Głos Kultury

0

Muśnięcie – Camilla Läckberg – „Latarnik” [recenzja]

Trzymająca równy poziom saga o Fjällbace, powiadająca każdorazowo o innej zagadce kryminalnej, a jednocześnie skupiająca się na wątku obyczajowym, czyli życiu głównych bohaterów – Patricka i Eryki – a także innych mieszkańców niewielkiej szwedzkiej miejscowości, wyjątkowo nieco obniżyła loty w powieści Syrenka. Choć było to tylko moje odczucie, a wielu czytelników oceniło tę część cyklu bardzo wysoko. Nie zniechęciło mnie to jednak do kontynuowania przygody z prozą Camilli Läckberg. Z przyjemnością i nadziejami sięgnięłam po audiobooka, czytanego przez Marcina Perchucia, będącego kolejnym tomem cyklu. Na szczęście Latarnik okazał się być powieścią lepszą i o wiele bardziej wciągającą niż poprzednia część.

Azyl 0

Co jest grane #83

Kolejny tydzień mija, nie wiedzieć kiedy, kolejne zimowe dni odchodzą w zapomnienie, a my jesteśmy coraz bliżej wiosny. Również ceremonia rozdania Oscarów zbliża się wielkimi krokami, a już jutro na ekrany kin wchodzi jeden z filmów nominowanych w najważniejszej kategorii. O najlepszy film walczyć będzie bowiem produkcja Ukryte działania. Poza tym do kin będzie można wybrać się także na Pokot Agnieszki Holland, film xXx: ReaktywacjaPlanetarium, a także kolejną polską komedię romantyczną Porady na zdrady. Znalazło się miejsce również dla filmu Praktykant, który był singapurskim kandydatem do tegorocznych Oscarów w kategorii: film nieanglojęzyczny – obraz ten Głos Kultury objął patronatem medialnym. Mamy również aż dwie propozycje dla młodszych widzów – Barbie w świecie gier i tradycyjną animacę pod tytułem Wielka wyprawa Molly. Poniżej znajdziecie parę słów o tych produkcjach – mamy nadzieję, że pomożemy Wam dokonać wyboru. Miłej lektury!

0

Osobliwości – Grzegorz Bogdał – „Floryda”[recenzja]

Ta niewielka niebieska książeczka kryje w sobie całą paletę osobliwości – od prostytutki piszącej list do „głowy” kościoła rzymskokatolickiego, przez syna, który odrąbuje matce głowę, po sobowtóra lidera Queen – Freddiego Mercury’ego. Większość czytelników jednak pewnie zapamięta zdanie jednej kobiety, która mówi: więcej jest takich ludzi, co ich wcale nie ma, niż takich, co są. Debiut Grzegorza Bogdała należy zatem uznać za udany, tym bardziej że Floryda zmusza czytelnika do zastanowienia się nad własnym życiem i podejmowanymi dotąd wyborami, które z biegiem czasu nie zawsze wydają się słuszne.

0

Z rozmachem, ale i z jajem – Andrzej Sapkowski – „Narrenturm” [recenzja]

Andrzej Sapkowski jest autorem, którego zna niemal cała Polska. Aktualnie dzieje się tak za sprawą niezwykle popularnych gier z serii Wiedźmin, opowiadających o perypetiach wiedźmina Geralta z Rivii. Tytuły te spotkały się z tak dużym zainteresowaniem na całym świecie, że dziś w zasadzie trudno Sapkowskiego nie znać. I słusznie, bo stworzył on naprawdę świetny cykl fantasy, od którego nie sposób się oderwać. Nie samym Wiedźminem jednak twórczość popularnego polskiego pisarza stoi – w 2002 roku autor wydał pierwszy tom tak zwanej Trylogii Husyckiej, opowiadającej – w bardzo dużym skrócie i uproszeniu – o czasach Inkwizycji i niepokojach społecznych na Dolnym Śląsku od roku Pańskiego 1420. Sapkowski w zręczny sposób połączył wydarzenia historyczne, do których wplótł fikcję literacką, dodając do faktów czary, zabobony i wierzenia. Od kilku lat mamy wybór – czy zapoznać się z tą powieścią w sposób standardowy czy też za sprawą superprodukcji, która może poszczycić się mianem jednej z najlepszych dostępnych na krajowym rynku produkcji audio, w której powstanie zaangażowane zostały prawdopodobnie setki osób. Ja wybrałem tę drugą opcję i zdecydowanie jestem z tego faktu zadowolony, gdyż bawiłem się wprost wybornie. I spora w tym zasługa tak Sapkowskiego i jego pomysłowej głowy, jak wszystkich osób odpowiedzialnych za powstanie Narrenturm w wersji audiobooka.

0

Badacz przeszłości – Martin Pollack – „Topografia pamięci” [recenzja]

Czarno-białe zdjęcie zamieszczone na okładce jest wymowne. W środku książki znajdziemy jeszcze jedno, wcześniejsze, choć na nim dzieci nie podnoszą rąk do góry w wiadomym geście. Zastanówmy się jednak, co widzimy. Przede wszystkim troje dzieci, przypuszczalnie w wieku od dziesięciu do czternastu lat. Dwie dziewczynki i chłopiec, który jest z całej grupki najmłodszy. Wszyscy są odświętnie ubrani i możemy mniemać, że pochodzą z dobrze sytuowanej rodziny. Piękne zdjęcie, gdyby nie jeden zgrzyt – hitlerowskie pozdrowienie. Nie wiemy nic więcej poza datą 1932 widoczną od wewnętrznej strony. I tu powinno się pojawić nasze zdziwienie, gdyż w latach trzydziestych znak hitlerowski nie był czymś codziennym w Austrii. Martin Pollack znalazł to zdjęcie wśród rodzinnych pamiątek. Nie potrafi jednak przypisać sportretowanych dzieci do konkretnej rodziny ze strony ojca – ale nie to jest istotne. Ważne jest to, że ta fotografia zmusza go do rozpatrywania przeszłości, daje prawo do spekulacji i przypuszczeń. I o tym jest właśnie ta książka – o  pamięci.