Wielogłosem o…: „Polowanie”

Polowanie

Debiut powieściowy Jacka Paprockiego przypadł do gustu Sylwii i Mateuszowi. Ciekawa sprawa, intrygujący morderca i niebanalny motyw sprawiły, że Polowanie jest książką wciągającą i taką, którą pochłania się szybko, bezboleśnie i czerpiąc z tego frajdę. Muzyk, który na trzecim roku studiów założył z kolegą zespół Mr. Zoob, udowodnił, że jest utalentowany w wielu artystycznych kierunkach i pewnie jeszcze nie raz nas zaskoczy. Bohater, którego wykreował Paprocki, Wiktor Sawicki, to ciekawa postać, która nie powiela schematów znanych z innych tego typu powieści. Nasi redaktorzy zgodnie twierdzą, że tego zawstydzonego mężczyznę, świetnego inspektora policji i zapalonego rockmana spotkaliby chętnie jeszcze niejeden raz w kolejnych powieściach, które mamy nadzieję, że powstaną. Polowanie ukazało się nakładem wydawnictwa Zysk i S-ka, pod patronatem Głosu Kultury. I niezmiernie nam z tego powodu przyjemnie.

WRAŻENIA OGÓLNE

Sylwia Sekret: Z Jackiem Paprockim po raz pierwszy spotykamy się na gruncie powieściowym, a z debiutami już tak zazwyczaj jest, że się ich obawiamy. Ja przynajmniej miałam pewne obawy co do powieści Polowanie, tym bardziej że kryminał jest gatunkiem wymagającym i wielu początkujących pisarzy nie raz się na nim sparzyło. Tymczasem powieść Paprockiego jest wciągającą, ciekawą lekturą, przy której na pewno nie będziemy się nudzić. Oczywiście nie ustrzegła się pewnych wad, ale jak na debiut, jest to książka naprawdę udana.

Mateusz Cyra: Z kolei ja miałem zupełnie inne podejście jeszcze przed otworzeniem pierwszej strony. Gdzieś w głębi siebie wiedziałem, że będzie to debiut udany i przyjemny dla odbiorcy. Czytelnicza intuicja mnie w tym wypadku nie zawiodła i z pełną odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że było to niemal 400 stron czystej rozrywki, która pozwoliła mi odciąć się od reszty świata na kilka godzin.

PLUSY I MINUSY POWIEŚCI

Sylwia: Do ewidentnych, rzucających się w oczy plusów zaliczyć należy styl Paprockiego. Powieść jest napisana lekko, przyjemnie się ją czyta, nie jest to styl toporny, jak to czasami bywa w przypadku debiutantów. Autor snuje swoją gawędę z pewnym urokiem i ja osobiście dałam się temu urokowi porwać. Fajnym rozwiązaniem było uczynienie z głównego bohatera, Sawickiego, fana starego dobrego rocka, w związku z czym każdy rozdział zaczyna się cytatem z jakiegoś utworu, a oprócz tego mężczyzna co rusz nastawia sobie jakąś płytę, a autor za każdym razem uchyla nam rąbka tajemnicy i wiemy, czego tym razem słucha Sawicki. To się z kolei wiąże z pewnym minusem, bo osobiście żałowałam, że cytaty te nie były tłumaczone na język polski.

Mateusz: To fakt, cytaty mogły być tłumaczone, ponieważ nie każdemu czytelnikowi chce się posiłkować internetem, żeby wyłapać cały sens przytaczanych fragmentów piosenek. Nie jest to jakieś nieziemskie uchybienie, tylko raczej drobna uwaga na przyszłość. Odnosząc się do stylu – ten zdecydowanie jest nad wyraz przyjemny. Proste, konkretne zdania, bez zbędnych zagmatwań językowych i upiększeń typowo poetyckich sprawiają, że książka czyta się – jak to mawiają – “sama”.

Sylwia: Do tego dodajmy, że główny bohater nie jest typowym dzielnym policjantem z kryminału, który niczego się nie boi i wpada raz za razem na genialne pomysły przybliżające go do sprawcy. Jest bardzo ludzki, popełnia błędy, wstydzi się, rumieni i żałuje – co czyni z niego świetne podwaliny nie tylko pod jedną powieść, ale pod cały cykl, bo Sawicki to bohater, który nie ulatuje szybko z pamięci, tylko zostaje w niej na dłużej. Pamiętamy jego przyzwyczajenia, hobby i pięty achillesowe.

Mateusz: I bardzo dobrze, że Sawicki jest – zaryzykuję stwierdzenie – zwykłym facetem z sąsiedztwa. Dzięki temu znacznie łatwiej się z nim utożsamiamy. Właściwie od samego początku książki polubiłem tego gościa i chciałem, żeby dobrze mu się układało. Chętnie też napiłbym się z nim wódki, choć przypuszczam, że z jego tempem miałbym marne szanse na przetrwanie ;). Dlatego też, główny bohater zdecydowanie należy do plusów powieści Polowanie.

Sylwia: Przejdźmy teraz do minusów… Muszę przyznać, że na początku nie do końca odpowiadał mi wątek romansowy w Polowaniu, ale ostatecznie autor zdołał mnie do niego przekonać. Ogólnie sprawa, którą prowadzi Sawicki, motyw mordercy i koncepcja na taką zbrodnię bardzo mi się podobała, była czymś mimo wszystko oryginalnym. Co do zakończenia, to do tej pory mam mieszane uczucia, ale sam wątek spajający ze sobą wszystkie morderstwa – jak najbardziej na plus.

Mateusz: Tutaj troszeczkę się rozmijamy, bo mnie w zasadzie ten wątek nie przeszkadzał do pewnego momentu. Później był dosłownie jeden – krótki na szczęście – fragment, kiedy miałem przesyt tych wszystkich ochów i achów, ale autor po tym kulminacyjnym momencie postanowił nieco zwolnić i położył nacisk na kryminał. Jednak najlepsze w tym wszystkim jest rozwiązanie tego motywu – lubię takie zakończenia, dlatego jestem usatysfakcjonowany.  Ogólnie rzecz biorąc Polowanie jest bardzo dobrze wyważone, balans między powieścią obyczajową, kryminałem a romansem jest bardzo dobrze zachowany – oczywiście dominuje wątek sensacyjny, ale ma domieszki, które nadają całości charakteru.

NAJBARDZIEJ ZAPADAJĄCY W PAMIĘCI FRAGMENT

Mateusz: Trudno wymienić cokolwiek, żeby jednocześnie uniknąć spoilerów, dlatego od razu ostrzegam, że takowe się pojawią w śladowych ilościach. Mimo wszystko postaram się używać ogólników, bez wdawania się w szczegóły. Spore wrażenie zrobiła na mnie ogólna pomysłowość pisarza, to, jak złączył w sensowną całość motywację mordercy oraz zbrodnię z przeszłości, która wpłynęła na późniejszy rozwój wydarzeń oraz sposób rozwiązania akcji.

Przechodząc jednak do konkretów: w zasadzie każdy kolejny zgon był zapadający w pamięci, ale jeśli już mam wybierać jeden fragment, to będzie to scena u fotografa. Przerażający pomysł na zabójstwo i był to chyba najbardziej zajmujący moment. Podobały mi się również sceny barowe, gdy Sawicki szalał ze znajomymi, oddając się życiowej pasji.

Sylwia: Masz rację, poza tym, te fragmenty były wytchnieniem nie tylko dla Sawickiego, ale poniekąd także dla czytelnika – odpoczynkiem od okrutnych zbrodni, które pojawiają się w powieści, ulgą i chwilą na zapomnienie o krwi i złu.

OMÓWIENIE WYBRANYCH POSTACI

Sylwia: Wiktor Sawicki to kawał chłopa, ale w środku skrywa się, zaraz obok szalonego rockmana, wrażliwy mężczyzna, który rumieni się, kiedy w jego towarzystwie ktoś na głos mówi o seksie. Jest to dość nietypowa kombinacja, która zresztą “robi” dużo dobrego dla tej powieści. Sawickiemu zdarza się wypić za dużo, śpiewać za głośno, zamyślić się na zbyt długo, słowem – takiego Sawickiego moglibyśmy spotkać i uwierzyć, że jest prawdziwy. Jak to często bywa z gliniarzami czy prokuratorami, mężczyzna jest chwilowo samotnikiem, a za sobą ma burzliwy związek. Kiedy jednak poznaje Marysię – kobietę wyzwoloną, ceniącą sobie zarówno dobry seks, jak i swobodę i poczucie niezależności (zwłaszcza od mężczyzny), znów zaczyna się czuć jak nastolatek. A jednak nie rozprasza go to i wciąż na pierwszym miejscu stawia trudną do rozwiązania zagadkę kolejnych morderstw, jakie mają miejsce w spokojnym do tej pory Koszalinie. Kiedy wyobrażam sobie Sawickiego, to przychodzi mi na myśl określenie: “słoń w składzie porcelany”. Nie wiem, na ile pokrywa się ono z wizją autora, ale nie potrafię wymazać właśnie takiego Sawickiego z głowy.

Mateusz: Mam podobne przemyślenia odnośnie Sawickiego. To – jak już wspominałem –  “swój chłop”, którego niejeden czytelnik chętnie widziałby w roli kumpla w prawdziwym życiu. Skupię się jednak odrobinę na drugim planie: Witek Świst jest ciekawie wykreowaną postacią – nie mam wątpliwości, że miał to być upierdliwy, nudny, namolny, irytujący do granic możliwości, zapijaczony dziennikarzyna, który swoją osobą budzi w człowieku jedynie politowanie oraz chęć machnięcia nań ręką – niczym na latającą w pobliżu muchę. W swojej personalnej krucjacie przeciw policji oraz Sawickiemu brnął bardzo daleko i – o dziwo – z początku dobrze sobie radził i potrafił połączyć fakty, co jak na prowincjonalnego i mającego za sobą najlepsze lata zgorzkniałego faceta bez perspektyw było imponujące. Postać ta drażniła mnie jak mało co, za co należą się Jackowi Paprockiemu wielkie brawa, bo niełatwo wykreować tak dobrze tego typu bohaterów.

Sylwia: O tak, Witek był denerwujący aż nadto! Nie mogłam pozbyć się wrażenia, że prędzej czy później położy całe sledztwo i wszystko pójdzie na marne. Co ważne – Witold uważa się za godną podziwu personę, tymczasem w każdym – zapewne nawet w kobietach, z  którymi spędza jednonocne przygody – wzbudza wyłącznie litość.

STYL, JĘZYK

Sylwia: Podczas lektury pierwszych kilkunastu, kilkudziesięciu stron nie opuszczało mnie przekonanie, że dość mocno czuć, że książkę tę pisał ktoś, kto debiutuje na tej płaszczyźnie sztuki. Wydawało mi się, że widać to było w dobieranych słowach, w pewnych żartobliwych sformułowaniach. Teraz jednak nie wiem, na ile było to odczucie obiektywne, a na ile wypływało z mojej wiedzy, iż jest to debiut. Moje obecne wahanie wynika natomiast z faktu, że później uczucie to całkowicie zniknęło. Styl, w jakim Paprocki tkał kolejne rozdziały był sprawny, komfortowy dla czytelnika, a w pewien sposób wręcz urzekający – z jednej strony prosty i nieprzekombinowany, a z drugiej strony czuć w nim było jakąś świeżość i lekkość, coś innego, co spokojnie mogłoby wyróżniać pisarza na tle innych.

Mateusz: Masz rację – Paprocki ma interesujące pióro, mimo tego, że przecież Polowanie jest czysto rozrywkową pozycją. Z jednej strony o wielu pisarzach mówi się, że mają w sobie lekkość pisania, przyjemny styl, budują proste i konkretne zdania, a ich powieści czytają się same i polski autor zdecydowanie wpisuje się w ten opis, ale z drugiej strony w tym wszystkim Paprocki ma jakiś unikatowy system, który sprawia, że czyta się jego powieść inaczej, lepiej, płynniej, a wszystko (mimo solidnej dawki kryminalnej) zdaje się być bardzo realne – zupełnie jakbyśmy słuchali sprawozdania kolegi z jego ostatniej eskapady. Może wynika to ze świadomości autora, czego wymagają odbiorcy, oraz co on sam jako czytelnik chciałby znaleźć w literaturze.

WYDANIE

Sylwia: Wydawnictwo Zysk i S-ka postawiło na ścisłe nawiązanie okładką do treści książki, co – wydaje mi się – w przypadku kryminału, będącego w dodatku debiutem, było dobrym pomysłem. Szata graficzna nie jest przesadzona, dominuje w niej granat, biel i czerwień sugerująca, że będziemy mieli do czynienia z niejednym morderstwem na łamach powieści. Skrzydełko przylegające do pierwszej strony okładki pozwala nam bliżej poznać Jacka Paprockiego, a opis wydawcy z tyłu książki – na szczęście – nie zdradza zbyt wiele, co wbrew pozorom dość często się ostatnio wydawcom wszelakim zdarza.

Mateusz: Okładka przykuwa wzrok, a to jest przecież jedną z najistotniejszych kwestii, na jakie potencjalny czytelnik zwraca uwagę podczas wyboru książki. Grafika wykorzystana na pierwszej stronie jest przyjemna dla oka, intryguje, z miejsca sugeruje, z jakim gatunkiem literackim mamy do czynienia i zmusza do przeczytania opisu – przynajmniej ja mam takie odczucia, gdy widzę ułożoną bezwładnie dłoń w  granatowej kolorystyce, a resztę oprawy wypełniają krwistoczerwone napisy. Wnętrze to standard, do jakiego przyzwyczaiło odbiorców wydawnictwo Zysk i S-ka; przyjemny papier, odpowiednia wielkość czcionki, standardowy format książki.   

SŁOWEM PODSUMOWANIA

Mateusz: Powieściowy debiut Jacka Paprockiego to powieść dobra, udana, bynajmniej nie przesadzona bądź naciągana. Podczas lektury kartki przewracają się w trybie ekspresowym, a opisy autora są na tyle sugestywne, że pragnąłem móc wreszcie ponownie odwiedzić polskie morze, wyłożyć się na plaży, poczuć ciepło piasku, szum wody. Uważałbym jednak na konary ;). Natomiast Sawicki dołączył do grona sympatycznych, acz nieco wykolejonych bohaterów i chętnie za jakiś czas przeczytam, co tam u niego słychać. Kolejny pisarz udowodnił, że Polacy potrafią pisać krwiste i niegłupie kryminały. A jakie są Twoje odczucia?

Sylwia: Polowanie naprawdę pozytywnie mnie zaskoczyło i pomijając kilka uchybień, od których przy debiucie po prostu nie da się uciec, jest to naprawdę porządnie napisana historia, z ciekawym motywem, ludzkimi bohaterami i przepełniona rozmowami, w których znajdziemy zarówno te o życiu, śmierci, muzyce, seksie, jak i bardziej trywialnych sprawach. Jacek Paprocki pokazał, że potrafi nieźle zagadać swojego czytelnika, a w dodatku stworzył bohatera, do którego ja również chętnie wrócę, jeśli on postanowi wrócić w kolejnej powieści. Śmiało można powiedzieć, że Paprocki od teraz o literaturze może śpiewać: Mój jest ten kawałek podłogi…

Fot.: Zysk i S-ka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *