Najlepszy serial o zombie – „iZombie”, sezon 2 [recenzja]

Zdaję sobie sprawę, jak prowokacyjnie brzmi tytuł niniejszej recenzji. Prawdę powiedziawszy, dla mnie jednak iZombie jest najlepszą produkcją o zombie. Miałem okazję oglądać słynne The Walking Dead przez ponad dwa sezony, po których zamieniło się w nudny, naciągany i rozwleczony do granic możliwości dramat. Możecie się ze mną nie zgadzać, w każdym razie ja żywych trupów od stacji AMC aktualnie nie znoszę. W przeciwieństwie do serialu CW, który polecam zobaczyć. Oczywiście pod warunkiem, że lubi się dobry humor i interesujące historie.

Pozornie mamy do czynienia z wtórnym serialem. Główna bohaterka pracuje w biurze koronera. Praca zapewnia jej stały dostęp do mózgów, którymi (jako zombie) musi się pożywiać. Zjadanie ich wiąże się jednak z napływem wspomnień poprzedniego posiadacza narządu. Dodatkowo Liv Moore przejmuje jego osobowość i zdolności. To okazuje się pomocne w rozwiązywaniu morderstw, dlatego Liv w każdym odcinku pomaga detektywowi Clive’owi w znajdowaniu sprawców zbrodni. Brzmi to jak przepis na kolejny, nie najlepszy procedural. Ale w rzeczywistości iZombie oferuje znakomitą rozrywkę, a twórcy wykazują się dużą kreatywnością w tworzeniu fabuł do następnych epizodów.

Sama koncepcja daje spore możliwości. Bohaterka może przybierać różne osobowości i w drugim sezonie również jest to wykorzystywane. Rose McIver raz musi odgrywać chorobliwie zazdrosną o swojego chłopaka kobietę, innym razem motywującego trenera koszówki, zamaskowanego herosa lub iluzjonistę. Jeden odcinek nawiązuje nawet do popularnych 50 twarzy Greya. W nim Liv zjada mózg pisarki literatury erotycznej. Każdy pomysł wiąże się z nową dawką humoru – charakter i zachowanie bohaterki są odpowiednio przerysowane, żeby dostarczyć widzowi kolejne śmieszne sytuacje. Jednocześnie wcale nie przeważają one w serialu. Znajduje się miejsce dla poważniejszych wątków i poprowadzenia ciekawej fabuły. Jeśli chodzi jeszcze o walory czysto komediowe, często trafiają się nawiązania do popkultury. Wystarczy powiedzieć, że w jednym odcinku Ravi naigrawa się z jednej postaci za ukrywanie faktu, że ogląda Grę o troniZombie2

Pod względem fabularnym drugi sezon stanowi doskonałą kontynuację pierwszego. Nie brakuje w nim wciągających wątków ani niespodziewanych zwrotów akcji. Dochodzi do nieoczekiwanych, ale koniecznych sojuszy (np. z niedawnym wrogiem, Blaine’m), a do tego na scenę wkracza rządząca przestępczym światkiem szycha, Stacey Boss. Gangsterskie porachunki przykuwają uwagę, podobnie jak poczynania innego antagonisty, Vaughna Du Clarka, któremu zależy na pozbyciu się zombie, co wcale nie przeszkadza mu w przeprowadzaniu na nich eksperymentów. Poza tym bohaterowie wciąż wyczekują wynalezienia leku na bycie zombie. Dzieje się naprawdę dużo, twórcy sprawnie żonglują wątkami i nie każą długo czekać na istotne wydarzenia. Dlatego serial nawet na moment nie nudzi. Zresztą część kryminalna – związana ze śledztwami – także potrafi zainteresować, a bohaterowie nieustannie borykają się z wewnętrznymi rozterkami i problemami.

iZombie1

Skoro o nich mowa, protagonistka zachwyca dzięki częstym zmianom osobowości. Nie oznacza to, że pozostali muszą jej ustępować. Większość sylwetek jest co najmniej sympatyczna i cechuje się lojalnością, oddaniem, lecz również nieprzeciętnym poczuciem humoru, co zapewnia im wystarczającą popularność. Najlepiej jednak spisuje się Blaine, czyli dotychczasowy czarny charakter. iZombie3W roli sojusznika wypada wcale nie gorzej – dalej wykazuje się egoizmem, prowadzi niebezpieczne interesy w celu zdobycia reputacji i pieniędzy, nie boi się pobrudzić sobie rączek… To prawdziwy socjopata, którego jednocześnie trudno nie polubić. Ponadto twórcy prowadzą jego postać w zaskakującym kierunku. David Anders doskonale go uzupełnia, grając bardzo przekonująco. Gdy w pierwszych odcinkach musi odgrywać szefa zakładu pogrzebowego, robi to tak świetnie, że chętnie kupiłbym u niego trumnę. Albo dwie.

W sezonie liczącym dziewiętnaście odcinków nie znalazły się żadne zapychacze. Cały czas utrzymywany jest równy poziom, ewentualnie występują zwyżki formy – jak w finale. Ostatnie dwa odcinki to jazda bez trzymanki, w której fantastyczne pomysły przeplatają się z przełomami w głównych wątkach. Najlepsze jest to, że twórcy skutecznie zdumiewają widza. Przedstawiają dogodne dla bohaterów wyjście z sytuacji, wydaje się więc, że wszystko pójdzie pomyślnie i mamy już przed oczami odpowiedni koniec, a tu bach! – sytuacja nieoczekiwanie się komplikuje. Trzeba dalej kombinować, co zrobić. Co najważniejsze, w tych epizodach nacisk zostaje położony na wiodące sprawy sezonu. Nie ma czasu na żadne poboczne śledztwa, nie można też narzekać na brak napięcia, a ostatnia minuta to obowiązkowy cliffhanger. Tak się robi finał.izombie4

iZombie to wyśmienita mieszanka komedii, kryminału i horroru. Nie oglądacie? Macie, czego żałować, bo mimo elementów proceduralnych, produkcję ogląda się wybornie. Twórcy mają pomysły i nie obawiają się ich realizować. Fabułę rozwijają wyłącznie w najciekawszych kierunkach, oferują zwroty akcji na wysokim poziomie i nieustannie wplatają w dialogi mrugnięcia okiem w kierunku znawców popkultury. Nawet realizacyjnie produkcja o Liv Moore budzi zachwyt – krwawe momenty czy przyrządzanie kreatywnych dań z mózgów są ozdobą serialu.

Fot.: The CW

Write a Review

Opublikowane przez

Krzysztof Lewandowski

Student dziennikarstwa i miłośnik fantastyki. Uwielbia czytać książki (fantastyczne) oraz oglądać filmy i seriale telewizyjne (nie tylko fantastyczne). Nie ma nic przeciwko dobrej grze, zwłaszcza z gatunku cRPG, ale ostatnio częściej grywa w Fifę. Piłka nożna to jego pasja, lecz zdarza mu się śledzić zmagania w innych dyscyplinach sportowych - gdy jest komu kibicować.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.