Głos Kultury

0

Dwa światy, jeden sukces – Matt Ross – „Captain Fantastic” [recenzja]

Niedawno na ekranach (wybranych) polskich kin zagościł film, którego światowa premiera miała miejsce ponad rok temu. Film niezwykle ciepło przyjęty zarówno przez krytykę, jak i widzów; wreszcie film, za który wcielający się w główną rolę Viggo Mortensen otrzymał nominację do Złotego Globu oraz Oscara za pierwszoplanową rolę męską. Dlaczego więc nie w każdym multipleksie można cieszyć oko seansem Captain Fantastic? Ano dlatego, że daleko dziełu Matta Rossa (współtwórcy m.in. American psycho czy 12 małp) do hollywoodzkiej superprodukcji, która wypełni kinowe sale po brzegi, daleko do kina dla mas. Mimo to film znalazł swoich odbiorców, wśród których mnożą się głosy jakoby Captain Fantastic był istną perełką w morzu nijakości cotygodniowych premier dużego ekranu. Komplement być może trochę na wyrost, nie da się jednak zaprzeczyć, że dzięki połączeniu kina niszowego z tym przyswajalnym dla przeciętnego „niedzielnego kinomana”, a także poruszeniu tematów, nad którymi warto zatrzymać się i zastanowić, udało się stworzyć obraz, który na długo zapada w pamięć.

zapomniany walc 0

Piątkowa ciekawostka o…: „Zapomniany walc”

Dzisiejsza ciekawostka będzie odrobinę nietypowa, bo nie dość, że mówić będzie o książce, to w dodatku o takiej, która jeszcze nie miała swojej premiery w Polsce. Jeśli śledzicie naszą stronę, to na pewno wiecie już, że w kwietniu na księgarniane półki trafi książka nagrodzonej Bookerem Anne Enright pod tytułem Zapomniany walc. Książkę wydaje u nas Wiatr od Morza i choćby dlatego można mieć pewność, że będzie to powieść co najmniej dobra. Gdańskie wydawnictwo bowiem ma dar do wyszukiwania literackich perełek, po przeczytaniu których zachodzimy w głowę, jaki cudem nikt wcześniej nie wydał tego w Polsce. O premierze książki, którą Głos Kultury ma przyjemność objąć patronatem medialnym, pisaliśmy już tutaj, ale jest pewna ciekawostka na temat Zapomnianego walca, która zasługuje na osobny artykuł. Wykorzystujemy więc naszą cotygodniową Piątkową ciekawostkę, by opowiedzieć Wam o wyjątkowej ścieżce dźwiękowej powstałej specjalnie na potrzeby czytelników, którzy zasiądą do lektury dzieła Anne Enright.

Personal shopper 0

W rozmiarze medium – Olivier Assayas – „Personal shopper” [recenzja]

Personal Shopper to nietypowy film i takie również krążą o nim opinie – obraz w reżyserii Oliviera Assayasa zdążył się już spotkać zarówno z gwizdami, jak i owacjami na stojąco. Szczerze mówiąc, nie umiem powiedzieć, dlaczego tak skrajne i jednocześnie dość burzliwe emocje wywołuje ta produkcja – nie jest, w moim odczuciu – ani wybitnie zła, ani wybitnie dobra. Z pewnością natomiast jest intrygująca – zarówno pod względem fabuły i tematyki, jaką podejmuje, jak i poprzez hybrydę gatunkową, jaką poniekąd jest. Personal shopper ma w sobie zarówno elementy horroru, jak i thrillera, jest opowieścią metafizyczną, jak i momentami bardzo mocno zakotwiczonym w realnym życiu dramatem. Tę nietypową produkcję, z Kristen Stewart w roli głównej, Głos Kultury objął patronatem medialnym.

Miracleman 0

Boska utopia – Alan Moore – „Miracleman” [recenzja]

Najważniejsza historia o superbohaterach, której fani nigdy nie przeczytali – tymi słowami rozpoczyna się wstęp wprowadzający polskich czytelników w niezwykły świat Miraclemana. Jest w tym zdaniu wiele prawdy, ja bowiem, mimo że nie uważam się za całkowitego komiksowego laika, nigdy o tej serii nie słyszałem, a po skończeniu lektury jeszcze długo siedziałem z otwartą gębą, myśląc o tym, jak genialna i wizjonerska była ta historia. Tym bardziej zaskakuje fakt, że tzw. „pierwotny scenarzysta” zdecydował się całkowicie usunąć z niej swoje nazwisko (nie do końca jasne są powody, najprawdopodobniej poszło jednak o honorarium i prawa autorskie). Scenarzystą tym bowiem jest człowiek, którego fanom komiksów nie trzeba specjalnie przedstawiać – Alan Moore. Tym, którzy jakimś cudem nie kojarzą tego nazwiska, wspomnę tylko, że jest to autor wielu kamieni milowych w historii komiksu, odpowiedzialny za chociażby takie kultowe tytuły jak Strażnicy, V jak Vendetta czy Batman: Zabójczy żart. Miracleman był jedną z jego pierwszych historii, lecz nawet debiutujący Moore potrafił pokazać swój kunszt i opowiedzieć historię robiącą wrażenie na czytelniku do dzisiaj.