Zdarzyło się nad jeziorem mystic

Rozstania i powroty – Kristin Hannah – „Zdarzyło się nad jeziorem Mystic” [recenzja]

Zdarzyło się nad jeziorem Mystic to najnowsza książka Kristin Hannah, autorki, którą niezmiernie polubiłam za sprawą słynnego Słowika. Jest to trzecia książka tej autorki, po którą miałam okazję sięgnąć, i wiązałam z nią wielkie nadzieje. Nie da się ukryć, że Kristin Hannah stawia na emocje, estetykę języka, prawdziwość uczuć. Z banalnej historii potrafi wyczarować coś pięknego, niepowtarzalnego, iście magicznego. Mimo że jej twórczość można zaliczyć do typowo „kobiecych”, pełnych sentymentów i melancholii, nie można stwierdzić, iż przygody literackie, które może zafundować ta autorka czytelnikowi, nie są ekscytujące. Czy Zdarzyło się nad jeziorem Mystic to historia, którą można uznać za kolejny sukces autorki? 

Życie Annie wydaje się idealne. Ma piękny dom, dorastającą córkę, miłość. To właśnie na miłości i mężu pragnie się skupić, gdy córka wyjeżdża na jakiś czas z domu, jednak niespodziewanie dzieje się coś, co burzy idealny spokój kobiety. Blake, jej mąż, oświadcza, że zakochał się w innej i żąda rozwodu.

Kobieta, która przez ponad dwadzieścia lat była jedynie żoną i matką, przeżywa dramat. Nie wie, co ze sobą zrobić, a tym bardziej – jak poradzić sobie ze stratą. Postanawia na jakiś czas wyjechać w swe rodzinne strony – do ojca Hanka. I to właśnie tam, w małym miasteczku Mystic spotyka swoją pierwszą miłość – Nicka Delacroix. Okazuje się, że Nick również zmaga się z wielkimi problemami – nie potrafiąc poradzić sobie ze śmiercią żony, popada w alkoholizm, zaniedbując przy tym swą córeczkę, cierpiącą na zaburzenia emocjonalne.

Annie postanawia zająć się małą Izzy i wyciągnąć Nicka z kłopotów. Cała trójka pragnie wyleczyć swe rany, a gdy Annie w końcu odzyskuje nadzieję na szczęście, niespodziewanie dzieje się coś, co zmusza kobietę do dokonania ważnego wyboru. Przed takim wyborem nie powinna stawać żadna kobieta.

To, co niezaprzeczalnie podobało mi się w powieści Kristin Hannah, to oczywiście przyjemny styl. Autorka tak pięknie operuje językiem, że aż chce się czytać i zapamiętywać każde porównanie, każdą metaforę. Wszystko jest tak estetyczne i dopracowane – prawdziwa literatura piękna!

Na uwagę zasługują również opisy fantastycznej, tajemniczej przyrody. Autorka Zdarzyło się nad jeziorem Mystic potrafi na karty książki przenieść magiczną moc, jaką posiada Matka Natura. Gdy czytałam o klimatycznym miasteczku Mystic, miałam wrażenie, że znam je od zawsze – każdy zakamarek, każdą tajemnicę, każdy ciemny, leśny kąt. Czułam zapachy, słyszałam rechot żab, potrafiłam dostrzec mgłę unoszącą się nad jeziorem. To właśnie uwielbiam w dziełach Kristin Hannah; podobne odczucia towarzyszyły mi podczas lektury Wielka Samotność, kiedy to autorka opisywała uroki Alaski.

Muszę jednak przyznać, że historia, która wydarzyła się nad jeziorem Mystic, nie porwała mnie tak bardzo, jak poprzednie dzieła autorki, które miałam okazję czytać. Brakowało mi zaskoczenia. Wszystko było bardzo przewidywalne i niestety łatwo było domyślić się, w jakim kierunku wszystko się potoczy.

Choć Zdarzyło się nad jeziorem Mystic opowiada historię bolesną i trudną – w końcu mnóstwo w niej ludzkich dramatów, które mogą zdarzyć się każdemu z nas – zbyt wiele było w niej… płaczliwości. Bohaterów niestety nie dało się lubić – może poza małą Izzy – gdyż byli nieciekawi i wręcz irytujący. Użalanie i roztkliwianie się nad sobą, morze łez na każdym kroku i to niezdecydowanie, które sprawiało, że miało się ochotę krzyknąć do bohatera: opamiętaj się w końcu! – powodowały, że momentami powieść Kristin Hannah męczyła mnie.

Książka jak najbardziej ma swoje plusy i dobre strony. Styl i fascynujące opisy uratowały historię, jakich wiele – o powrotach i rozstaniach – od pospolitości czy zwyczajności. Niestety, zabrakło w niej tego czegoś, co zazwyczaj wyróżnia dzieła autorki. Najbardziej zasmucił mnie fakt, że książki Kristin Hannah najczęściej określane są jako te, które dają nadzieję – i tak też było w przypadku wspaniałego Słowika czy klimatycznej Wielkiej Samotności. Tutaj jednak zbyt wiele łez sprawiło, że każda scena z płaczem czy powstrzymywaniem się od płakania stawała się dobijająca, budziła rozczarowanie. Autorka najprawdopodobniej chciała wywołać w czytelniku duże emocje, jednak osiągnęła odwrotny efekt.

Mimo tej słabszej od pozostałych pozycji wciąż lubię autorkę Słowika. Nikt tak pięknie nie operuje językiem i widać to także w Zdarzyło się nad jeziorem Mystic. Oceńcie sami, czy historia Annie i Nicka porwie was. Chociażby dla klimatycznego miasteczka Mystic warto zapoznać się z lekturą.

Fot.: Świat Książki


Przeczytaj także:

Recenzja książki  Dzikie serce

Zdarzyło się nad jeziorem mystic

Write a Review

Opublikowane przez

Natalia Chrobok

Wszystkie niewypowiedziane słowa.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.