Łzy Diabła

Wojenny majstersztyk – Magdalena Kozak – „Łzy Diabła” [recenzja]

Łzy Diabła to książka z całą pewnością wyjątkowa. Jest to zdanie, które ciśnie mi się na usta od momentu jej ukończenia i które trzeba spisać, a nawet wykrzyczeć. Magdalena Kozak, autorka, która zbierze laury w tej recenzji, to nie tyko polska pisarka fantastyki, ale również żołnierz i lekarz. Do sięgnięcia po jej pozycję skłoniło mnie wiele rzeczy. Po pierwsze, Łzy Diabła to powieść o tematyce wojennej, co do których – aż do tej pory – nie miałam odwagi. Bałam się niezrozumienia fabuły i komplikacji, jednak od zawsze chciałam spróbować, a więc proszę bardzo. Po drugie, powieść została napisana po odbyciu przez autorkę dwóch tur w Afganistanie. Czy można zatem trafić lepiej?

Pozycja, którą zapewniła nam Magdalena Kozak, jest ponad osiemsetstronicowym tomiszczem, od którego fabuły naprawdę ciężko się oderwać. Jest ona niesamowicie zaskakująca, pełna zwrotów akcji i wprost nieprzewidywalna. Mamy tutaj do czynienia z ogromem brutalności i przemocy lejącej się z grubej rury. Co więcej, jest to ideał dla fanów tematyki militarnej:

– ciągła walka o życie w imię idei (Sprawy);

– długie, wyczerpujące i bardzo szczegółowe opisy bitwy czy pomniejszych misji;

– możliwość zdobycia podstawowej wiedzy o broni i koncepcjach taktyk wojennych;

– całkiem sporo przykładów przeprowadzania tortur na więźniach.

W to wszystko wplecione zostały zabawne sytuacje, żartobliwe dialogi i codzienny młodzieżowy, często potoczny, nowoczesny język. Nie jest to jednak wada, gdyż nadaje powieści stylu. Zaś co do tego ostatniego, nie można odmówić autorce talentu do klarownego formułowania narracji powieści, kreatywności słowotwórczej oraz stworzenia świata charakternego, jedynego w swoim rodzaju i wzbudzającego ogrom emocji. W książce pojawiają się fragmenty, których nie zapomnę do końca czytelniczej kariery. Jeśli doczekam się kiedyś ekranizacji – będę pierwsza w kolejce po bilet.

Ogromna pochwała należy się także za wspaniałe ujęcie motywów zdrady i przebaczenia oraz przemiany psychicznej bohaterów. Uważam, że są poprowadzone w sposób perfekcyjny.

Książka Magdaleny Kozak skupia się na dążeniach do celu zarówno Królewicza Izaata Szamara, Obcych, pastuszka Znajdy oraz pobocznie plemion górskich. Fabuła toczy się poprzez próby dyplomacji, wypełnianie misji, doświadczenia zdrady, ciągły niepokój o własne życie i przemieszana jest bogatym życiem dworskim a prostym i biednym ludności tubylczej oraz bojowników żyjących w skrajnych, najtwardszych warunkach. W tym wszystkim przewija się także pewna roślina o wręcz niesłychanych właściwościach – czars. Jest to lek o działaniu narkotycznym, który uspokaja, łagodzi frustrację i agresję, nakłada na oczy różowe okulary, cudownie leczy rany i bezpowrotnie niszczy nowotwory. Niestety przez szybką poprawę, powoduje również szybki zgon po przerwaniu terapii.

Każdy z bohaterów walczy o swoje z całych sił i żadnemu z nich nie oszczędzono zawodów, popełnienia błędów ani doświadczenia rozczarowań. Ich przeżycia udowadniają im na każdym kroku, że życie ludzkie jest niezmiernie kruche i często zbyt krótkie. Ponadto pozycja społeczna nie ma znaczenia – wszyscy umierają równie szybko. Książka jednak mimo wszystko pełna jest również nadziei – każda ludzka istota potrzebuje być kochana i potrzebna. Świadczą o tym cytaty: Nagle zrobiło mu się zaskakująco miło, ciepło, że ktoś tu na niego czeka, że nie wraca do pustych ścian oraz (…) oto dla niej zamierzam właśnie zostawić cały świat.

Farjańscy książęta uczą się, że wojna to w rzeczywistości „nie taka fajna sprawa”, zaś śmierć nigdy nie jest łatwa, a rzadko bezbolesna. Doświadczają wręcz swoistej nauki koegzystowania z bólem i obcowania z torturami.

Czegóż innego można chcieć od życia prócz tego, by jeszcze trwało?

O Jedyny (…) pozwól mi żyć (…), pozwól tylko mi żyć!

Łzy Diabła szczególnie skupiają się na przemianie głównego bohatera i to na wielu płaszczyznach. Obserwujemy przeobrażenie się nieco rozpuszczonego dzieciaka w nieocenionego króla i niezastąpionego stratega. Książę Izaat Szamar zdecydowanie przysłużył się Farji i godnie reprezentuje się w barwach kraju (zielony smok w złotej koronie, rozpościerający skrzydła na krwawoczerwonym polu). Nie można zapomnieć również o najbliższych krewnych księcia, którzy plasowali się po nim w kolejce do tronu. Były to tylko dzieciaki, które buntowały się względem swojego urodzenia i obowiązków, jakie z tego wynikały. Nauczono je jednak – w sposób bardzo brutalny – że wysokie urodzenie to nie tylko przywileje. Jeden nieprzemyślany rozkaz to odpowiedzialność za nawet setki ludzkich żyć, a zbyt rozległa wiedza to tylko większe ryzyko śmierci.

Warto zwrócić uwagę na ilustracje wstępne do każdego rozdziału. Ciekawostką jest, iż zmieniają się wraz z rozwojem fabuły.

Tyle tutaj pozytywów, spytacie pewnie, gdzie wady? Dobór słów odpowiedni, gramatyka poprawna, ortografia dopilnowana, błędów logicznych brak. Do czego (bardzo ewentualnie) można się przyczepić? Uważam, że niecodzienne imiona, specyficzne i słowotwórcze tytuły oraz specyfika fabuły upraszają się o sporo uwagi. Wobec tego, nie zaszkodziłoby poświęcenie pierwszej strony na spis osób i tego, gdzie dokładnie przynależały. Czy jest to jednak wada – nie.

Czas na skonfrontowanie się z okładką książki. Przedstawia ona bojownika o Sprawę (więcej w książce). Postać wygląda jak typowy typowy terrorysta: zamaskowany, odziany tak, aby przeżyć w najgorszych warunkach. Oczywiście z obowiązkowym zapasem naboi i nierozłączną bronią w rękach. Kolorystka jest bardzo charakterystyczna z przewagą zieleni, elementy okładki współgrają ze sobą, zaś ona sama jest przyjemna dla oka. To jedna z tych okładek, dla których sięga się po książkę z fascynacji narządu wzroku. Czcionka jest dobrze dobrana zarówno w kwestii imienia i nazwiska autorki, jak i tytuły książki. Dodam jeszcze, iż nawet nie wiecie, jak bardzo okładka oddaje fabułę tej książki.

Łzy Diabła to moja pierwsza powieść o tematyce militarnej i muszę przyznać, że zaskoczyłam samą siebie tym, z jak wielką łatwością przyswoiłam ponad osiemsetstronicową książkę. Ponadto z niespodziewaną przyjemnością oddawałam się fragmentom poświęconym specjalistycznym opisom broni, przeprowadzanych taktyk czy formacji wojennych. Książka napisana została językiem przystępnym dla każdego. Fabuła od początku do końca kurczowo trzyma nas i nie pozwala przestać się czytać. Bohaterom będziecie kibicować, a nad ich przeżyciami płakać. W książce zawarte są doświadczenia autorki z jej pobytu na misjach w Afganistanie i myślę, że jest to ogromna zachęta dla fanów wojennych klimatów. Akcja osadzona jest w przyszłości, kto wie, czy tak bardzo odległej i niemożliwej. Sytuacje przedstawione w książce można by swobodnie porównywać do naszych realiów, tj. Obcych do Amerykanów, którzy zawsze dysponują nowinkami, w tym sprzętem militarnym, czy działania wojenne jako doświadczenia samej autorki (bądź baza na jej wspomnieniach).

Bardzo polecam tę książkę każdemu niezależnie od lubianej czy też nie tematyki (przypominam: fantasy, science fiction i militarna). Z chęcią sięgnę po kolejne książki autorki z nastawieniem kolejnych, spektakularnych wręcz przygód z jej powieściami.

Książka pokazuje, że honor to czasem jedynce, o co pozostało nam walczyć, natomiast żołnierz bez honoru jest nikim. Plany i marzenia wymagają poświęceń a władza to często gra czysto polityczna. Potęga z kolei może być jedynie mitem, którego wszyscy bezsensownie się boją.

Do waszej dyspozycji oddaję jeszcze dwa cytaty: Szlachectwo jest nie tylko kwestią krwi, to także stan umysłu… oraz Pastuszek tak samo nie miał przyjaciół jak król. Miał ludzi, którzy go używali. Nic więcej.

Fot.: Fabryka Słów

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.