świrownia

Twoja wola, Drogi Czytelniku – Łukasz Radecki – „Świrownia”

W końcu masz to, co chciałeś. Wystraszeni lub przepełnieni odwagą, zdezorientowani lub zmobilizowani, mądrzy lub głupi  –  jacy by nie byli  –  bohaterowie książki są do Twojej dyspozycji. Na Twoje rozkazy. To Ty decydujesz, w którą stronę skręcą, gdzie pojadą, uciekną czy przeczekają w ukryciu, wejdą czy zrezygnują, skorzystają z GPS-u czy zdadzą się na własną orientację w terenie  –  Twoja wola, Drogi Czytelniku. Masz, o czym zawsze marzyłeś. Na pozór wszystko wydaje się pięknie, jednak szybko orientujesz się, że podobnie jak do niedawna wszyscy bohaterowie książek, na których wyklinałeś, w myślach (lub na głos) podpowiadając im, co powinni zrobić (i tak zawsze robili na odwrót)  –  nie masz pojęcia, co robić, żeby osiągnąć efekt, do którego dążysz. Co więcej  –  miotasz się między labiryntami wyborów i z każdą kolejną podjętą decyzją zdaje Ci się, że stąd nie ma wyjścia. Idzie zwariować? To świetnie, bo nie bez powodu autor, Łukasz Radecki, zaprasza Cię do swojej gry strachu. Świrownia zaprasza i czeka. 

Powieść paragrafowa Świrownia ukazała się nakładem wydawnictwa Nowa Baśń. Czy Głos Kultury powinien objąć ją patronatem medialnym?

TAK  –  idź do 5

NIE  –  idź do 11

1

Beata, Krzychu, Patrycja i Bartek  –  cóż za zwykłe, banalne imiona dla nastolatków, prawda? Bardzo dobrze, o to właśnie chodzi: żeby bohaterowie byli tak zwykli i banalni, jak to tylko możliwe. To Ty, swoimi wyborami, masz tchnąć w nich życie i osobowość. Poza tym autor z premedytacją stawia przed nami nijakich bohaterów, oklepane relacje i zachowania, dzięki czemu czujemy się trochę jak w pierwszych minutach slashera, z którym wiele wspólnego ma właśnie Świrownia. Mamy przecież spełnione podstawowe warunki, z którymi ten gatunek się kojarzy. Mamy też sceny, które są jak żywo wyjęte z typowego straszaka.

Jeśli lubisz slashery i horrory  –  idź do 6

Jeśli za nimi nie przepadasz  –  idź do 8

2

Świrownia na czwartej stronie okładki informuje, że warto mieć przy sobie kartkę i długopis, by zapisać zdobyte przedmioty i kontrolować poziom baterii w telefonie bohaterów. I owszem, warto to odnotować, jednak jeśli planujecie zwiedzić całą Świrownię i nie chcecie, by ominęło Was którekolwiek z ponad 20 zakończeń  –  kartka i coś do pisania, jak wynika z mojego doświadczenia, będą niezbędne, by szczegółowo zapisywać krok po kroku, gdzie podążamy i jakie decyzje podejmujemy, a także który wybór, gdzie nas prowadzi i z czym się łączy.

Łukasz Radecki bardzo skrupulatnie zaplanował lekturę (czy może raczej: wędrówkę?) Czytelnika. Testuje jego cierpliwość i wcale nie ułatwia zadania. Dlatego jego Świrownia, która ze względu na prosty język i bądź co bądź niewielkie mimo wszystko gabaryty (Gra w klasy to nie jest), potrafi naprawdę przykuć do siebie na długie godziny i choć stron wciąż jest tyle samo  –  spędzamy nad nią o wiele więcej czasu, niż z początku wydawało się konieczne. Początkowo prosta i niewymagająca lektura (a takie może sprawiać wrażenie przez banalne postaci nastolatków i prosty język) zamienia się więc w istny labirynt, w grę i czytelnicze wyzwanie. Sięgając po Świrownię, nie sądziłam, że pisarz aż tak będzie wodził mnie za nos i tak bardzo każe mi się skupić. Bez skrupulatnego zapisywania kolejnych ścieżek moich wyborów i ich odgałęzień  –  chyba nigdy nie dotarłabym tam, gdzie chciałam.

Idź do 12

3

Czworo nastolatków, umierając z nudów, postanawia zorganizować sobie jakoś czas, być może przy okazji zabłysnąć później w social mediach? A że Świrownia  –  opuszczony szpital psychiatryczny na obrzeżach miasta  –  to miejsce, o którym krąży niejedna legenda wśród ich rówieśników, wybór wydaje się oczywisty. Jednak jest to miejsce, które ze względu na coraz częstsze wzmianki w gazetach o przypadkowych śmierciach ciekawskich zwiedzających, wzbudza nie tylko adrenalinę i ekscytację u naszych bohaterów, ale także autentyczny strach. Każde z nich jednak chce coś udowodnić  –  sobie lub pozostałym. Świrownia jest zatem wyzwaniem, grą. Nie wiedzą jednak, że grą w życie i śmierć.

Jeśli wolisz, kiedy bohaterowie giną  –  idź do 10

Jeśli wolisz szczęśliwe zakończenia  –  idź do 7

4

Możliwych zakończeń Świrowni jest ponad 20. Wydaje mi się, że udało mi się dotrzeć do absolutnie wszystkich, choć przyznam  –  nie było łatwo. Niektóre z nich  –  zwłaszcza te, na których nam najbardziej zależy, te, które odkrywają przed nami sekrety Świrowni i tajemniczego napastnika, który zaczyna polować na naszych bohaterów (jeśli uda nam się wejść do opuszczonego budynku szpitala), są naprawdę dobrze strzeżone przez szereg odnóg prowadzących w przeciwnym kierunku lub, co gorsza, do miejsc… w których już byliśmy. 

Jeśli również pragniesz odkryć wszystkie zakończenia  –  idź do 2

Jeśli zadowoli Cię kilka  –  idź do 13

Jeśli chcesz po prostu przejść do podsumowania  –  idź do 12

5

Głos Kultury objął Świrownię patronatem medialnym, dlatego już wkrótce pojawi się u nas konkurs, w którym do zdobycia będą egzemplarze książki. Cieszymy się, że mogliśmy patronować tej publikacji, ponieważ wciąż niewiele osób ma jakiekolwiek doświadczenie z powieściami paragrafowymi, a jest to ciekawy czytelniczy eksperyment, coś nowego, co sprawia, że lektura książki zyskuje nowy wymiar rozrywki i wciąga podwójnie. 

Idź do 1

6

Krwi w powieści Łukasza Radeckiego potrafi być w jednej scenie naprawdę sporo, choć z drugiej strony autor nie bawi się w szczegółowe opisy rozbryzgów na ścianach czy resztek mózgu. Są flaki i jucha, ale tak naprawdę nie mamy czasu przyglądać się temu, jakie labirynty tworzy wypływająca z żył krew, ponieważ bohaterowie pragną tylko jednego  –  uciekać, wyjść ze Świrowni. Wciąż mając tyle samo swojej własnej krwi, ile mieli, kiedy ta przygoda się zaczynała. Wciąż w myślach przeklinając się, że tu przyszli i obwiniając wzajemnie, błądzą dalej. Gdzie są, czym tak naprawdę jest to miejsce?

Idź do 9

7

W przypadku Świrowni trudno mówić o całkowicie szczęśliwym zakończeniu. Jednak i ci Czytelnicy, którzy zawsze trzymają kciuki za bohaterów i życzą im jak najlepiej, a na widok śmierci jakiejkolwiek postaci od razu łzy stają im w oczach  –  znajdą ostatecznie (jeśli dobrze wybiorą lub jeśli będą skrupulatni i cierpliwi) coś, co i ich powinno zadowolić. Jednak jeśli będziemy tak skoncentrowani na tym, by wszyscy przeżyli i będzie to nasz główny cel  –  możemy po chwili przeklinać samych siebie i następnym razem ostrożniej wypowiadać życzenia, bo nasza wędrówka może skończyć się nie tylko zbyt szybko, ale i zwyczajnie frustrująco. Na szczęście zawsze możemy spróbować jeszcze raz.

Idź do 4

8

Jednak jest to dosłownie kilka scen, na które tak naprawdę nie musisz nawet trafić. Być może w ogóle nie uda Ci się odwiedzić miejsca, do którego wybierają się Krzychu, Bartek, Patrycja i Beata. Choć nie zrażaj się, jeśli po dwóch czy trzech próbach okaże się, że wciąż kończysz książkę zaledwie po kilkunastu stronach. Spróbuj zaprowadzić nastolatków raz jeszcze, może tym razem się uda?

Idź do 3

9

A skoro lubisz slashery, zapraszamy do lektury naszego Wielogłosu o filmie W lesie dziś nie zaśnie nikt, który znajdziesz TUTAJ.

A teraz spokojnie możesz przejść do 3

10

Łukasz Radecki może i nie jest Georgem R. R. Martinem (wiadomo, nikt nim nie jest, oprócz niego samego), ale również nie cacka się ze swoimi bohaterami, Dlatego czytelnicy, którzy kręcą nosem na happy endy, niejednokrotnie powinni ukończyć Świrownię usatysfakcjonowani. Choć trzeba Was ostrzec, że przedwczesna śmierć może i bywa niekiedy spektakularna, ale nie pozwala zgłębić się w fabułę, dlatego uwierzcie mi, że czasem warto dać pożyć trochę dłużej Krzychowi, Patrycji, Beacie i Bartkowi. Jedno jest pewne  –  śmierci tu nie brakuje i niejeden raz Wasi bohaterowie skończą marnie.

Idź do 4

11

Lubisz decydować za innych, prawda? No cóż, w tym wypadku po pierwsze: jest na to za późno, po drugie: i tak byśmy Cię nie posłuchali. Objęliśmy Świrownię patronatem medialnym i nie żałujemy. Rynek wydawniczy nie obfituje w tego typu powieści, a są one interesującym doświadczeniem i choć nie twierdzę, że każdy powinien choć raz w życiu po powieść paragrafową sięgnąć, to myślę, że przynajmniej powinien to zrobić każdy, kto ma na to czas i ochotę, ale wzbraniał się do tej pory z różnych względów. 

Za nas nie zdecydujesz, my za Ciebie również. Jeśli jednak lubisz sterować innymi (a już ustaliliśmy, że lubisz), to właśnie w Świrowni masz taką możliwość. Zobaczyć, jakby to było decydować za bohaterów. 

Dlatego zapraszam, przejdź do 1

12

Świrownia Łukasza Radeckiego będzie z pewnością powiewem świeżości dla tych Czytelników, którym do tej pory z powieścią paragrafową było nie po drodze. Jest to bowiem zupełnie nowy rodzaj lektury, inny sposób doświadczania fabuły. To, że możemy decydować za bohaterów, nie jest oczywiście w stu procentach zgodne z prawdą, bo to nadal są decyzje i zakończenia autora, my jedynie możemy poznać wszystkie możliwe, alternatywne wersje, które miałyby miejsce, gdyby bohaterowie postępowali inaczej  –  a tego nierzadko brakuje odbiorcom w opowieściach wszelakich  –  nie tylko tych książkowych. Dla tych, dla których taki rodzaj powieści nowością żadną nie jest, Świrownia również powinna być jednak atrakcyjną i godną poświęcenia jej czasu lekturą. Autor nie poprzestał bowiem jedynie na decyzyjności Czytelnika i kilku różnych zakończeniach. To momentami istny labirynt, w którym zaskakujące może okazać się to, że coś, co wydaje nam się szalenie ważną decyzją, nie ma ostatecznie żadnego wpływu na los bohaterów, a to, co wydawało nam się nieistotnym niuansem, fabularną czy wręcz słowną zapchajdziurą, okazuje się mieć prawdziwe znaczenie i naznacza losy postaci, których życia Łukasz Radecki poniekąd oddaje w Wasze, nasze ręce.

Świrownia. Gra strachu to przemyślana i świetnie spisująca się w swoim gatunku książka, która tworzy w swoim obrębie pewien dysonans czy raczej paradoks. O ile bowiem sama treść i bohaterowie wydają się dość prości, nieskomplikowani, o tyle konstrukcja stoi do owej prostoty w opozycji, co razem tworzy bardzo dobrze wyważoną opowieść paragrafową, którą możemy przerobić zarówno na raz  –  uzbrajając się w cierpliwość  –  jak i na kilka, a nawet kilkanaście razy, wracając do niej w różnych odstępach czasu, sprawdzając samych siebie i to, jak bardzo zmienią się nasze wybory.

Idź do Epilogu

13

Nie ma żadnego przymusu, aby błądzić w labiryncie przeróżnych wyborów. Możemy wziąć udział w tym eksperymencie, przeprowadzić Krzyśka, Bartka, Beatę i Patrycję przez kilka możliwych zakończeń  –  być może wszystkie będą podobne, być może całkowicie różne  –  i odłożyć lekturę. Wrócić do niej za kilka dni lub tygodni albo nie wracać wcale. Bazując jednak na własnych doświadczeniach, mogę powiedzieć, że trudno będzie oprzeć się pokusie, by poznać wszystkie korytarze, przejścia i finały tej historii. Jeśli w grę nie będzie wchodziła zwykła ciekawość, to do dalszej lektury poprowadzi Was po prostu czytelnicza przyzwoitość lub ambicja. Jednak czasem może być trudno nie zgubić się w tym labiryncie. Czasami możemy nawet zapomnieć, jaką decyzję podjęliśmy wcześniej. 

Dlatego mimo wszystko  –  idź do 2

Epilog

Świrownia Łukasza Radeckiego to zarówno bardzo dobra książka na początek przygody z powieściami paragrafowymi, jak i wciągająca lektura, jeśli nie jesteśmy debiutantami w tym gatunku. To inteligentnie skonstruowana powieść, której pozorna prostota została dobrze przemyślana i ma swój cel. Błądzenie w labiryncie ścieżek, wyborów, decyzji i ucieczek jest tym, na czym skupił się autor najbardziej i dzięki temu wyszła mu taka powieść paragrafowa, która potrafi i wciągnąć, i sfrustrować (kiedy ma taki zamiar), i ostatecznie zapewnić rozrywkę, a także wczuć się w klimat krwawego slashera z grupą niezbyt rozgarniętych nastolatków na pierwszym planie, których los jest w naszych rękach. Przeżyją wszyscy? Wszyscy zginą? Przeżyje tylko część? Twoja wola, Drogi Czytelniku. Zajrzyj do Świrowni – sprawdźmy, którędy z niej wyjdziesz.

świrownia

świrownia

Write a Review

Opublikowane przez

Sylwia Sekret

Redaktorka naczelna i współzałożycielka Głosu Kultury. Absolwentka dyskursu publicznego na Uniwersytecie Śląskim (co brzmi równie bezużytecznie, jak okazało się, że jest w rzeczywistości). Uwielbia pisać i chyba właśnie to w życiu wychodzi jej najlepiej. Kocha komiksy, choć miłość ta przyszła z czasem. Zimą ogląda skoki narciarskie, a latem do czytania musi mieć świeży słonecznik.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.