Pięknie szalona podróż w głąb ludzkich emocji – Cary Fukunaga – “Maniac” [recenzja]

Maniac – komputer z depresją, lemur Wendy, podróż elfów, kradzież Don Kichota i znacznie więcej refleksji na temat samego siebie, niż człowiek by tego chciał. Annie i Owen, główni bohaterowie, uświadamiają widzowi wiele bolesnych momentami rzeczy, stawiają go przed naturą cierpienia i często bezowocnej z nim walki. Bo tak naprawdę Maniac jest właśnie o cierpieniu. I o tym, że jednak gdzieś tam, może chować się większy sens wszystkiego.

Nieco tajemniczo brzmi ten wstęp, chociaż po obejrzeniu całości serialu Maniac, wydaje się być całkiem adekwatny. Annie (Emma Stone) i Owen (Jonah Hill), główni bohaterowie, których losy splotą się przez tajemnicze badanie w pewnym instytucie, cierpią. Każde z innego powodu, jednak w obu przypadkach to cierpienie determinuje ich codzienne życie. U Annie to poczucie winy, a u Owena choroba psychiczna. Szansą dla nich staje się badanie leku, które pozwala na zidentyfikowanie źródeł bólu oraz taka modyfikacja struktur mózgu, która będzie pozwalała na to, aby mogli cieszyć się życiem. Życiem bez bólu. Wystarczy, że spędzą kilka dni w instytucie, przyjmując tabletki, które mają wywołać 4 stopnie dochodzenia do siebie. I tak zaczyna się niesamowita przygoda, którą serwuje widzowi serial Maniac.

Cary Fukunaga, który znany stał się szerszej publiczności dzięki pracy nad serialem Detektyw (który w żaden sposób nie zyskał mojej sympatii i uważam go za przeintelektualizowane ładne obrazki bez głębi) sam przyznał w jednym z wywiadów, że klimat Maniaca jest płynny i to chyba najlepsze określenie. Zdarzają się naprawdę zabawne momenty, jednak przez większość czasu dominuje tutaj melancholijny i bardzo mocno emocjonalny wydźwięk. Sama byłabym skłonna serial nazwać surrealistyczną baśniową opowieścią o ludzkiej samotności, podróży w głąb psychiki czy naturze człowieczeństwa lub nawet wszechświata. Bardzo piękna baśniowość (bo zdjęcia naprawdę robią wrażenie) łączy się z szeregiem egzystencjalnych pytań. Fabuła fragmentami staje się totalną abstrakcją, zarówno w treści, jak i w formie; jest tak skonstruowana, że momentami nie jesteśmy w stanie w żaden sposób przewidzieć tego, co stanie się dalej. Trudno było serial po prostu porzucić po kilku odcinkach, bo ciekawość nie dawała spokoju (jestem na to najlepszym przykładem, część pracy przerzuciłam po prostu na kolejny dzień, żeby jednak obejrzeć trzy ostatnie odcinki).

Są momenty, kiedy bohaterowie trafiają do dziwacznych światów swoich lęków, traum, obserwacji, uczuć i emocji i pierwszym skojarzeniem dla mnie był film Zakochany bez pamięci. Mam do tego filmu ogromny sentyment, uważam go za jeden z najciekawszych filmów, jakie kiedykolwiek widziałam, i taka estetyka jest chyba moją ulubioną w tego rodzaju filmach. Wzruszające, znaczące i poszukujące natury ludzkiej psychiki światy są niezwykle dopracowane, w najdrobniejszych szczegółach (co bardzo ładnie klamrową kompozycją zamyka ostatni fragment ostatniej sceny finałowego odcinka).

Cudowna Sally Field, prześmiesznie wykreowany Justin Theroux, urocza Emma Stone i Jonah Hill – jeszcze jakiś czas temu rozbrykany, sympatyczny grubasek, który świetnie bawił się razem z m.in. Jamesem Franco i Sethem Rogenem w komediach najczęściej trafiających do miłośników lekkich narkotyków, powoli szlifował swoje umiejętności. Dobrym przykładem jest film, w którym towarzyszył mu również Franco, ale już w wersji dla poważniejszych widzów, a mowa tutaj o True Story, historii tajemniczej zależności pomiędzy dziennikarzem a mężczyzną oskarżonym o morderstwo. Świetny był również jako Donnie Azoff w Wilku z Wall Street. Wydaje mi się, że Maniac najzwyczajniej w świecie nie ma słabych stron. Wartka akcja, ujmująca i szczera historia, opowieść o cierpieniu w formie tak przyjaznej dla widza, że wzruszenie jest nieodłącznym elementem oglądania tego serialu. Wydaje mi się, że od dawna nie widziałam nic tak ładnego i ciekawego jednocześnie. W mojej opinii zdecydowanie warto wybrać się w tę dosłowną podróż w głąb emocji.

Fot.: Netflix

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *