Wielogłosem o…: „Pozorantka”

Prawda – czasami jest bolesna, zaskakująca, przynosi ulgę albo cierpienie. Każdy z nas dąży do jej poznania, odkrycia tajemnic za wszelką cenę. Czy nam się to opłaca? To już inna kwestia. Marzenia – cele w życiu, które chcemy zrealizować. Czasami są drobne, ot możliwe do osiągnięcia w kilka minut. Czasami przygniatają. Mogą pokazywać naszą nieudolność, kiedy raz po raz nic z nich nie wychodzi. Mogą budować poczucie lęku, że nigdy ich nie osiągniemy. Bywa też tak, że stają się pewnego rodzaju narkotykiem, który nas napędza do działania. Za wszelką cenę – życia, przyjaźni, prawdy. Pozory – narzędzia, dzięki którym kreujemy rzeczywistość. Czy są one zgodne z prawdą? Absolutnie nie. Chciałyby być uznawane za nią, jednak do tego wymagany jest czas cierpliwość i przebiegłość. Pozorantka Alexandry Andrews – co mają wspólnego prawda, marzenia i pozory? O tym dowiedzie się, czytając poniższy Wielogłos. Redaktorki Anna i Patrycja są po lekturze tej powieści. Co z tego wynikło? Co sądzą o Pozorantce?

Zapraszamy do lektury.

Spis treści

Wrażenia ogólne

Anna Sroka-Czyżewska

Anna Sroka-Czyżewska

Pozorantka to opowieść o determinacji i próbach osiągnięcia sukcesu, ale takiego sukcesu zniewalającego, który przyćmi wszystko i wszystkich. Marzenia młodej dziewczyny opierają się na jej wyobrażeniu o statusie, wysokiej inteligencji, oczytaniu i błyskotliwości. Chce być taka, jak jej ukochane pisarki, pisarze, którzy osiągnąwszy sukces wydawniczy, stali się ikoną – odgrodzeni od pospólstwa barierą nie do przekroczenia. I Florence, główna bohaterka powieści, jest taką szarą, biedną myszką, patrzącą na świat blichtru i wielkich nazwisk, świat olśniewający i piękny. Patrzącą na ten świat z ubocza, z obrzeża i, myślę, że nie widząc dla siebie za bardzo szans na wejście do kręgu sławnych i przede wszystkim, utalentowanych.

Powieść Alexandry Andrews to sprawny thriller, ale przybierając właśnie taką powieściową ramę, sam skazał się na jakiś większy brak głębi. Autorka sięga po różne sposoby, aby czytelnika przyciągać i serwować mu napięcie, tutaj zgodzę się, że jej się to rzeczywiście udaje. Pozorantkę czyta się dobrze, czyta się szybko i z zainteresowaniem. Jednak finalnie czegoś mi zabrakło, może tego też, że fabuła wrzucona jest do pisarskiego świata, a brak tu jakiejś lotności w opisie niuansów świata wydawniczego, może czegoś więcej o pracy pisarki, która osiągnąwszy niebywały sukces, jest tak naprawdę wydmuszką, nikim ciekawym. A może miało to jednak uzasadnienie fabularne?

Patrycja Słodownik

Patrycja Słodownik

Tak jak Ania pisała wyżej – Pozorantka to powieść o wielkich marzeniach, które sprawiają, że cała zastana rzeczywistość zmienia się nie do poznania. Sława, sukces, samozadowolenie przy jednoczesnym zaszyciu się w domku z dala od ludzi. Jest to bez wątpienia marzenie wielu ludzi. Niestety udaje się je zrealizować tylko nielicznym. Czasem, dzięki uporowi, farcie, ciężkiej pracy czy ślepemu losowi. Zdarzają się także takie przypadki, że szczęście jest budowane na czyjejś krzywdzie. 

Alexandra Andrews sprytnie poruszyła kilka wątków w swojej książce, sprawiając, że czytałam ją momentami z zapartym tchem. Muszę przyznać, że w pewnym momencie zaczęłam się zastanawiać, która z postaci pojawiająca się w fabule to tytułowa Pozorantka. 

Bez wątpienia mogę z całą stanowczością zaklasyfikować dzieło autorki jako wciągający thriller. Niektóre elementy momentami kojarzyły mi się z filmem Sekretne okno Davida Koeppa. Występuje w nim także niebywale znany autor książek, dom na odludziu z ogrodem. Pewna intryga, zbrodnia sprzed lat, plagiat oraz zaczerpnięty z życia pomysł na książkę.

Rys fabularny

Anna

Anna

Florence Darrow jest dwudziestokilkuletnią dziewczyną, która od dzieciństwa marzy o wielkości, o czymś, co przyćmi osiągnięcia innych ludzi, co pokaże jej wielkość. Swoje ambicje nakierowała na pisarstwo, na talent, który, jak sądzi, posiada. O Florence na pewno napiszę więcej, bo postać ta jest dość nieoczywista, a także ciekawa właśnie z powodu swoich wielkich aspiracji, być może aspiracji, które nie są poparte żadnymi umiejętnościami czy talentem. Bo czy Florence ćwiczyła się w pisaniu jakoś szczególnie? Czy szlifowała swoje umiejętności jakoś mocniej niż ci wszyscy marzący o sukcesie? Nie do końca. Dziewczyna przekonana jest o swojej wyjątkowości tak po prostu, bez żadnego konkretnego powodu. I jak pokażą powieściowe wydarzenia, nie zawaha się przed niczym, aby udowodnić swoją błyskotliwość.

Patrycja

Patrycja

Do opisu przedstawiającego Florence Darrow zaprezentowanego przez Annę, dodam tylko, że główna postać pewnego razu dostaje swoją życiową szansę. Czuje się, jakby wygrała los na loterii, kiedy rozpoczyna współpracę jako osobista asystentka Maud Dixon – autora bestsellera, piszącego pod pseudonimem. Podziw Florence, chęć wcielenia się w postawionego na piedestale autora bądź autorki staje się z czasem bardzo uciążliwym doświadczeniem dla młodej kobiety. Czy życie okaże się łaskawe dla Florence? Czy będzie się z nią bawiło w kotka i myszkę?

ZALETY I WADY POWIEŚCI

Anna

Anna

Pozorantka to przede wszystkim dobry thriller, w którym napięcie sprawnie rozkłada się na czas powieściowej fabuły. Tempo jest wartkie, nie ma tu jakichś dłużyzn, zbędnych opisów, myślę też, że w przypadku takiej powieści jak thriller liczy się przede wszystkim konstrukcja świata i dobrze umotywowani bohaterowie, dobrze rozegrana intryga, bez dziur fabularnych i niedokończonych wątków. Tutaj, w Pozorantce, wszystkie te kryteria są spełnione. Autorka nie waha się przed intrygą, która zazębia się dość ciekawie, by na końcu powieści zostawić nas usatysfakcjonowanych takim rozwojem wydarzeń. Jest to niewątpliwa zaleta – tego właśnie oczekujemy od thrillera.

Nie wiem dlaczego, ale sięgając po tę powieść, widząc, że skupia się ona na pisarstwie, literackim świecie, oczekiwałam czegoś więcej, jakiejś większej głębi. Mam tu przede wszystkim na myśli postać pisarki – Helen Wilcox/ Maud Dixon. Zabrakło mi po prostu rozwinięcia jej osobowości, bo poza aurą tajemniczości (widzimy ją przede wszystkim oczami Florence, być może to jej skrzywiona perspektywa?) nie dostajemy za wiele. Ot, wyobrażenie pisarskiej aktywności – papieros w uszminkowanych ustach, drink na stoliczku, stosy papierów, tajemnicza fabuła nowej powieści, odwieczny konflikt z wydawcą. Za dużo książek o pisarzach, które wyglądają dokładnie w ten sposób. 

Co jeszcze mi się podobało? Właśnie ta intryga, która dotyczy kradzieży tożsamości, podszywania się, uniknięcia rozszyfrowania. I choć nie było idealnie, nie dostałam wątków ukrywania się, jakiegoś pościgu, być może jakichś „złych ludzi”, którzy gdzieś tam czyhają (co tak bardzo podobało mi się w Billym Summersie Stephena Kinga) to i tak czytało się to nieźle.

Patrycja

Patrycja

Z mojej perspektywy Pozorantka to wciągająca powieść, w której zaserwowana przez autorkę intryga może szokować. Bez wątpienia żyjemy w świecie, w którym o kradzież tożsamości nie jest trudno. Użycie danych innych osób jest możliwe przy pomocy komputera. Jednak dziwi mnie fakt, że bez tych specjalistycznych narzędzi, bazując jedynie na fizycznych podobieństwach, to się udaje. 

Ważną rolę w powieści odgrywa także tajemnica, która stała się kanwą bestsellera Moud Dixon (w rzeczywistości Helen Wilcox). No właśnie – jest ona idealnym przykładem, że czasami fikcja literacka ma więcej wspólnego z rzeczywistością, niż mogłoby się na początku wydawać. 

To są zdecydowanie dwa mocne atuty powieści. Do tego dołożyłabym wartką akcję, brak zbędnych upiększeń, wykreowanie niektórych ciekawych charakterystycznych postaci oraz czystą przyjemność związaną z zagłębianiem się w fabułę. 

Czy zauważyłam jakąś wadę? Absolutnie nie. Nie ma w niej niczego za dużo albo za mało. Jestem ciekawa dalszych książek Alexandry Andrews. Z chęcią bym je przeczytała.

OMÓWIENIE WYBRANYCH POSTACI

Anna

Anna

Główną bohaterką jest wspomniana już Florence Darrow. Dziewczyna dość antypatyczna w odbiorze, trochę wywyższająca się, traktująca innych z góry lub w perspektywie wyciągnięcia z ludzi jakichś korzyści dla siebie. Cechy te nurtują, ale są też dość dobrze umotywowane, co sprawia, że postać głównej bohaterki jest intrygująca, ale też wprawia czytelnika w konsternację. Czy mamy ją lubić? Kibicować jej w dążeniach? Tutaj miałam pewność co do tego, że wolę zobaczyć, że Florence się mocno sparzy na swoich działaniach, niż że jej się wszystko udaje. Jednak jest to na tyle ciekawa postać, do tego niejednoznaczna, że z ciekawością śledziłam jej postępki. I te mniejsze, i także te większego kalibru. Jej nierozwaga, naiwność i gorączkowe działania napędzały fabułę do przodu. W pewnym momencie dziewczyna zostawiła gdzieś swój kompas moralny i życie brała już mniej poważnie, jakby uparcie dążąc tylko do swojego celu, bez zorientowania na czyjekolwiek uczucia. W starciu z demoniczną wręcz osobowością pisarki Helen/Maud, dziewczyna, zdawałoby się, objawia wszystkie swoje ciemne strony. Oczywiście, dla nas, zorientowanych dzięki osobie narratora, wydają się pewne sytuacje takie właśnie – nieuczciwe, egoistyczne, nonszalanckie. Bo pozór, który Florence tworzy, już być może taki niekoniecznie jest. Przynajmniej w jej mniemaniu. Dziewczyna ma się za niezwykle utalentowaną, nie bierze do siebie krytyki, a jeśli już to robi, to nie jest to szczere, tylko umotywowane kolejnym widmem sukcesu. Sukcesu, który nie nadchodzi. Owładnięta szalonym wręcz pędem osiągnięcia wysokiej pozycji w literackim świecie, w końcu musi wybuchnąć.

Patrycja

Patrycja

Trudno nie zgodzić się z Anią, że najciekawszą postacią powieści jest główna bohaterka – Florence Darrow. Chociaż ja widzę ją trochę inaczej. Moim zdaniem na bazie swoich życiowych doświadczeń wybrała pisarstwo jako swoje powołanie, ze względu na to, że jedynie w tym czuła się dobrze. Być może za sprawą jednej osoby, która w nią uwierzyła. Florence poczuła, że pisanie jest jej na tyle znane, czuje się w tym spełniona, dobra w tym, co robi, że za wszelką cenę postanowiła odnieść na tym polu sukces. 

Czy zawsze postępowała lojalnie wobec Helen? Czy w jej głowie zakiełkowało poczucie, że z chęcią zamieniłaby się z nią na życie? Czy w swoim zaślepieniu, nie doceniła swojej nowej szefowej, której sekrety mogły diametralnie odmienić życie Florence? Oczywiście, że tak. 

Kluczową rolę odgrywają pozory – Florence chce być jak najlepszą asystentką Maud Dixon. Stara się za wszelką cenę sprostać jej oczekiwaniom, coraz mocniej wcielając się w jej postać. Czasami dochodzi do absurdalnych sytuacji, w których młoda kobieta np. przepisując do komputera nową powieść, zaczyna wplatać w nią swoje własne słowa. 

Nie umiem ocenić, czy lubię główną bohaterkę. Na pewno jest ona intrygująca, pociągająca, czasami podejmuje zbyt szybko decyzje, nie bacząc na konsekwencję. Czy chciałabym ją mieć za swoją przyjaciółkę? Raczej nie, ze strachu o własną osobę.

PROBLEMATYKA

Anna

Anna

Pozorantka niezaprzeczalnie jest powieścią o wielkiej, wręcz chorobliwej ambicji. Mówi o ludziach pokroju Florence z uzasadnioną wręcz przesadą. Bo jak inaczej nazwać to, że tutaj fabuła aż ocieka skrajnością. Jak napisać powieść, to wielką. Jak porzucić skrupuły, to już całkowicie. Jak być samotnikiem, to całkiem wymazać swoją tożsamość i publikować pod pseudonimem. Zachowania bohaterek są odzwierciedleniem świata, w którym żyją. To taki świat, który nie pozwala na słabość, nie pozwala na sentymenty. To wyrachowane środowisko wydawnicze, gdzie liczą się układy, miejsce urodzenia i ukończona szkoła. To także środowisko, gdzie podcina się szybko skrzydła, ale także takie, które nie zapomina. Pozorantka pokazuje świat, który jest areną walki, czy słusznej i godnej, to już musi ocenić każdy czytelnik sam. Jednak rzeczywiście przedstawiona jest tutaj taka walka do upadłego, o każdy skrawek tego poletka sukcesu w literackim świecie. Kto jest zwycięzcą, a kto przegranym? Alexandra Andrews ciekawie snuje swoje rozważania w tym wątku, ale już za wiele zdradzić nie mogę.

Patrycja

Patrycja

Pozorantka jest oparta na trzech elementach, które zostały przedstawione we wstępie do Wielogłosu, a mianowicie – prawdzie, marzeniach i pozorach. Z tym że prawda jest mocno zafałszowana. Pokazuje skrzywiony obraz rzeczywistości wykreowany przez obie główne postacie: Florence i Helen. Stworzyły go być może dla bezpieczeństwa? Żeby się w nim skryć i bezpiecznie egzystować. 

Marzenia – o sławie, pieniądzach, wejściu w świat artystycznej bohemy z wielkim przytupem. Nieskrywane poczucie własnej wartości i przekonanie o swojej wyższości, dzięki którym uda się zrealizować jedyne, marzenie. Marzenie, które z czasem przybierając na sile, zakrawa na obsesję. 

Pozory, o których już wspominałam wyżej. Pozory stworzone do funkcjonowania w obecnym świecie. Dzięki, którym chce się osiągnąć własne cele, kosztem innych. Czy jest to poprawne moralnie? Absolutnie nie. Czy to sprawia, że powieść zyskuje charakter? Zdecydowanie tak.

STYL I JĘZYK

Anna

Anna

Stylistycznie i językowo Pozorantka trzyma wysoki poziom. Jest to debiut literacki i gdyby ta informacja nie była mi znana, to nie zorientowałabym się. Akcja jest wartka, fabuła toczy się płynnie. Tak jak pisałam, nie ma tutaj dłużyzn, skrajnie przeciągniętych opisów. Może brakuje trochę lepszego przedstawienia wyglądu dziewczyny (a może znowu to celowy zabieg w stosunku do Florence?), czy ciekawiej wykreowanej atmosfery Marrakeszu, Maroka. Powieść jest napisana dobrze, nie wybitnie, ani wyróżniająco się, bo myślę, że w tym gatunku też o to nowatorstwo jakoś trudno.

Patrycja

Patrycja

Co do języka i stylu – nie mam się do czego przyczepić. Biorąc pod uwagę, że jest to pierwsze dzieło autorki – oceniam je bardzo wysoko pod względem stylistycznym. Nie ma w nim zbędnych opisów, przydługich zdań, naukowego nazewnictwa. Język jest zrozumiały dla wszystkich.

WYDANIE

Anna

Anna

Samo wydanie niekoniecznie mi się podoba, okładka jest dość sztampowa i przeznaczona na nasz rynek, który tonie w tego typu literaturze. Szybkiej, wartkiej. W literaturze w stylu domestic, która rozgrywa się właśnie w na granicy thrillera, powieści psychologicznej, gdzie głównymi bohaterkami są właśnie kobiety, często uwikłane w jakieś tajemnicze sprawy, z tajemniczą przeszłością. Często w fabule też występują elementy przemocy. W Pozorantce znajdujemy jak najbardziej cechy wyżej wymienionego podgatunku kryminału, dla niektórych będzie to zachętą, by sięgnąć po powieść, dla innych będzie ją skreślać. Wracając do wydania i oprawy graficznej, podkreślę, że wydanie na rynek polski nie podoba mi się, zbytnio nawiązuje do okładek podobnych powieści, sugeruje jakiś dreszczowiec (oczywiście są tu wątki kryminalne i to całkiem sporo), a nie powieść właśnie z nurtu psychologicznego, domestic. Sam tytuł także nie oddaje w mojej ocenie zamysłu autorki, tytuł anglojęzyczny Who is Maud Dixon? zawiera w sobie dużo więcej głębi i rozwiązań interpretacyjnych.

Patrycja

Patrycja

Szczerze powiedziawszy, okładka mnie nie zachwyciła. Nie wyróżnia się niczym w porównaniu do innych książek. W moim odczuciu ginie na tle jej podobnych okładek. Na pewno nie zwróciłabym na nią uwagi na sklepowej półce. Nie przemawia do mnie zakrwawiony odpływ jakiegoś zlewu. Brak w niej głębi, przyciągnięcia uwagi, być może nawiązania do jakiegoś wątku fabuły. 

Okładki książek w wydaniach anglojęzycznych (Who is Maud Dixon?) są zdecydowanie ciekawsze – tajemnicze postacie kobiece, pejzaże z podróży czy nawet zwykły biały tytuł na granatowym tle. Okładka to najsłabszy element całej powieści. Trochę szkoda, bo o ile fabuła pochwalić się może dozą tajemniczości, tak okładka nijak się do niej ma.

SŁOWEM PODSUMOWANIA

Anna

Anna

Pozorantka ma w sobie duży potencjał, by przyciągnąć czytelnika i nie pozwolić mu odetchnąć podczas lektury. Napięcie budowane jest szybko, od razu wrzuceni jesteśmy w wir ciekawych wydarzeń, takich, które nie pozwalają oderwać się od lektury. Głowimy się nad zagadką, głowimy się nad bohaterkami, ciężko też nam przewidzieć ostateczny twist fabularny – to się Aleksandrze Andrews udało. Tak zarysować fabułę, tak zarysować bohaterki, że czytelnik płynie z powieściowym prądem, daje się wciągnąć w wir zdarzeń, że nie zdąża po prostu wymyślić rozwiązania zagadek, które go trapią.

Patrycja

Patrycja

Uważam, że Pozorantka jest udanym debiutem literackim. Dotyka interesujących tematów, a intrygi i tajemnice budzą żywe zainteresowanie. Nie do końca udało mi się przewidzieć zakończenie, ale to tylko jest na plus dla książki. Mnogość wątków, poznawanie prawdziwej natury bohaterów wspaniale działa na wyobraźnię. To wszystko sprawia, że Pozorantkę czyta się z dużym zainteresowaniem.

Fot.: W.A.B

Write a Review

Opublikowane przez

Anna Sroka-Czyżewska

Na zakurzonych bibliotecznych półkach odkrycie pulpowego horroru wprowadziło mnie w świat literackich i filmowych fascynacji tym gatunkiem, a groza pozostaje niezmiennie w kręgu moich czytelniczych oraz recenzenckich zainteresowań. Najbardziej lubię to, co klasyczne, a w literaturze poszukuje po prostu emocji.

Patrycja Słodownik

Uwielbia spędzać czas na czytaniu książek z gatunku: thriller, horror, kryminał. Kocha mocne wrażenia, intrygi, tajemnice oraz niejednoznaczne postaci. Nie pogardzi książkami o rozwoju osobistym, w myśl zasady, że człowiek uczy się o sobie przez całe życie. Wolny czas spędza także w kinie i teatrze. Nie lubi nudy, więc stara się wycisnąć życie jak cytrynę!

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.