odjechane jednorożce

Nie wstyd Wam? – Rebel – „Odjechane Jednorożce – Bez cenzury ” [recenzja]

Za siedmioma górami, za siedmioma lasami, w krainie pełnej brokatu w odcieniach tęczy żyją jednorożce. Wszyscy o tym wiemy, nikogo to nie dziwi. Jednorożce są niewinne, słodkie i urocze. W jednorożcach nie ma nic złego. Są oczywiście tacy, którzy uważają je za infantylne, ale kto by się nimi przejmował? Jednorożce żywią się gwiazdkami i sypiają na łożu z tęczy – jak mawiają klasycy. Jednak pewnego razu jednorożce miały dość niewinności i celibatu. Miały dość tabu i pruderii. Miały dość małych dziewczynek i – zapragnęły kobiet. Znudziły im się przyzwoici starsi bracia tych dziewczynek – zamarzyły o niegrzecznych świntuchach. Zbuntowały się, rozgrzały, rozochociły i otworzyły na świat dewiacji, uciech i pożądania. A także kanibalizmu i brudu. Postanowiły sprawdzić, czy będą w stanie Cię zawstydzić. Takie właśnie są Odjechane Jednorożce w wersji Bez cenzury od wydawnictwa Rebel. Nie boicie się? Nie wstyd Wam? No to zapraszam do gry.

UWAGA!

Zarówno gra, jak i niniejsza recenzja przeznaczone są wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Odjechane Jednorożce to karcianka, która swoją mechaniką przypomina nieco kultowego Munchkina. Jej najogólniejszy zarys brzmi tak: zagrywaj karty tak, by jak najbardziej pogrążyć swoich rywali, nie daj im szansy na zgromadzenie punktów, czyli kolejnych Jednorożców w swojej stajni, i oczywiście samemu rozpychaj się łokciami tak, by wygrać. Bo ten, kto będzie miał ich określoną liczbę – wygrywa. Na szczęście sposobów, by zniweczyć zwycięskie plany konkurentów, jest wiele, choć nie tak wiele, jak we wspomnianym wyżej Munchkinie. Wynika to głównie z tego, że o ile w grze od Steve Jackson Games są karty, które pozwalają zablokować zwycięstwo rywala nawet wtedy, kiedy nie ma akurat naszej rudny, słowem – możemy je zagrać w każdej chwili, o tyle w Odjechanych Jednorożcach jest tylko jeden rodzaj kart, którymi możemy zablokować, zatrzymać, zastopować rywala w drodze na szczyt poza naszą kolejką. Są to karty ripost. W wersji Bez Cenzury noszą one piękne i wymowne hasła: Nie, kurwa! Możemy rzucać je na prawo i lewo, jeśli tylko ich ilość nam na to pozwala. Uważajmy jednak, bo kto kurwą wojuje, do kurwy ginie. Słowem – karma wraca. 

Każdy z graczy zaczyna z jednym Jednorożkiem wybranym ze Żłobka, którego umieszcza w swojej (dotąd pustej) stajni. To nasz pierwszy Jednorożec – tak na dobry początek, aby nie zaczynać jako totalny prawiczek. Stajnię możemy zapełnić kolejnymi Jednorożkami, zwykłymi Jednorożcami i magicznymi Jednorożcami. Te ostatnie dają nam dodatkowe zdolności, które wytłumaczone zostały na kartach. Kiedy nasze stajnie są już gotowe, a my mamy na ręku 5 kart, pora wybrać pierwszego gracza. To może okazać się trudne, ponieważ, wedle instrukcji, rozgrywkę powinien rozpocząć najbardziej napalony gracz. Dozwolone są licytacje, opowieści, bijatyki, konkurs talentów, bitwa na miecze… Ważne, byście w końcu wybrali. A kiedy to już się uda – możecie zaczynać. Runda rozpoczyna się od sprawdzenia, czy któryś z naszych magicznych Jednorożców zapewnia nam jakieś bonifikaty na początku tury. Wtedy korzystamy z nich (jeśli mamy taką ochotę). Potem następuje faza dobierania kart. Dobieramy więc pierwszą kartę ze stosiku ułożonego na środku stołu, podłogi, łóżka czy gdzie tam gramy. Karty oczywiście są zakryte – zarówno te na naszych rękach, jak i na stosie. Teraz możemy zdecydować – albo zagrywamy kartę, albo dopieramy kolejną kartę i tym samym omijamy fazę akcji. W tejże fazie natomiast możemy zarówno niemiłosiernie wkurwić innego gracza, zagrywając na nim na przykład Gówniaki lub Tęczową Zatyczkę Analną (tak, tak – to nie żart, chociaż w sumie?), jak i po prostu, całkiem grzecznie, dołożyć do swojej stajni Jednorożca. Na przykład Lafiryndożca albo Mokrą Jednorożkę – bo czemu nie? Na koniec tury musimy sprawdzić, czy na naszych rękach nie znajduje się więcej niż pięć kart – jeśli tak, musimy odrzucić nadmiar.

I tak toczy się gra, aż któryś z graczy uzbiera siedem Jednorożców w wersji dla 2 do 5 graczy lub 6 Jednorożców, jeśli gramy w gronie sześcio-, siedmio- lub ośmioosobowym. Oczywiście w trakcie rozgrywki często bardziej będziemy nastawieni na pogrążenie innego gracza (zazwyczaj tego, który jest najbliżej szczytu, lub tego, który wcześniej zalazł nam za skórę), dlatego, kiedy czyjaś stajnia będzie się robiła niebezpiecznie pełna, jej posiadacz powinien być przygotowany na serię ataków nieznających litości. Odjechane Jednorożce to zatem szybka, dynamiczna i przede wszystkim pełna humoru rozgrywka, która idealnie powinna sprawdzić się przy imprezowym stole (czy gdzie tam gracie). Zasady są banalne do wytłumaczenia, karty powinny wzbudzić salwy śmiechu (lub okrzyki pruderyjnego oburzenia bądź zwyczajnego obrzydzenia – zależy, z kim gracie, ale w tym roku ksiądz po kolędzie odwołany, więc nie będziecie musieli zwijać kart w pośpiechu), a kolejna rozgrywka, jeśli jesteśmy spragnieni rewanżu, nie wymaga od nas półgodzinnego rozkładania elementów na stole – co przy niejednej grze potrafi zniechęcić. Miejsca na stole, podłodze, łóżku (czy gdzie tam gracie) też nie potrzeba wiele, a są takie gry (Pozdrawiam Horror z Arkham wraz z dodatkiem Koszmar z Dunwich), które rozłożone w małym mieszkaniu, przy większej liczbie graczy, okazują się problematyczne.

Gra, oprócz tego, że zajmuje niewiele miejsca po rozłożeniu, to również mieści się w pudełku małym i poręcznym, spokojnie więc możemy zabrać grę ze sobą, idąc do znajomych, wyjeżdżając do rodziny, czy nawet udając się do baru (kiedy już je otworzą). Jest lekka, a z opakowania nie powinno nic wylecieć. Karty są tradycyjnej grubości i wielkości, natomiast rysunki, którymi są ozdobione, idealnie kontrastują z ich przekazem i znaczeniem. Proste, niemal dziecięce grafiki w pastelowych, typowych dla jednorożców kolorach nie pasują kompletnie do kart, na których znajdziemy takie hasła: Seks bez zobowiązań, Skurcz w kopytku podczas ruchanka, Koń z dildo na czole czy Jebakorożec. Zdumieni? Przecież ostrzegałam! Kolejną ważną sprawą jest także to, że wersja Bez cenzury ma kompletnie inne pudełko od klasycznego wariantu, nie ma więc obaw, że chcąc nabyć zwykłe Odjechane Jednorożce i zagrać z babcią, nieletnią siostrą i zakonnicą, kupicie przez przypadek tę lekko zboczoną wersję. Nie lękajcie się – czarne pudełko z ognistymi napisami skutecznie zwróci Waszą uwagę.

Odjechane Jednorożce w wersji Bez Cenzury mają więc same plusy – oczywiście pod warunkiem, że nie odstraszą Was obrazki i napisy na kartach. Twórcy z przymrużeniem oka podeszli do tych uroczych, nieco infantylnych (nie z ich winy) stworzeń, które w karciance zmieniły się w pragnące zemsty, wygłodniałe, drapieżne, napalone, poligamiczne, świntuszące, rozochocone, roznegliżowane, sadomasochistyczne Jednorożce. To zatem, czy wpuścicie je do swojej stajni, jest wyłącznie Waszą decyzją i wolą. I wpuszczacie je na własne ryzyko. Jeśli zdecydujecie się przygarnąć te zboczone jednorożce, pamiętajcie, by grę trzymać poza zasięgiem dzieci i rozkładać ją, kiedy pociechy pójdą już spać. A jeśli macie wyjątkowo pruderyjnych czy wstydliwych w dziedzinie seksu znajomych lub członków rodziny – znajdźcie sobie po prostu innych współgraczy. 

Ktoś może się zastanawiać: Po co? Po co tworzyć wersję bez cenzury gry, która ma już swoją podstawową wersję i radzi sobie całkiem dobrze? Czy było to konieczne? Pewnie nie. Czy każdemu spodoba się ten wariant? Na pewno nie. Czy ktoś będzie zniesmaczony? Zawsze znajdzie się ktoś taki. Ale odrobina humoru i dystansu też jest nam przecież potrzebna. Twórcy dają więc nam wybór – możemy grać w zwykłe Odjechane Jednorożce lub wybrać te Bez cenzury. Możemy grać naprzemiennie w obie wersje. Albo w ogóle ominąć Jednorożce szerokim (tęczowym) łukiem, ale tego akurat nie polecam, bo to naprawdę świetna, dynamiczna i zabawna gra, która idealnie sprawdzi się na imprezie lub po prostu wieczorem, kiedy okaże się, że obejrzeliśmy już wszystkie odcinki naszego serialu. To jak – nie wstyd Wam? Gramy?

 

A jeśli komuś nadal byłoby mało szaleństwa, twórcy proponują także dwa warianty gry z urozmaiceniem – jeden procentowy, a drugi rozbierany. Jak się sprawdzają? Cóż, może kiedyś Wam opowiemy.

Grę Odjechane Jednorożce możecie nabyć w sklepie Gandalf

Fot.: Rebel


Przeczytaj także:

Recenzja gry Klub detektywów

odjechane jednorożce

Write a Review

Opublikowane przez

Sylwia Sekret

Redaktorka naczelna i współzałożycielka Głosu Kultury. Absolwentka dyskursu publicznego na Uniwersytecie Śląskim (co brzmi równie bezużytecznie, jak okazało się, że jest w rzeczywistości). Uwielbia pisać i chyba właśnie to w życiu wychodzi jej najlepiej. Kocha komiksy, choć miłość ta przyszła z czasem. Zimą ogląda skoki narciarskie, a latem do czytania musi mieć świeży słonecznik.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *