Milan Kundera

Wielogłosem o…: „Spotkanie”

Milan Kundera, znakomity pisarz czeskiego pochodzenia, wydał parę lat temu książkę nieco odbiegającą od jego normalnego stylu. Nie była to bowiem powieść, ale zbiór esejów, felietonów i recenzji, które autor na przestrzeni lat napisał na temat poruszających go dzieł sztuki, zarówno ze sfery literatury, jak i malarstwa czy muzyki. Nie wszystkie jego wybory muszą czytelnikowi przypaść do gustu, jednak bez wątpienia każdy tekst napisany jest bardzo ciekawie i może się okazać, że niejedną osobę zainspiruje do sięgnięcia po omawiane dzieła. Spotkanie, taki bowiem tytuł nosi owa książka, zostało niedawno wznowione dzięki wydawnictwu W.A.B., a swoje własne spotkanie z Milanem Kunderą odbyli Marta oraz Michał. Poznajcie ich wrażenia z lektury.

WRAŻENIA OGÓLNE

Michał Bębenek: Jestem wielkim fanem powieści Milana Kundery, tym razem jednak trafił mi się zbiór felietonów i esejów jego autorstwa, zatytułowany Spotkanie. Należało więc do tego podejść z nieco innym nastawieniem, niż to zwykle ma miejsce w przypadku książek tego pisarza. Kundera omawia tutaj różne aspekty sztuki, recenzując, czy też po prostu snując przemyślenia na temat twórczości swoich ulubionych artystów. Jest tu malarstwo Francisa Bacona, są niedoceniane kompozycje Janáčka, ale przede wszystkim jest literatura – Rabelais, Fuentes czy Roth. Szczerze powiedziawszy, nie wszystkie omawiane przez Kunderę tematy były mi bliskie i nie wszystkie mnie zaciekawiły, było jednak kilka takich momentów, dla których warto było sięgnąć po Spotkanie (o czym napiszę w dalszej części).

Marta Nowak: Kundera jest dla mnie autorem w pewnym sensie wiecznie zaangażowanym i nie chodzi wcale o tematykę, ale raczej o sposób opowiadania. Nawet mówienie o sztuce i kulturze jest u niego przefiltrowane przez własne doświadczenia, przez co każdy esej zamienia się w osobistą podróż po artystycznych doświadczeniach. Jednak wspomniane osobiste podejście może też stanowić minus dla czytelnika, ponieważ Kundera pisze o tym, co go poruszyło, a jego literackie i muzyczne wybory bardzo często wynikały ze społecznej sytuacji, w której musiał się odnaleźć. Spotkanie jest przez to zbiorem tekstów, w którym wszystkie felietony są przemyślane i dobre, ale nie dla każdego. Bez znajomości omawianej twórczości niestety raczej nie będziemy szczególnie zainteresowani tekstem, co nie zmienia faktu, że zapiski Kundery mogą zachęcić nas do nadrobienia braków.

PLUSY I MINUSY ZBIORU

Michał: Jak na zbiór wszelakich tekstów publicystycznych Milana Kundery Spotkanie ma swoje mocniejsze i słabsze strony. Jak już wspominałem, nie wszystkie teksty mnie ciekawiły lub wręcz nie miałem żadnego pojęcia na temat omawianego w danej chwili dzieła czy artysty. Niemniej jednak zbiór ten stanowi cenne źródło inspiracji dla chcących sięgnąć po coś z wyższej półki. Po jedną z polecanych przez autora powieści już nawet udało mi się sięgnąć i okazała się naprawdę genialną książką (było to Za sprawą nocy austriackiego pisarza Thomasa Glavinica). Już chociażby dla takich momentów warto Spotkanie przeczytać.

Marta: Dla mnie Spotkanie jest bardzo równe, utrzymane w tym samym stylu, spójne i przemyślane, ale zgodzę się, że niektóre fragmenty mnie nudziły. Wydaje mi się, że wynika to przede wszystkim z tego, że każdy artystyczny wybór jest u Kundery podyktowany albo sytuacją, albo wewnętrznymi odczuciami. Trudno znaleźć czytelnika z dokładnie takim samym sposobem interpretowania sztuki, patrzenia na świat i po podobnych przeżyciach, żeby w identyczny sposób obcował ze sztuką. Dlatego dla mnie teksty chociaż ciekawe częściowo były tylko inspiracją do sięgnięcia po dzieła danego autora, bo jeszcze w żaden sposób nie mogę skonfrontować swoich odczuć z tymi, o których przeczytałam.

NAJBARDZIEJ ZAPADAJĄCY W PAMIĘCI FRAGMENT

Michał: Kundera nawet pisząc publicystykę, potrafi tu i ówdzie wtrącić swoje fascynujące opowieści. W pamięci zapadł mi na pewno opis spotkania autora z młodą kobietą, jeszcze w jego rodzinnej Czechosłowacji. Kobieta dopiero co wróciła z długiego przesłuchania i starała się przekazać Kunderze szczegóły, przeszkadzał jej w tym jednak rozstrój żołądka. Pisarz natomiast zupełnie nieadekwatnie do sytuacji poczuł nagłą potrzebę zgwałcenia tej kobiety (czego oczywiście nie zrobił, lecz czytając to, przyszła mi na myśl jedna scena z oglądanej niedawno Ostatniej rodziny, gdzie Zdzisław Beksiński wyraził bardzo podobne pragnienie).

Zapamiętałem też bardzo ciekawy cytat dotyczący spotkania jako takiego (skąd zapewne wziął się tytuł książki). Kundera pisze bowiem: (…) spotkanie; nie przebywanie ze sobą, nie przyjaźń, nawet nie przymierze; spotkanie, to znaczy: iskra; błysk; przypadek*. Jest w tym coś prawdziwego i można odnieść to także do tego zbioru.

Marta: Jestem fanką sposobu mówienia Kundery o uchodźstwie i emigracji, dlatego dla mnie najbardziej interesujący był fragment poświęcony wypowiedzi Věry Linhartovej na temat osób, które musiały opuścić swój kraj. Ten tekst przypomniał mi moją ulubioną powieść Kundery – Niewiedzę (z całego serca polecam) i mit Wielkiego Powrotu. Kundera jak nikt inny potrafi w bardzo bezpośredni, a jednak piękny sposób mówić o tym, że daliśmy się wbić w formę, zaszufladkować i oczekujemy, że pisarze, a zwłaszcza pisarze-emigranci dostosują się do naszych wyobrażeń i grzecznie dadzą się zamknąć w wyznaczonych przegródkach. Tymczasem każdy przeżywa uchodźstwo i wygnanie na swój sposób, także w pewien sposób wybiera swój język i ma do tego prawo niezależnie od tego, jak bardzo przyzwyczailiśmy się myśleć o pisarzach w tamtych czasach jak o żołnierzach walczących o wyzwolenie języka i kultury.

STYL, JĘZYK

Michał: Gawędziarski i jednocześnie filozoficzny styl Kundery odpowiada mi zawsze i wszędzie. Niezależnie od tego, czy czytam stworzoną jego ręką fabułę, czy publicystykę, autor zawsze w jakiś sposób potrafi mnie zaciekawić. Nie inaczej było w przypadku Spotkania i mimo że nie zaliczyłbym tej książki do ścisłej czołówki twórczości Milana Kundery, czyta się ją bardzo dobrze.

Marta: Uwielbiam styl Kundery, a przede wszystkim lubię jego niesamowitą wrażliwość na sztukę. Spotkanie prawdopodobnie nie będzie moją ulubioną publikacją, ale na pewno jest pozycją, którą warto znać. Liczę też na to, że stopniowo uda mi się nadrobić chociaż część muzycznych i literackich braków, które odkryłam podczas lektury, a wtedy z chęcią jeszcze raz porównam swoje wrażenia z opiniami Kundery.

WYDANIE

Michał: Wydawnictwo W.A.B. konsekwentnie kontynuuje swoją kolorową serię graficzną, na którą składa się już chyba cała bibliografia Kundery. I o ile w niektórych przypadkach, dobór kolorów jest po prostu katastrofalny (neonowy róż Kubusia i jego pana czy równie oślepiający pomarańcz Święta nieistotności), tak Spotkaniu trafiła się całkiem przyjemna dla oka kompozycja, na którą miło się patrzy. Ogólnie rzecz biorąc, cała seria bardzo mi się podoba (nawet mimo tych przegiętych kolorystycznie przypadków) i marzy mi się, żeby kiedyś zgromadzić na półce całość.

Marta: Podoba mi się pomysł wydania całej serii w spójnej graficznie oprawie, bo Kundera sam w sobie jest twórczo bardzo spójny, jego dzieła w pewnym sensie tworzą całość, w której pewne wątki się przewijają. Spotkanie podoba mi się szczególnie, gdyż okładka od razu kojarzy mi się z przytoczoną wcześniej przez ciebie definicją spotkania, krótkim błyskiem.

SŁOWEM PODSUMOWANIA

Michał: Spotkanie to na pewno książka, do której fragmentów warto od czasu do czasu wracać, czerpać inspirację i pomysły na to, co czytać dalej, lub z twórczością jakiego artysty warto się zapoznać, niezależnie czy mówimy to u malarstwie, muzyce czy literaturze. Jak już wspominałem, na pewno nie jest to najlepsza książka Kundery, jednak nie należy jej traktować na takich samych zasadach, co jego powieści. Na pewno warto dowiedzieć się, co autor ma do powiedzenia na różne tematy z perspektywy jego samego, a nie wymyślonej na potrzeby fabuły postaci. Uważam, że warto odbyć to Spotkanie z Milanem Kunderą i książkę mogę śmiało polecić nawet osobom, które do tej pory nie miały jeszcze styczności z jego twórczością.

Marta: Zgodzę się, że do Spotkania na pewno warto zajrzeć i jestem przekonana, że przy każdej kolejnej lekturze wraz ze zdobywaniem większej wiedzy na temat sztuki, literatury czy muzyki znajdziemy tutaj coś nowego, coś co nas po raz kolejny poruszy. Poza tym teksty Kundery to dla mnie doskonała szkoła warsztatu dla kogoś, kto chciałby mówić o sztuce i literaturze na wyższym poziomie. Nie chodzi wcale o to, że teksty są naukowe i napakowane terminami, ale Milan Kundera ma rzeczywiście rzadką umiejętność patrzenia z szerszej perspektywy i zaglądania pod powierzchnię, a ostatnio chyba zdarza nam się o tym niestety zapominać.  

 

* fragment Spotkania w przekładzie Marka Bieńczyka

Fot.: Wydawnictwo W.A.B.\

Milan Kundera

Write a Review

Opublikowane przez

Michał Bębenek

Dziecko lat 80. Wychowany na komiksach Marvela, horrorach i kinie klasy B, które jest tak złe, że aż dobre. Odpowiedzialny za sprawy techniczne związane z Głosem Kultury.

Marta Nowak

Doktorantka na Wydziale Filologii Polskiej i Klasycznej na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza. Pilnie śledzi wszystkie zmiany zachodzące w sferze literatury i kultury. Książkoholiczka, która ma słabość do dobrej literatury dla dzieci, a od czasu do czasu zajmuje się analizowaniem przekładu literackiego. Uważnie śledzi rozwój polskiej kultury.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.