Wojna umarła, niech żyje wojna

Genocid, czyli ludobójstwo – Ed Vulliamy – „Wojna umarła, niech żyje wojna. Bośniackie rozrachunki” [recenzja]

Prijedor to obszar, na którym utworzono obozy koncentracyjne. Tarnopolje to obóz koncentracyjny dla cywilów oczekujących na masowe wysiedlenia przez masyw Vlasic. Nim do tego doszło, byli torturowani i gwałceni. Kareterm to z kolei obóz koncentracyjny w fabryce wyrobów ceramicznych. Miejsce masakry 150 mężczyzn tzw. Haugane Trzecim. Manjaca – ostatni utworzony obóz koncentracyjny. Kevljani – mała osada obok Omska, gdzie w 2004r. znaleziono masowe groby. Oto obozy utworzone przez bośniackich Serbów dla bośniackich cywilów, Muzłumanów i Chorwatów. Tak wygląda mapa Bośni i Serbii. Nic dziwnego, że pojednanie jest w Bośni słowem używanym i nadużywanym jednocześnie – jak slogany reklamowe. To synonim lukratywnego interesu i obiecującej kariery, choć w tym wypadku dotyczy to międzynarodowych instytucji, które w czasie wojny zostawiły Bośnię własnemu, tragicznemu losowi. Teraz zaś działają w imieniu społeczności międzynarodowej, wypłacają wysokie wynagrodzenie i mnożą koszty, głosząc pojednanie, nie osiągając żadnych efektów. To chyba najlepsze streszczenie reportażu Wojna umarła, niech żyje wojna. Bośniackie rozrachunki. W tym kraju ludzie doświadczyli wielu krzywd. Wiele razy przeżywali żałobę. Teraz proszą o pokój.

Ludzie przyzwyczaili się tu, że o pamięć ofiar muszą walczyć. Omarska to jedyne tego rodzaju miejsce w Europie, które nie doczekało się pomnika na cześć pomordowanych tu ludzi, ponieważ obecny właściciel tego terenu (…) uparcie zachowuje w tej kwestii rzekomą „neutralność”. Co więcej, odmówił wstępu grupie byłych więźniów i krewnych ofiar, którzy chcieli jedynie oddać hołd pomordowanym w Omarskiej. Ludzie jednak się nie poddają. Organizują różne marsze, które mają ocalić te miejsca od zapomnienia. Jednym z nich był marsz z tornistrami, na których umieszczone było nazwisko jednego dziecka z Prijedoru. Ten kilkuset osobowy pochód szedł w milczeniu. Na miejscu ułożono z nich słowo „genocid” – ludobójstwo. Udało się też zorganizować obchody dwudziestej rocznicy zamknięcia obozu Omarskiej. Przygotowano kilkaset białych balonów. Do każdego z nich przymocowano karteczkę z nazwiskiem zamordowanej tu osoby. Wyglądało to: jakby każdy z nich unosił ku wolności ducha człowieka zamordowanego w tym przeklętym miejscu. Rodziny nie zapomną tych wydarzeń nigdy. Jedna z nich, Nasa, mówi: Prawdę mówiąc, chciałabym dożyć następnej wojny, wojny odwetowej.

Krytyka jest tu na porządku dziennym. Czasem dotyka prawosławnych duchownych, innym razem dziennikarzy, za to, że nie podjęli większego ryzyka, by pomóc więźniom. Nawet religia jest tu powodem do sporów. Na obchody zaproszony został jedynie imam, dlatego też usłyszeć można było jedynie muzułmańskie modlitwy. Nie było szansy by pomodlić się za katolików, gdyż ksiądz nie był tu mile widziany. Faktem jest, że ludobójstwo wpłynęło na kwestię religii. Islam umocnił się w Sarajewie i jest tam coraz silniejszy. Niejednokrotnie nad domami pojawia się flaga odradzającego się Państwa Islamskiego. Dla mieszkańców to kolejny krok w stronę zagłady, kolejny powód do rozpaczy nad tym wspaniałym krajem.

Przerażające są w reportażu Wojna umarła, niech żyje wojna. Bośniackie rozrachunki także historie gwałtów, które będąc zbrodnią wojenną, dotyczyły przede wszystkim wschodniej Bośni i obrzeży Sarajewa. O gwałtach, które stanowiły jedną z metod odczłowieczenia więźniów w Omarskiej nie wiadomo wiele, poza tym, że miały miejsce. Momentem przełomowym było powstanie filmu w reżyserii Mandy Jacobson z Nowego Yorku zatytułowanym Calling the ghosts, czyli Wywoływanie duchów.

Ci, którzy przeżyli obozy, są zadania, że podróż do tych miejsc powinna być swego rodzaju hadżem dla każdego Europejczyka starszego i młodego pokolenia. Obowiązkową pielgrzymką, którą należy odbyć w życiu, by w przyszłości takie miejsca już nigdy nie powstały.

W Missouri mieszka obecnie największa na świecie społeczność bośniackich uchodźców stanowiąca ok 80 tyś. osób. Mimo że większość z nich by wrócić do normalnego życia potrzebowała pomocy psychologów, znaczna ich część nie chce odciąć się od bośniackiej tożsamości. Widzę swoje życie inaczej […]. Przez lata szukałam samej siebie i próbowałam zrozumieć, kim naprawdę jestem […]. Dziś mogę w końcu powiedzieć to, na co nie mogłam się zdobyć jeszcze tydzień temu – że jestem bardzo dumna, że jestem Bośniaczką, i że pewnego dnia moja nienawiść zniknie, gdy odkryję, kim jestem i dlaczego żyję właśnie tutaj, a nie zginęłam jak wielu innych ludzi w Bośni.

Autor, choć nie jest monarchistą, a żarliwym republikaninem, tytułem swego reportażu uczynił parafrazę zdania wygłoszonego po śmierci brytyjskiego władcy: Umarł król, niech żyje król. W swej publikacji Wojna umarła, niech żyje wojna. Bośniackie rozrachunki zarzuca Zachodowi obojętność wobec tych potworności. Być może społeczeństw nie obchodzą już masowe zbrodnie… By zebrać rzetelny materiał, wyruszył w podróż w towarzystwie byłych więźniów obozów koncentracyjnych. Droga była kręta i wiodła przez różne zakątki świata od Ameryki po Europę. Wielokrotnie w tej opowieści pojawia się serbski krzyż z czterema cyrylicami i przypominającymi „S”- od dewizy: Samo sloga Sribina spasova, czyli: Tylko jedność ocali Serbów. I tego pozostaje nam im życzyć.

Fot.: Wydawnictwo Czarne

Wojna umarła, niech żyje wojna

Write a Review

Opublikowane przez

Magdalena Kurek

Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Gdańskim. Zgodnie z sentencją Verba volant, scripta manent (słowa ulatują, pismo zostaje) pracuje nad rozprawą doktorską poświęconą interpretacji muzyki w prasie lat ’70 i ‘80. Jej zainteresowania obejmują literaturę i sztukę, ale główna pasja związana jest z tempem 33 obrotów na minutę (mowa oczywiście o muzyce płynącej z płyt winylowych).

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.