popowego konesera
popowego konesera

Pop mijającego tygodnia zapewnił mi wiele przyjemnych chwil. Ścieżką dźwiękową do leniwych wieczorów były wokalne popisy Jhene Aiko, prawie jesienne spacery umilała Angel Olsen, imprezowe weekendy napędzał szalony Young Thug, a popołudniowe drzemki ozdabiał kojący głos Ty Dolla $ign. Gdzieś tam po drodze napatoczył się pewien dojrzały Anglik i rapowy duet marzeń, ale akurat ci panowie nie zdobyli mego serca. Miłego odsłuchu i do zobaczenia za tydzień!

 

Jhene Aiko – Sativa

+ (pop wysokiej jakości)

Dojrzewająca do roli divy r&b wokalistka, skutecznie przekonuje, że palenie marihuany jest sexy. Ciepłe brzmienie zafundowane przez ten numer wprowadza w błogi nastrój, zachęcający do przedłużenia urlopu. Spragnieni jeszcze większego odlotu powinni czym prędzej zaopatrzyć się w najnowszy album artystki.

 

Angel Olsen – Special

+ (pop wysokiej jakości)

Idealnie skrojony, siedmiominutowy hymn miłośników przydrożnych dźwięków country, zapijanych tanim piwem i zagryzanych podłym hot-dogiem. Olsen z godną podziwu finezją żeni wrażliwość spalonych słońcem, amerykańskich autostrad z introwertyzmem sypialnianego folku. Tytuł utworu to rzeczywiście nie przypadek.

 

Young Thug & Carnage – Liger

+ (pop wysokiej jakości)

Naczelny ekscentryk rapowej sceny nie zwalnia tempa. Kolejny projekt płodnego kosmity zwiastuje singiel o ładunku energii, mogącym obdzielić kilka planet. Wygląda na to, że następca nieco nieudanego Beautiful Thugger Girls, rozniesie hip-hopowe uniwersum w drobny mak. Jestem pewny swej przepowiedni, ponieważ dziwak z Atlanty w końcu przestał pajacować i zaczął rzucać naprawdę niezłe wersy.

 

Ty Dolla $ign – Message in a Bottle

+ (pop wysokiej jakości)

Smakowita, ledwie dwuminutowa etiuda w hołdzie r&b sprzed dekady. Ty Dolla $ign mruczy w takt wykwintnego beatu, kreśląc muzyczny krajobraz przywodzący na myśl single okupujące popowe listy przebojów na początku XXI wieku. Mniam.

 

Gucci Mane – Curve

+/- (pop średniej jakości)

Oto singiel, który właściwie nie oferuje nic specjalnego, lecz nazwiska za niego odpowiedzialne zapewniają niezły poziom, nawet jeśli akurat nie są w najwyższej formie. Gucci Mane i The Weeknd to duet teoretycznie nie do zdarcia, ale tym razem brzmią jak rozgrzewający się juniorzy, a nie zawodowi killerzy wybierający się na polowanie. Daję kredyt zaufania i czekam na coś bardziej przekonującego.

 

Morrissey – Spend the Day in Bed

+/- (pop średniej jakości)

Jak wszyscy wiedzą, legendarny frontman The Smiths nigdy nie był piewcą subtelności. Liryzm jego najsłynniejszych dokonań zawsze opierał się na prostych sloganach, które balansowały pomiędzy rozczulającą szczerością a bólem zębów. Spend the Day in Bed plasuje się gdzieś na środku tej skali, albowiem błyskotliwość brytyjskiego wokalisty została dość mocno nadgryziona przez ząb czasu. Dobrze, że chociaż umiejętność pisania dobrych melodii przetrwała te kilka dekad.