Wymyślone miasto Lwów

Lwów przez Szczerka wymyślony – Ziemowit Szczerek – „Wymyślone miasto Lwów”

Jeździ sobie Szczerek do Lwowa i próbuje uchwycić i – co już całkiem karkołomne, opisać lwowskie genius loci. Czy ta trudna, niemożliwa wręcz sztuka, jakimś zagadkowym sposobem mu się udaje? Wymyślone miasto Lwów autorstwa Ziemowita Szczerka (inna nasza recenzja tej publikacji tutaj) to zbiór lwowskich impresji układających się we wzruszający, a zarazem ironiczny, przesiąknięty miłością do tego wyjątkowego miasta, esej. Jakimś cudem Szczerek uchwycił ducha i magię Lwowa – miasta na pograniczu jawy i snu, miejsca utkanego ze wspomnień, opowieści, tęsknot, miasta duchów, miasta istniejącego być może już tylko w sferze imaginacji. A zarazem boleśnie konkretnego miejsca na mapie, po którego ulicach błądzą nie tylko zagubione na pograniczu światów duchy, wspomnienia i zamierzchłe nostalgie, ale też spacerują, śpieszą do pracy czy włóczą się, chłonąc atmosferę miejsca – zwyczajni, żywi ludzie. Lwów – miasto ni to nasze, ni nie nasze, miasto opuszczone, bezpańskie, choć przecież czyjeś, niesione w tysiącach historii, miasto z mitu, za sprawą Ziemowita Szczerka, który tenże mit dekonstruuje i zarazem utrwala, staje się jeszcze bardziej legendą i jeszcze bardziej nostalgią.

Raport z wymyślonego miasta

Ziemowit Szczerek buduje w swoim reportażu-impresji wielopiętrową, utkaną z mitu, wspomnień, ale i zwyczajnej teraźniejszości opowieść-przypowieść o mieście dla nas wyjątkowym. A zarazem mieście będącym symbolem wszystkich miast opuszczonych, wbrew woli, zrządzeniem nieczułej historii, porzuconych, osamotnionych, a przecież w ramach przedziwnej dziejowej sprawiedliwości na nowo pokochanych i wypełnionych życiem. Wymyślone miasto Lwów to epopeja utkana z ledwie uchwytnych prób uchwycenia ducha tego przeczołganego przez okoliczności, miejsca.

Szczerek robi wiele, by wydrzeć Lwowowi jego tajemnice. Odwiedza modne lokale i szemrane blokowisko. Fraternizuje się z sędziwą Polką, wciąż mieszkającą na „zaprzeszłej” dzielnicy. Rozmawia z menelami i artystami. Bada wszechobecne ślady polskiej tam obecności i tropi ukraińską codzienność.

Miasto, którego nie ma. Chociaż jest

I opisuje Lwów. Polski, ukraiński, galicyjski, rosyjski, radziecki, austro-węgierski, żydowski. Lwów artystów i przestępców, Lwów ze sfery mitu i ten zwyczajny, wypełniony targowiskami, bazarami, knajpami. Miasto o skomplikowanej tożsamości, miasto – palimpsest, odsłaniające przed dociekliwym poszukiwaczem swoje kolejne warstwy, tylko po to, by dać pewność, że nigdy nie odsłoni się do końca, że nigdy nie da się zupełnie poznać. Tym bardziej że Lwów żyje, a kolejne pokolenia dokładają mu kolejne warstwy złożone z ich historii.

W tym mieście stare drzewa, dachy kamienic, drewniane parkiety, kamienne gzymsy, brukowane uliczki, wyłaniające się spod opadających warstw tynku napisy, nieustannie przypominają o polskiej, galicyjskiej, żydowskiej przeszłości, a Szczerek zdaje się wierzyć, że owa przeszłość to poważny i zasadniczy element lwowskiego genius loci. I tak, spod warstwy Szczerkowskiej ironii, co i rusz uderza w czytelnika fala (niezamierzonego?) sentymentalizmu. Bo Szczerek patrzy na Lwów, mimo wszystko, z czułością. I bardzo trudno się tą lekturą nie wzruszyć i trudno o niej, ot tak, zapomnieć.

Ta fascynująca włóczęga po lwowskich zaułkach, zakamarkach i salonach, po starym i nowym mieście, po polskiej starówce i poradzieckich blokowiskach dostarcza strawy dla umysłu i dla ducha, dla intelektu i dla zmysłów. Trudna sztuka opisania nieuchwytnego, „chyba, na pewno” się Szczerkowi udała. Wspaniała lektura, gorąco polecam.

Fot.: Wydawnictwo Czarne


Przeczytaj także:

Recenzja książki: Najgłębsze Południe. Opowieści z Natchez. Missisipi

Wymyślone miasto Lwów

Write a Review

Opublikowane przez
Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *