z kwiatka na kwiatek

Przyjemna gra rodzinna, ale… – Ekaterina Gorn, Igor Sklyuev – „Z kwiatka na kwiatek” [recenzja]

Z kwiatka na kwiatek to prosta gra rodzinna. Mamy w niej kafelki z kwiatami, kapelusz i motyle – czujecie już wiosnę? To dobrze. Nadejdzie już niebawem. Tymczasem zapraszam Was na recenzję gry, z którą możecie już teraz zasadzić kwiaty i wpuścić motyle do ogrodu.

Z kwiatka na kwiatek – ale o co właściwie chodzi?

Chodzi o to, aby zbudować jak największą rabatkę z jak największą liczbą motyli. A jak się to robi? Zacznijmy od początku. Gra przeznaczona jest dla 2 do 4 graczy, którzy ukończyli 10 lat. Każdy gracz na początku dostaje sześciokątny kafelek z altaną i kartę z kapeluszem. Przed graczami rozkłada się stragany, czyli kółko z kafelków z kwiatami. Reszta pozostaje zakryta. W środku kładzie się motyle wylosowane z woreczka – tyle, ile jest kafelków z kwiatami. Reszta motyli pozostaje w worku.

Oprócz tego są jeszcze pojedyncze kafelki z pękami kwiatów. Trzy z nich odkrywa się i kładzie przed graczami, reszta pozostaje zakryta. Pęk kwiatów może łączyć dwa lub trzy kolory kwiatów.

Każda tura wygląda następująco:

  • gracz wybiera jeden z kafelków kwiatów i jednego motyla z tego samego straganu, co kwiaty;
  • następnie „zasadza” kwiaty na swojej działce. Najpierw musi otoczyć ze wszystkich stron altankę, a później kładzie je tak, aby zbudować jak największą rabatkę;
  • motyla ze straganu może położyć na wolnej (bez motyla) rabatce lub na kapeluszu.

Podczas swojej tury można kupić także pęk kwiatów i połączyć w ten sposób dwie rabatki. Koszt jednego pęku to dwa motyle tego samego koloru.

Wariant z kartami

Autorzy gry dołączyli także talię kart, która ma urozmaicić nieco sadzenie i wpuszczanie na rabatki motyli. Karty mają różną cenę, od jednego do 3 motyli tego samego koloru. Dają dodatkowe punkty na koniec. Każda z nich ma także inne polecenia. Jedna pozwala na wymianę motyla ze swojego kapelusza na inny kolor, a druga np. dodatkowo punktuje każdą rabatkę z przynajmniej jednym motylem.

Punktacja

Motyle na rabatkach są mnożnikiem. Jeśli więc uda Ci się zbudować rabatkę z trzema motylami – liczbę kwiatów mnoży się razy 3. Rabatki bez motyli się nie liczą. Dodatkowo możesz zdobyć jeden punkt za każdego motyla na kapeluszu. W wariancie z kartami – dodaje się jeszcze punkty z nich.

Czy warto sadzić kwiaty?

W grze Z kwiatka na kwiatek jest trochę strategii i ekonomii i dużo łamigłówki. Najmniej jednak jest interakcji z innymi graczami, co jest największym minusem. Zarówno w rozgrywce na dwie lub trzy osoby tak naprawdę można specjalnie podebrać kafelki, których potrzebuje inny gracz, ale dopiero w kilku ostatnich turach. Wcześniej po prostu się to nie opłaca. Lepiej zająć się swoimi grządkami i planować rabatki niż specjalnie utrudniać rozgrywkę innym.

W wariancie z kartami trzeba dobrze rozplanować liczbę swoich motyli na grządkach i na kapeluszu. Czy lepiej posadzić motyla na kwiatku, czy kupić za nie kartę? Oto jest pytanie. Nieco kuleje sposób doboru kart. Wystarczy, że wylosuje się trzy kiepskie, których po prostu się nie opłaca kupić, a mechanika ta całkowicie idzie w odstawkę. Na dodatek w tym wariancie nie ma odkrytych pęków kwiatów, także los może mocno z nas zakpić i całą skrzętnie budowaną grządkę zakończyć nie tym pękiem, co trzeba. Oczywiście jest to pewne utrudnienie, a nie minus tej gry.

Samo budowanie rabatek jest ciekawe. Szczególnie że motyla możesz posadzić jedynie na wolnej rabatce, zatem jeśli chcesz ich mieć więcej na niebieskich kwiatach, musisz kombinować i łączyć ze sobą rabatki w tym samym kolorze – dlatego tutaj pęki kwiatów są pomocne. Na jakieś większe kombinowanie i planowanie rabatek za bardzo nie ma czasu. Rozgrywka jest szybka i krótka, także zanim się człowiek rozpędzi, okazuje się, że stragany z kwiatami już pustoszeją.

Lepiej nam się grało w tę grę w trzy osoby niż w dwie. W rozgrywce dwuosobowej cztery kolory kwiatów zazwyczaj naturalnie się rozdzielały pomiędzy graczy. Jeden układał żółty i niebieski, a drugi zielony i czerwony. Także trochę wiało nudą. Ciekawiej jest więc grać w większą ilość osób.

Tym, co zasługuje na pewno na pochwałę, jest wykonanie. Kafelki są wydrukowane na grubej tekturze, także przez długi czas się z nimi nic nie stanie. Z kolei motyle są drewniane i ukryte w ładnej zielonej torebce. Same grafiki również są kolorowe i przyjemne. Obrazki z kart są spójne i wnoszą jeszcze większą bajkowość do gry. W polskim tłumaczeniu znalazło się też na nich coś dla fanów starej, polskiej kinematografii.

Z kwiatka na kwiatek to przyjemna i niezobowiązująca gierka. Jak dla mnie jest w niej za mało interakcji z innymi graczami. Każdy siedzi nad swoimi rabatkami i „rozkminia”, jak tu posadzić jeszcze jednego motyla. Jeśli szukacie emocji na rodzinny wieczór, lepiej wybierzcie serię gier z pędzącymi zwierzętami (Pędzące ślimaki, żółwie czy jeże). Jeśli jednak lubicie logiczne układanki – ta gra powinna Wam się spodobać.

Omawiane wydanie gry Z kwiatka na kwiatek dostaniecie na Gandalf.com.pl


Przeczytaj także:

Recenzja gry Odjechane Jednorożce (wersja bez cenzury)

z kwiatka na kwiatek

Write a Review

Opublikowane przez

Anna Bugajna

Kulturoznawca, literaturoznawca, pisze tu i ówdzie o tym i o tamtym. "Niektórzy noszą baletki i wierzą, że na koniec wszystko będzie dobrze. Inni noszą kowbojki, które stukają, i wierzą w co innego: że trzeba wyjść na zewnątrz i zobaczyć świat, póki jeszcze trwa" R. J. Waller. Baletki to z pewnością nie jej typ obuwia.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.