Oznaczone tagiem: niepokój

0

Duchologia więzów krwi – Ari Aster – “Dziedzictwo. Hereditary” [recenzja]

Czy Dziedzictwo zrobiło na mnie wrażenie? Tak i to nawet ogromne, lecz zanim przejdę do meritum, nakreślę Wam kontekst, który pozwoli lepiej zrozumieć mój zachwyt. Otóż, muszę przyznać, że pojawiające się ostatnio tu i ówdzie głosy, mówiące o rzekomej rezurekcji kinowej grozy, do tej pory uznawałem za nie do końca trafione. Nie zrozumcie mnie źle, XXI wiek rzeczywiście zaoferował widzom kilka wyjątkowo ciekawych horrorów, ale to odrobinę za mało, żeby porównać minioną dekadę ze złotą erą tej stylistyki, czyli latami 70. oraz 80. Pomimo tego, że lubię sznyt retro w Coś za mną chodzi, bezkompromisowość twórczości Roba Zombiego czy nietuzinkowe żonglowanie kliszami Babadooka, to jednak nie potrafię z czystym sumieniem nazwać wyżej wymienionych tytułów arcydziełami. Wspomnianym pozycjom brakuje bowiem pierwiastka geniuszu, który mogliśmy podziwiać podczas pierwszych seansów Nie oglądaj się teraz lub Egzorcysty. Tymczasem emocjonalna temperatura i wręcz odczuwalna fizycznie intensywność debiutanckiego, pełnometrażowego obrazu Ariego Astera, budzi skojarzenia z najlepszymi dokonaniami mistrzów kreowania napięcia. Znany dotychczas z jedynie kilkuminutowych etiud reżyser postanowił rozpocząć karierę “na poważnie”, bezpardonowym wjazdem z buta, przyćmiewającym dorobek większości jego równolatków.

bombka babci zilbersztajn 0

Pałka, zapałka, dwa kije… – Katarzyna Ryrych – “Bombka babci Zilbersztajn” [recenzja]

Czy kiedy byliście dziećmi, bawiliście się w wojnę? Jeśli jesteście mężczyznami, to zapewne odpowiecie, że tak, ale i mnóstwo kobiet w dzieciństwie choć raz miało szansę brać udział w takiej zabawie. Myśleliście wtedy o ludziach, którzy naprawdę taką wojnę przeżyli? Którzy uciekali i chowali się naprawdę, nie mogąc złapać tchu nie ze śmiechu, lecz z powodu strachu i wycieńczenia? Dla których zabawa w chowanego była tak naprawdę próbą przeżycia? Przyszło Wam wtedy do głowy, że to, co dla Was jest chwilową rozrywką, dla innych, lata temu, było sprawą życia i śmierci? Karabin był prawdziwy, krew i śmierć też. Braliście to pod uwagę wtedy, kiedy jako łobuzujące dzieciaki ganialiście po podwórku, bawiąc się w żołnierzy i jeńców? Oczywiście, że nie! Po to się jest dzieckiem, żeby nie myśleć o makabrycznych sprawach. Ale jeśli jest to częścią naszej historii, naszej kultury, a być może i rodziny, to czy aby na pewno powinniśmy wszystko tłumaczyć dziecięcą beztroską i błogą nieświadomością? To tylko jedna z nielicznych spraw, jakie w swojej opowieści Bombka babci Zilbersztajn porusza Katarzyna Ryrych.

0

Dyskomfort właściwy – Aleksandra Zielińska – “Kijanki i kretowiska” [recenzja]

Urodzona w małej wiosce na Podkarpaciu, obecnie krakowianka, pierwsze, wysłane do redakcji Nowej Fantastyki opowiadanie, uważa za „żałosne”. Cenne rady pozwoliły jej jednak wytrwać w pasji pisania, co po latach zaowocowało między innymi nominowanym do Nagrody Conrada, niezwykle ciepło przyjętym literackim debiutem – Przypadek Alicji. O kim mowa? O młodziutkiej i ogromnie utalentowanej Aleksandrze Zielińskiej, która po sukcesie drugiej powieści (Bura i szał, wyd. 2016, nominowane do Nagrody im. Witolda Gombrowicza) powraca ze zbiorem opowiadań, jakiego pozazdrościć mogliby jej starsi koledzy i koleżanki po fachu. Kijanki i kretowiska, czyli jedenaście podszytych namacalną niemal grozą i niepokojem historii o dorastaniu na każdym etapie życia to niesamowicie dojrzale napisana książka, obok której nie da się przejść obojętnie i którą to znać po prostu wypada. 

Skłam ze mną 1

Suma wszystkich błędów – Sabine Durrant – “Skłam ze mną” [recenzja]

Mówi się, że kłamstwo ma krótkie nogi, że prędzej czy później wychodzi na jaw, wyrządzając przy tym więcej szkód niż – z pozoru bardziej szkodliwa – prawda. Każdy chce znać prawdę, ludzkość przywłaszczyła sobie prawo do niej i żąda jej na każdym kroku. Czy jednak słusznie? Kto powiedział, jakie niepisane prawo twierdzi, że zawsze powinniśmy mieć dostęp do prawdy i mówić prawdę? To oczywiście dyskusja na inną niż recenzja powieści okazję, ale temat kłamstwa jest właśnie czymś, z czego utkana jest fabuła powieści Sabine Durrant. Skłam ze mną to historia człowieka, który wstydząc się własnego ja, z niewielkich kłamstewek zaczyna tworzyć nowy obraz siebie, nierealny, ale jakże atrakcyjny. Dokąd go to zaprowadzi? Co zrobi z nim prawda, kiedy w końcu domino ułożone z fałszu runie, kostka, po kostce, a on zostanie wystawiony na lincz tych, wobec których nie był szczery?