzie zmierzyć się jej w męskim świecie? Czy zaufa komuś i powie prawdę? Czy tango kompletnie ją pochłonie? Co się stanie, gdy pozna smak miłości? I co na to wszystko jej rodzina? Tego wszystkiego dowiecie się z lektury książki Bogowie tanga.

Wyd. Albatros

Magdalena Kurek

Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Gdańskim. Zgodnie z sentencją Verba volant, scripta manent (słowa ulatują, pismo zostaje) pracuje nad rozprawą doktorską poświęconą interpretacji muzyki w prasie lat ’70 i ‘80. Jej zainteresowania obejmują literaturę i sztukę, ale główna pasja związana jest z tempem 33 obrotów na minutę (mowa oczywiście o muzyce płynącej z płyt winylowych).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *