Pamięć nigdy się nie zatrzymuje – Annie Ernaux – „Lata” [recenzja]

Przebłyski pamięci, które podaje nam w refleksyjnej formie Annie Ernaux, są udokumentowaniem życia jej oraz całego jej pokolenia. To kalejdoskop zdarzeń oglądany w formie bezosobowej, ale także bardzo osobistej. Lata to proza unikatowa, proza z duszą, która wrzuca czytelnika w nurt wydarzeń, począwszy od lat czterdziestych XX wieku i francuskiej prowincji, aż po XXI wiek i życie w paryskiej metropolii. Jest to nietypowa autobiografia, pozbawiona w moim odczuciu więzi z narratorem, ale pozwalająca dzięki temu przybliżyć się do swoich własnych refleksji, lęków i przeżyć. Narratorka snuje się po kartach własnej przeszłości, ale także po kartach historii całego narodu i próbuje umiejscowić się w tym nurcie zdarzeń. 

 

 

„I my będziemy pewnego dnia we wspomnieniu (…)”

Annie Ernaux doczekała się swojej powieści w wieku sześćdziesięciu ośmiu lat. W jej życiu nastąpił szereg różnych wydarzeń. Być może niektóre z nich były przynależne jej pokoleniu i jej statusowi, a inne były tak uniwersalne nam wszystkim – śmierć rodziców, narodziny dzieci – kolej życia. Z perspektywy tak dojrzałej osobowości, spełnionej, jak można by pomyśleć, pisze ona o sobie – tej małej, potem tej młodej, trochę włożonej w formę przynależnej jej płci, statusowi społecznemu i pochodzeniu. Czytając o młodej Annie (choć nigdy się tak nie nazywa, pisze o sobie: „ta dziewczyna”), możemy prześledzić, jak wyglądało życie biednej warstwy społecznej powojennej Francji. Obraz jest dość surowy, konserwatywny, ale nie brak też tutaj prób wyzwolenia. Choć rozumianego zgoła inaczej, niż mogłoby się wydawać. Narratorka wywodzi się bowiem z niższej warstwy społecznej, a jej status na długo będzie determinowany właśnie tym pochodzeniem. Autorka pisze:

Być może dziewczyna nie zauważa przepaści oddzielającej ją od koleżanek z klasy, tych, z którymi nie przyszłoby jej do głowy zrobić sobie zdjęcia. Tę przepaść widać w rozrywkach, sposobie spędzania czasu poza szkołą, ogólnym stylu życia (…). A może dostrzega tę przepaść, lecz się nią nie przejmuje.

Z czasem jednak obserwujemy dojrzewanie, rozumienie siebie i otaczającej rzeczywistości. Karty życia narratorki stają się dużo bardziej przysłonięte cynizmem, większą dozą humoru, być może też sarkazmu. Nauczona doświadczeniem zbiera plony swoich wyborów jak każdy z nas. A postawiona twarzą w twarz ze starością, dopiero się jej uczy. Tak jak my wszyscy dostrzeże, że pewnego dnia zostaniemy tylko wspomnieniem dla kolejnego pokolenia, kolejnej generacji.

Poszukiwanie straconego czasu

Lata zawierają fragmenty piękne, liryczne czasem i nostalgiczne, które zabierają nas w miejsca bliskie autorce. Dużo tu także cynizmu, trafnej oceny życia społecznego, politycznego. Tego wszystkiego, czym żyła Annie Ernaux, na co patrzyła i próbuje uchwycić w klamry powieściowego życia. Lata jednak pozostają dla mnie fragmentami celnych metafor, kliszami i przebłyskami pamięci, które bez tej formy prozatorskiej, już dawno by przeminęły. Zapisały się jednak w naszej pamięci, zapisały się dla kolejnych pokoleń i stanowią doskonały zlepek utraconych chwil, do których nie wrócimy, do których ona nie wróci. Przeżycia narratorki są jednak tak uniwersalne, że niejeden czytelnik będzie mógł przejrzeć się w nich jak w lustrze, niejeden także wskaże, co stanie się za chwilę, co przyniesie los.

Czym są tytułowe Lata? Dla kogo jest ta proza?

Wczuwamy się w wielką historię. Historię przemian społecznych, życie powojennej Francji, ale także rewolucji obyczajowej. Dotykamy tematów już bliskich nam, wspólnej przeszłości naszej, naszych rodziców, dziadków. Wszystko się zazębia. Docieramy do czasów współczesnych, przywołując sobie w pamięci naszą wspólną przeszłość. I proza Annie Ernaux bez wątpienia zatapia się w historii, ale zatapia się także w kawałku życia jednostki, samej siebie – umiejscawia się na planie historii, przemian. Próbuje sportretować siebie, ale też kobietę w ogóle na tle tych wszystkich przemian, na tle historii Europy i historii Francji.

Lata to powieść o przemijaniu, o spokoju i swojskości dzieciństwa, o pędzie dorosłości, o refleksjach nad starzeniem się i nad śmiercią. To kawałki, fragmenty oglądane jak w kalejdoskopie, jak film historyczny na krótkiej lekcji w szkole – slajdy, cytaty, ważne nazwiska, daty i tła. Bezosobowo, z dystansem, z nutką ironii i specyficznego cynizmu, z dojrzałością kobiety pewnej siebie i świadomej. Napisana lekko, ale niosąca także spory ciężar wspólnych nam wszystkich doświadczeń – o kruchości życia, o przemijaniu, o rodzinie, o samotności, o zmianach. To powieść uniwersalna, genialna w swojej prostocie, zachwycająca, ale także pięknie napisana i przetłumaczona. Powieść, którą się podczytuje, którą się chłonie, o której się myśli.

Fot.: Wydawnictwo Czarne


Przeczytaj także:

Recenzja książki Testament

Write a Review

Opublikowane przez

Anna Sroka-Czyżewska

Na zakurzonych bibliotecznych półkach odkrycie pulpowego horroru wprowadziło mnie w świat literackich i filmowych fascynacji tym gatunkiem, a groza pozostaje niezmiennie w kręgu moich czytelniczych oraz recenzenckich zainteresowań. Najbardziej lubię to, co klasyczne, a w literaturze poszukuje po prostu emocji.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.