Książki,Recenzje

Niepotrzebne dusze — Shaun Tan — „Opowieści z głębi miasta”[recenzja]

Opowieści z głębi miasta
Opowieści z głębi miasta

Sięgając po książkę ilustrowaną Opowieści z głębi miasta autorstwa nieocenionego Shauna Tana, należy być gotowym na przygodę. Nie jest to bowiem zwyczajna lektura. Czytelnik zostanie zabrany w kompletnie odjechaną, abstrakcyjną podróż. Będzie podążać ścieżkami wytyczonymi przez nieokiełznaną wyobraźnię autora. Zwiedzać nieistniejące (chyba, bo kto to wie), światy. Zaglądać pod powierzchnię rzeczywistości. Kwestionować naturę tejże rzeczywistości. Widzieć rzeczy niedostrzegalne. Poznamy świat, który wykoleił się z torów pospolitości. Zajrzymy do brzucha rekina. Będziemy świadkami inwazji motyli. Przekonamy się, co stanie się, gdy nasz szef z chwili na chwilę, ot tak, zamieni się w płaza. Przypomnimy sobie czasy, zanim „niewidzialna ręka rynku” skrępowała nam wyobraźnię. I, co najważniejsze, przypomnimy sobie, że zwierzęta tego świata mają własne powody, by istnieć.

Shaun Tan to artysta wybitny i całkowicie, niepodważalnie wyjątkowy. Jeden z nielicznych twórców obdarzonych dziką, nieposkromioną wyobraźnią, która pozwala przenicować i wybebeszyć rzeczywistość. Przypomina mi nieco Tima Burtona z czasów, kiedy jeszcze potrafił robić filmy. Opowieści z głębi miasta oferują szaloną podróż po peryferiach istniejącego świata. Śmiało przekraczają ustalone granice, dekomponują bezpieczne narracje, do jakich przywykliśmy i zwodzą, prowadząc na manowce. W baśniowe rewiry, gdzie wszystko jest możliwe, bo rządzi tam czysta magia. I tym właśnie jest sztuka tworzona przez Shauna Tana – czystą magią.

Opowieści z głębi miasta zwodzą na manowce także formalnie. Jeśli, potencjalny czytelniku, oczekujesz określonej konwencji bądź trzymania się twardych gatunkowych wytycznych – czeka cię niespodzianka. Ta przepięknie wydana przez Kulturę Gniewu książka jest bowiem swobodnym kolażem poezji, prozy i cudnych, wizualnie olśniewających grafik. Poetyckie zmyślenie, zaduma nad kondycją nie-ludzkich mieszkańców tej ziemi, zaskakujące, nieoczywiste skojarzenia trącące lynchowską fantazją i wszechogarniające współczucie – na takich fundamentach autor zbudował minifabuły składające się na wielką przypowieść o absurdzie, niedorzeczności i magii istnienia.

Zwierzęca perspektywa

Shaun Tan jest artystą totalnym. To rysownik, malarz, ilustrator. A także prozaik i twórca nagrodzonego Oscarem krótkometrażowego filmu The Lost Thing. Jak również współtwórca wzruszającej animacji Wally. Jego Opowieści z głębi miasta będące, jak już wspomniałam, kolażem różnych form, są dziełem idealnie ilustrującym (dosłownie!) wrażliwość Tana. Artyście udaje się wzbudzić w czytelniku maksymalną ilość emocji  przy użyciu minimalnej ilości słów. Generalnie – dominuje obraz. Choć zdarzają się też historie nieco bardziej rozbudowane, jak ta o znikającej świni czy o srebrzycy, która żyje pod nieboskłonem. Wszystkie zawarte w zbiorze opowieści mają konwencję przypowieści – autor buduje wielopoziomowe metafory, zostawia niedopowiedzenia, dając pole do popisu wyobraźni czytelnika.

Czytając Opowieści…, miałam wrażenie, że autor zdaje się namawiać czytelnika do przyjęcia, przynajmniej na czas lektury, perspektywy zwierzęcia. I do zastanowienia się, kim my, ludzie, jesteśmy z perspektywy zwierząt. Jak mogą nas postrzegać. Do próby wyobrażenia sobie co naprawdę może czuć zwierzę. Znakomite ćwiczenie dla wyobraźni. Konkluzja z lektury jest niestety chyba dość smutna. W jej trakcie nabrałam przekonania, że zwierzęta widzą w nas potwory. Jak świnia, która znika, po trochu, kawałek po kawałku, czy raczej: plasterek po plasterku. Czy konie, które wiedzą, że zwierzęciu nie może przytrafić się nic gorszego, niż przynosić człowiekowi jakiś dochód. Albo zastrzelony na drodze nosorożec, o którym nikt nie widział, że to był ostatni. 

Jak wspomniałam, Shaun Tan jest bardziej rysownikniem, malarzem, słowem – raczej twórcą wizualnym niż pisarzem. I choć, w moim odczuciu, słowu pisanemu jego autorstwa nie brakuje absolutnie niczego, to ilustracje są w Opowieściach z głębi miasta po prostu obłędne. Poetyckie i kompletnie surrealistyczne zarazem. Kojarzą się z jakąś mocno niepokojącą dystopią, a równocześnie wzbudzają tęsknotę za zapomnianym, bądź nigdy nieistniejącym światem o całkiem innym, niż nasz, porządku. W tych ilustracjach niesłychanie wymowna jest cisza – niewiele się tam dzieje, są uderzająco skromne, a mimo to – wstrząsają. Tan posługując się obrazem jako niemym środkiem wyrazu, paradoksalnie przemawia w imieniu istnień innych niż ludzkie – również głosu pozbawionych.

Baśniowe przypowieści

Ta wspaniale ilustrowana książka, wypełniona poezją, baśniowymi przypowieściami i magią traktuje, moim zdaniem, o relacji człowieka ze środowiskiem, o nonsensownej eksploatacji i pozbawionym wdzięku i fantazji deprecjonowaniu wszystkiego, co nieludzkie. O absurdalnym niszczeniu piękna dla korzyści, bądź ot tak, po prostu, bez wyraźnej przyczyny. Autor o kwestiach trudnych i smutnych pisze jednak w sposób daleki od moralizowania czy pouczania – częstokroć ironiczny lub podszyty czarnym humorem. Opowiadania i poezja, które składają się na lekturę, dają jednak ogromne pole do interpretacji i jest to niepodważalny atut tej publikacji. Opowieści z głębi miasta to lektura otwierająca na dziecięcą wrażliwość. Zasmucająca, ale też wzruszająca i olśniewająco piękna. To jedna z tych książek, do których wraca się wciąż i wciąż, by odkrywać nowe, fascynujące światy. I przypominać sobie, że ten świat nie należy tylko do nas.

Fot. Kultura Gniewu


Przeczytaj także:

Recenzja komiksu Wilk

Recenzja komiksu Judasz

Podobne wpisy:

Ocena ogólna:9.5
9.5Ocena ogólna

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone gwiazdką *