Oznaczone tagiem: misja

Zeszyt Wendy 0

W poczytalni: listopad 2017

Nasz cykl W poczytalni powstaje niczym feniks z popiołów i służy Wam pomocą przy wyborze najciekawszych pozycji książkowych oraz komiksowych na nadchodzący miesiąc. Zmieniła się grafika wyróżniająca oraz osoba prowadzącąa cykl. Zobaczcie sami, jakie tytuły z przygotowanej przez nas listy znajdują się w kręgu Waszych zainteresowań. Czy widzicie tu tytuły, które macie już upatrzone od dłuższego czasu i czekacie tylko na kuriera, który zapuka do Waszych drzwi w dniu premiery? A może wybraliśmy coś, co umknęło Waszej uwadze i chętnie uszczuplicie stan swojego konta ze względu na te pozycje? Przygotowaliśmy dla Was 19 tytułów, które zdaniem naszego redaktora są najgorętsze na liście listopadowych zapowiedzi. Całość podzieliliśmy na kilka kategorii, żeby łatwiej było Wam się odnaleźć – dreszczyk emocji, literatura zagraniczna, fantastyka, literatura faktu oraz świat komiksu. Kategorie te oczywiście będą płynne i zależne od tego, co w danym miesiącu będzie według nas najbardziej istotne. W listopadzie najgorętszymi tytułami z pewnością będą Pudełko z guzikami Gwendy Stephena Kinga, Czarownica Camilli Läckberg, komiks Zeszyt Wendy oraz wznowienie bestsellera Piper Kerman Dziewczyny z Danbury. Orange is the new Black. 

Nigdziebądź 0

Alternatywne Światy Gaimana – Neil Gaiman – „Nigdziebądź” [recenzja]

Neil Gaiman. Kojarzycie, prawda? No dobra, a teraz przyznać się, kto z Was tylko kojarzy nazwisko, tytuły książek, ale tak naprawdę do tej pory nie przeczytał ani jednego dzieła brytyjskiego pisarza? Jedną z takich osób do momentu przeczytania powieści Nigdziebądź byłem ja. O Gaimanie zawsze gdzieś tam słyszałem, niektórzy znajomi mi polecali, niedawno ukazała się serialowa adaptacja innego jego głośnego dzieła, ale jakoś nigdy nie było mi po drodze. Zawsze były inne książki do przeczytania i inni autorzy do poznania. W końcu nadeszło u mnie przełamanie i postanowiłem sięgnąć właśnie po Nigdziebądź, które najbardziej trafiło w mój gust po opisie z tylnej okładki. I muszę stwierdzić, że jestem nad wyraz zadowolony z podjętej decyzji. To dzieło lekkie, przyjemne, może mające odrobinę młodzieżowy wydźwięk, ale cechujące się naprawdę ciekawym przedstawieniem świata.

Jak dogryźć mafii 0

Jak upodlić Willisa – Mark Cullen – „Jak dogryźć mafii” [recenzja]

Do kin trafił kilka dni temu film Jak dogryźć mafii  – amerykańska komedia kryminalna, w której główną rolę gra Bruce Willis. Jeśli w Waszych głowach pojawiło się właśnie pomarańczowe (jeśli nie czerwone) światełko, to jest to reakcja jak najbardziej zrozumiała. Pamiętacie tytuł ostatniego kinowego przeboju z Willisem, który się Wam podobał? No właśnie… Zarówno Rock the Kasbah, jak i Red 2 nie były produkcjami, które warto pamiętać i szczerze mówiąc, przykro oglądać jakościowy zjazd na samo dno niegdysiejszej ikony kina akcji. Czy pełnometrażowy debiut reżyserski braci Cullen jest choćby próbą odbicia się od dna sześćdziesięciodwuletniego aktora?

Człowiek 1

Samotność w tłumie – Walter Tevis – „Człowiek, który spadł na Ziemię” [recenzja]

Walter Tevis sprawił mi nie lada kłopot. Wydana niespełna dwa lata temu przez Wydawnictwo MAG książka Przedrzeźniacz, rozłożyła mnie na łopatki (o czym przeczytacie tutaj) i po dziś dzień uznaję ją za jedną z moich ulubionych powieści. Dawno nie miałem do czynienia z tak udaną, mroczną i depresyjną dystopią, dlatego gdy tylko na rynku wydawniczym ukazało się kolejne dzieło amerykańskiego pisarza, Człowiek, który spadł na Ziemię, moje oczekiwania sięgnęły sufitu, a we mnie zrodziła się jakaś wewnętrzna pewność, że mogę być spokojny, ponieważ ten autor nie sprawi mi zawodu. Mimo to muszę przyznać, że druga wydana w Polsce książka Tevisa wywołała we mnie lekki zawód, ale biorę to na siebie – miałem wobec niej zbyt duże oczekiwania i prawdopodobnie chciałem, aby Człowiek, który spadł na Ziemię spodobał mi się bardziej niż Przedrzeźniacz. Tak się nie stało, ale w dalszym ciągu jest to bardzo udana podróż w głąb ludzkiej psychiki i świetny materiał do analizy – tak w trakcie lektury, jak i na długie miesiące potem.

0

Ameryka na sobotę – Theodore Melfi – „Ukryte działania” [recenzja]

W filmowym światku kojarzony jest przede wszystkim jako reżyser komedii Mów mi Vincent, z Billem Murrayem w roli głównej. O kim mowa? O Theodorze Melfi. Theodore Melfi to biały facet w średnim wieku i choć nie powinno być żadnego powodu, by w XXI wieku wypominać chłopu kolor skóry, to jednak tym razem warto tę konkretną cechę wyglądu podkreślić. Dlaczego? Ano dlatego, że najnowszy film, owego „białego faceta” opowiada opartą na prawdziwych wydarzeniach historię trzech żyjących na przełomie lat 50. i 60. ubiegłego wieku Afroamerykanek, które walnie przyczyniły się do sukcesu odniesionego przez NASA w związku z misją wysłania pierwszego Amerykanina w kosmos. Brzmi intrygująco? Jeśli Wasza odpowiedź brzmi: NIE, to pozwolę sobie jeszcze napomknąć, że za ścieżkę dźwiękową odpowiedzialni są m.in. Hans Zimmer oraz Pharrell Williams, a w obsadzie Ukrytych działań znajdziemy chociażby Taraji P. Henson (Ciekawy przypadek Benjamina Buttona), Octavię Spencer (Służące), Jima Parsonsa (Teoria wielkiego podrywu), Kirsten Dunst (Fargo, Melancholia), Kevina Costnera (pozwolę sobie nie wymieniać) czy jedną z najpopularniejszych obecnie soulowych wokalistek na świecie – Janelle Monáe. A tak przy okazji dodam jeszcze, że film zadebiutował wczoraj na ekranach polskich kin.