Tygodnik popowego konesera #14

popowego konesera

Pop poprzedniego tygodnia charakteryzuje się naprawdę wysokim poziomem. Enigmatyczne panie z Norwegii wciąż potrafią szargać nerwy, rapowy kaznodzieja proponuje ciekawy powrót do przeszłości, znany syn znanego ojca pokazuje swój talent szerszemu gronu odbiorców, a reprezentant australijskiej psychodelii podrzuca fanom smakowity bonus. Od pędzącego na złamanie karku peletonu odłączył się tylko Miguel. Miłego odsłuchu i do zobaczenia za tydzień!

Smerz – Half Life

+ (pop wysokiej jakości)

Po wyśmienitym No Harm, skandynawski duet raczy nas czymś znacznie bardziej radykalnym.  Otrzymujemy manifest bezkompromisowości, który jest swoistym rozwinięciem niepokornej estetyki poprzedniego singla. Zapomnijcie o subtelnej melodyjności utworu sprzed kilku tygodni, albowiem Half Life atakuje upiorną, zimową aurą, zdolną wywołać dreszcze nawet u największego twardziela. Wyszeptane w takt nerwowego podkładu wokale egzystują w intrygującym zawieszeniu pomiędzy erotyzmem i turpizmem, szkicując w umysłach odbiorców niepokojący obraz lynchowskiego koszmaru, rodem z Inland Empire.

Smerz – Half life

 

Talib Kweli – Travelling Light

+ (pop wysokiej jakości)

Świeży zastrzyk adrenaliny od legendy wrażliwego na socjopolityczne udręki hip-hopu, sprawnie żeniący organiczne brzmienia z nokautującą liryką gospodarza oraz gościnnie występującego Andersona Paaka. Członek legendarnej grupy Black Star zachwyca witalnością, której mogliby mu pozazdrościć o kilkanaście lat młodsi koledzy po fachu. Ta kolaboracja to dowód na to, że rap retro wcale nie musi być przeterminowany.

 

Jaden Smith – Falcon

+ (pop wysokiej jakości)

Bycie synem Willa Smitha to prawdopodobnie najgorsza robota na świecie. Pokutnicze noszenie słynnego nazwiska automatycznie skazuje na długoterminową terapię psychiatryczną. Potomstwo znanych osobistości często nie wytrzymuje presji sprowokowanej przez niekończący się korowód porównań dorobku seniorów oraz juniorów, skazując siebie samych na życie w cieniu bardziej docenianego członka rodziny. Na szczęście Jaden jest chłopakiem o stalowych nerwach, który potrafi obezwładnić okrucieństwo opiniotwórczych mediów. Dziewiętnastolatek na naszych oczach powstaje niczym feniks z popiołów, zostawiając w tyle mierną karierę filmową, zawstydzająco niedojrzałe tweety oraz wizerunek pretensjonalnego dzieciaka. Falcon w efektowny sposób remontuje jego lekko nadszarpniętą reputację.

 

Tame Impala – List Of People (To Try And Forget About)

+ (pop wysokiej jakości)

Apostoł nostalgicznego, gitarowego grania idzie w ślady Sufjana Stevensa i podobnie jak twórca Carrie & Lowell, wypuszcza kompilację odrzutów ze swojego poprzedniego krążka. Jedną z kompozycji, która nie weszła w skład ostatecznej tracklisty albumu Currents jest List Of People (To Try And Forget About). Brzmienie wspomnianego utworu można opisać jako bardziej chropowaty wariant syntetycznej psychodelii, definiującej obecną kreatywną trajektorię Kevina Parkera. Bardzo przyjemny, pstrokaty chaos.

 

Miguel – Pineapple Skies

– (pop niskiej jakości)

No cóż… Gloryfikacja Prince’a nie jest sama w sobie czymś złym, ale dobrze by było manifestować ją w nieco mniej odtwórczy sposób. Mimo trzech albumów na koncie (i czwartego, który właśnie się pichci), Miguel wciąż piastuje urząd prezesa fan-clubu “klasycznego” r&b,  skupionego na nieustannej reinterpretacji sprawdzonych motywów. Niegdyś wierzyłem, iż amerykański wokalista w końcu przeistoczy się w dojrzałego artystę, ale pokłady mojej cierpliwości chyba zostały całkowicie wyczerpane.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *