Niewinni czarodzieje #4 – Open Access – „Over a Mountain Peak”

Stylistyka proponowana przez Open Access jest dosyć niebezpieczna. Chodzi mi o to, że działając w szufladach: heavy/folk metal łatwo można popaść w przesadę i skutecznie zniechęcić słuchacza, atakując go przaśnymi melodiami, które mnie osobiście zrażają do folk metalu, zamiast zachęcać, i nie będę ukrywał, że kapele takie jak Korpiklaani czy rosyjska Arkona są dla mnie zasadniczo „asłuchalne”. Na szczęście krakowianie na swoim debiutanckim EP – Over a Mountain Peak potrafili wyzbyć się gatunkowych grzechów i zaproponowali 20 minut solidnego, folk metalowego grania.

Tak, potwierdzam – nie jestem zwolennikiem takiego grania. Nie mam zamiaru tego ukrywać. Z polskiej sceny znam jedynie najpopularniejsze zespoły, a jeśli chodzi o podgatunki metalu z dopiskiem „folk” to znacznie bliższe jest mi pagan/folk black metalowe łojenie. Dlatego nastawiając sobie EP Over a Mountain Peak, nie nastrajałem się optymistycznie, ponieważ do całej fali polskiego folk rocka/metalu, jaka się pojawiła w ostatnich latach, odnoszę się z dużą rezerwą.

Otwierający płytę Vengeance, nie tyle mnie rozczarował, co nie wzbudził jakichkolwiek uczuć. Ot, sprawne, folk metalowe łojenie, napędzane dobrym riffem i z wykorzystaniem lekko teatralnego, damskiego śpiewu Marty Muszyńskiej i instrumentarium, takiego jak chociażby wiolonczela. Ani odkrywcze, ani porywające, jednak w tym  kawałku już zespół udowadnia, że potrafi grać, i to całkiem sprawnie.

Znacznie lepsze wrażenie zrobił na mnie jedyny utwór w języku ojczystym. Ogólnie jestem zwolennikiem tego, żeby polskie folkowe bandy posługiwały się polszczyzną. Zdecydowanie nadaje to słowiańskiego posmaku całości, co wzmocnione zostaje żeńskimi wokalizami, jak właśnie w piosence Kozak. Jak dla mnie brzmi to świetnie pomimo klasycznego, galopującego, heavy metalowego grania w warstwie instrumentalnej.

https://youtu.be/KxmwYHzBLVw

Niestety Kozak jest wyjątkiem. EP uzupełnia zachowany w wolniejszym tempie, kroczący, z mocnym soundem Into The Storm. Piękne partie wiolonczeli w tle i solidne, szatkujące riffowanie robią robotę. Kawałek jest dosyć mroczny w wyrazie i zdecydowanie odróżnia się od pozostałych kompozycji. Płytkę zamyka utwór tytułowy, w którym na początku zaskoczyć słuchacza może mandolina, i ten utwór jest chyba najbardziej „folk” ze wszystkich na całej płycie; poniekąd prezentuje on wszystko, czego specjalnie nie lubię w tym gatunku. Ale trzeba przyznać, że to jest poważny kandydat na przebój, bo są w nim nośne rytmy, świetne melodie i momentalnie wchodzące do głowy z lekka operowe partie wokalne Marty Muszyńskiej.

Cztery utwory i cztery różne spojrzenia na własną twórczość -tego dokonali muzycy Open Access na swojej EP – Over a Mountain Peak. Zespół poszukuje, kombinuje i chwała im za to, bo momentami, pomimo moich obiekcji, potrafili mnie na dłużej przykuć do głośnika. Z pewnością będę im kibicował w dalszym rozwoju kariery.

Fot.: Open Access

Write a Review

Opublikowane przez

Jakub Pożarowszczyk

Czasami wyjdę z ciemności. Na Głosie Kultury piszę o muzyce.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.