Hitman

Zlikwidować demona? Potrzymaj mi piwo! – Garth Ennis, John McCrea – „Hitman”, tom 2 [recenzja]

Nieokrzesani bohaterowie znaleźli swoją niszę w komiksowych wydawnictwach, przełamując ostatecznie mit o tym, że komiksy superbohaterskie są tylko dla nastolatków. Imprint DC Black Label kontynuuje spuściznę DC Vertigo, publikując serie komiksów, które są kierowane do pełnoletniego odbiorcy. Jednym z takich łobuzów jest Tommy Monaghan, znany szerszej publiczności jako Hitman. O pierwszym tomie już pisałem, więc jeśli przeoczyliście – zapraszam do nadrobienia zaległości. Jest to o tyle istotne, że znajomość poprzedniego zbioru jest konieczna, aby zrozumieć wydarzenia odbywające się w opowieściach w tomie drugim. Aczkolwiek Hitman niewiele się zmienił – wciąż ładuje się w niebezpieczne akcje, chociaż uparcie postanawia działać według własnego kompasu moralnego.

Drugi tom serii Hitman rozpoczyna się opowieścią Lokalni bohaterowie, który jest jednocześnie kontynuacją głównego wątku historii Tommy’ego Monaghana. Po ogromnej rozróbie Hitman znalazł się na celowniku służb zarówno publicznych, jak i tych mniej oficjalnych. Ponieważ jest człowiekiem o niejednoznacznej moralności, służby porządkowe i tajne agencje wywiadowcze nie mają pewności, jaki będzie następny krok Hitmana. Nie mówiąc już o tym, że biorąc sprawiedliwość w swoje ręce, Monaghan po prostu rujnuje statystyki. No i jest w końcu bardzo niebezpiecznym człowiekiem o supermocach. Plan jest więc prosty – albo Hitman się ukorzy i będzie współpracował, albo zginie. I wygląda na to, że wszyscy wolą drugi wariant. Wszyscy oprócz Tommy’ego.

Kierowany osobistą wendettą, chęcią przeżycia oraz – tak tylko przy okazji – zarobienia pokaźnej sumki Hitman pozwala się wciągnąć w kolejną kabałę. Powoduje to nieoczekiwane spotkanie z Zieloną Latarnią, współpracę z rozchwianą emocjonalnie policjantką, a w efekcie dostajemy ponowną rozróbę z godnym superbohaterów rozmachem. Akcja w Lokalnych bohaterach płynie wartko, poznajemy nowe postaci (wiecznie pijany i opowiadający wierutne bujdy o swoich heroicznych wyczynach Sixpack idealnie wpisuje się w poziom humoru Hitmana i jego jeszcze zobaczymy w kolejnych opowieściach), a klasycznym już smaczkiem jest pojawienie się u boku Hitmana bardziej popularnych bohaterów z uniwersum DC.

Kolejną opowieścią kanoniczną w drugim tomie jest As zabójców, w którym Garth Ennis i John McCrea kontynuują tym razem nadprzyrodzony wątek z tomu numer 1. Piekielne demony nie zapomniały o haniebnej porażce, której doznały podczas ostatniego spotkania z Hitmanem. Planują zemstę, posyłając po duszę Monaghana ponownie swojego sługę Mawzira. To zdecydowanie najlepsza historia w tym tomie – matulu, co tu się dzieje! Tommy angażuje się w intymną relację, co ma również swoje konsekwencje, aby pokonać demona, rozpoczyna współpracę z Catwoman, a Sixpack pokazuje, na co stać jego pierwszorzędną ekipą nazywaną Ustęp Ósmy. No i powrót Etrigana! Pokochałem tego rymującego demona od pierwszego wierzenia i cieszy mnie rozszerzenie jego wątku. Bardzo dobra lektura, którą przeczytałem dwa razy, bo raz to było za mało.

Tom drugi oferuje również krótsze opowieści epizodyczne, w których twórcom puszczają wszelkie hamulce i bawią się konwencjami znanymi szeroko w popkulturze. Tytuł jednej z nich – Noc zombie w oceanarium Gotham – mówi wszystko. Hitman dostaje zlecenie na odnalezienie szalonego naukowca, który planuje przetestować gaz bojowy ponownie uruchamiający szare komórki w martwym ciele. Wariat w laboratoryjnym kitlu postanawia przetestować substancję na zwierzętach, co dla Hitmana oznacza noc żywych zwierzęcych trupów. Uśmiałem się porządnie, bo śmiercionośne zombie-pingwiny i mordercze zombie-foki wyglądają zabawnie, a sama historia jest pełna gagów i mrugnięć okiem do czytelnika.

Pocałuj mnie to miłosny epizod Hitmana, w którym zarówno on bliżej poznaje swoją wybrankę, jak i my bliżej poznajemy ich rozwijającą się relację, która jest istotna dla ogólnej historii głównego bohatera, ale mało ciekawa dla czytelnika. I do tego ten niesmaczny żart o rodzince co wieczór śpiewającej hymn Trzeciej Rzeszy. No niby jechanie po bandzie pasuje do twórców, ale dla mnie było to przegięciem. Ostatnia historyjka to pastisz Opowieści wigilijnej – ot, gburowaty facet niecierpiący świąt, wpada do kotła z substancjami promieniotwórczymi (klasyk w stylu komiksów superbohaterskich) i postanawia siać świąteczne zło. Zlecenie na Mikołaja jest sympatyczną lekturą, okraszoną uroczą narracją rymowaną w stylu klasycznych baśni dla dzieci. Oczywiście w wykonaniu duetu Ennis & McCrea jest to baśń dla dorosłych, z równie nieodpowiednią dla dzieci puentą.

Drugi tom Hitmana na pewno jest godny lektury, bo w znanym już dla siebie zawadiackim stylu Garth Ennis i John McCrea bawią się postacią Tommy’ego Monaghana, tworząc opowieści wypełnione humorem – może nie są to żarty najwyższych lotów, ale mają swój urok – nie zapominając jednocześnie o ciekawej historii. Tom jest tym bardziej logiczny, że opowiada historię z całego roku życia głównego bohatera. Zgodnie z zapewnieniem wydawcy, nie jest to komiks dla osób niepełnoletnich, natomiast dorośli powinni docenić inwencję twórczą autorów. Dobra zabawa gwarantowana, a spodziewam się, że kolejne tomy zaowocują nowymi dawkami Hitmana w najlepszym wykonaniu.

Fot.: Egmont

Hitman

Write a Review

Opublikowane przez

Patryk Wolski

Miłuję szeroko rozumianą literaturę i starego, dobrego rocka. A poza tym lubię marudzić.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.